Paczki żywnościowe z Polski, czyli prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie

O tym jak trudno żyć daleko od rodzinnego kraju z powodu braku smaków, do których przyzwyczailiśmy się w dzieciństwie, wiedzą Ci, którzy w Polsce nie mieszkają na stałe. Ale nie o tym dzisiaj będzie.

Dziś postanowiłam napisać hymn pochwalny skierowany do mojej przyjaciółki Basi Szydłowskiej z Krakowa, którą poznałam w niezbyt może szczęśliwych okolicznościach w Kolumbii, ale z którą wspólnie z Mario bardzo się zaprzyjaźniliśmy.

Ale dlaczego hymn pochwalny? A no dlatego, że Basia jest osobą niezwykłą. Nie dość, że jest jedną z najserdeczniejszych Polek, jakie znam, to jako jedyna osoba z poza mojej rodziny przysyła mi kilka razy do roku paczki żywnościowe. Kiedy pytam Basię, czy starcza jej na te paczki do Kolumbii, których wysyłka jest strasznie droga, stwierdza: „Na paczki dla Ciebie i Mario zawsze mi starczy”.

I właśnie dzisiaj przyszła do nas taka kolejna już paczka, po którą pognałam jak dzikie zwierzę, kiedy tylko recepcjonista wykrzyczał jakoś niewyraźnie w domofon „Eła Kulak (nazwisko akcentowane na „a”) Carvajal? Ma pani paczkę!!!”. Trudno… Przecież nie jego wina, że mam jakieś dziwne nazwisko. Nie wspomniając już o tym nienormalnym w kolumbijskim pojęciu imieniu z podwójnym „w”. Ludzie to mają pomysły. Zamiast normalnie nazwać dzieciaka „Eva”.

Ale wracając do paczki. Paczki od Basi są w naszym domu prawdziwym świętem i to nie dlatego, że bez nich głodujemy. Basia nie ładuje bowiem do takiej dużej koperty z bąbelkami czegokolwiek, co jej podejdzie pod rękę, ale z całą znajomością sprawy wybiera artykuły, których Polakom w dalekim świecie brakuje.

Tak więc w paczkach zawsze mamy żółty ser (który przybywa do Kolumbii w nienagannym stanie), wędlinę (i nie jakieś tam małe opakowanie z kilkoma plasterkami). Basia przysłała dziś kilową (!!!) polędwicę sopocką, którą za chwilę schowam przed Mario na tyły lodówki i będę podjadać po kryjomu, bo na nieszczęście, Kolumbijczycy niby wędlin nie jedzą, ale jak tylko poczują polską szyneczkę, która nie smakuje papierem jak ta kolumbijska, jakoś nie mogą przestać jej pałaszować.

Oczywiście w paczce nie zabrakło przepysznych czekolad i tu ważny detal. Basia wie, że uwielbiam maliny, dlatego też zawsze dorzuca coś malinowego. Jak nie płyn do kąpieli to kremik malinowy. Tym razem, jedna z czekolad ma nadzienie malinowe. To się nazywa spostrzegawczość przyjaciółki.

Prócz tego sosy vinegrette przeróżnych smaków, które uwielbiam, o czym Basia doskonale wie, toteż hojnie dorzuciła dziesięć paczek sosów francuskich, środziemnomorskich, włoskich i koperkowo-ziołowych.

Do tego wszystkiego, czyli do produktów spożywczych, zawsze dodany jest jakiś ekstra prezent, który jest absolutną niespodzianką. I tak na przyklad, może to być najnowszy bestseller na polskim rynku księgarskim, przepiękna bransoletka, którą ja dumnie zakładam natychmiast następnego dnia do pracy, kolczyki z bursztynami, jakaś rewelacyjna maseczka na moją spieczoną i wysuszoną nie tylko tropikalnym słońcem, ale i spalinami i smogiem Bogoty buzię. Tym razem, prezentem są przepięknie pakowane mydełka hand made. Prawdziwa rewelacja. Moje mydełko ma cudowny jasnofioletowy kolor i pachnie autentycznym, polskim bzem i prawdziwą, polską wiosną, za którą tak tęsknię, a sam bez to roślina, której w Kolumbii, mimo całej masy kwiatów nie sposób znaleźć. Tak więc moim bzowym mydełkiem wypachnię się dzisiaj ze wszystkich stron i mam nadzieję, że Mario w tym całym, wiosennym szaleństwie będzie w stanie zmrużyć oko.

Do paczki zawsze dołączony jest oczywiście list, bo tylko takie paczki się liczą, kiedy dopisuje się do nich kilka słów. Nie znoszę przesyłek bez choć małej karteczki z kilkoma ciepłymi zdaniami. Liścik zawsze ma wersję polską – dla mnie i hiszpańską, żeby Mario nie czuł się upokorzony. W końcu nie każdy musi mówić w języku Słowackiego.

I jak tu nie uwielbiać takiej koleżanki? Basiu – zagryzając poledwicę czekoladą z malinami, mówię – muchas gracias. Jesteś wielka!

Deja un comentario

Tu dirección de correo electrónico no será publicada. Los campos obligatorios están marcados con *