Kolumbijskie pośladki

Damskie pośladki w Kolumbii są bardzo ważne, a wie o tym każdy, kto choć raz odwiedził ten kraj. Wiedzą to również nasi podróżnicy, których wielokrotnie szokuje rozmiar kolumbijskich pośladków. My – Polki może nie jesteśmy na samym dole pośladkowych rankingów (północna Europa wychodzi w nich nieco gorzej), trudno nam jednak z kolumbijskimi rozmiarami konkurować.

O co tu jednak chodzi?

Sprawa jest prosta. Po pierwsze, Kolumbijczycy są przykładem mieszanki ras czyli tzw. mestizaje, mając w sobie z dziada pradziada 3 rodzaje krwi: indiańską (rodowici mieszkańcy tych terenów), hiszpańską (konkwistadorzy) i afrykańską (niewolnicy przywiezieni na te tereny do ciężkiej pracy w XVI-XIX w.) W niektórych regionach Kolumbii mieszanka ta poszerzona została o krew arabską (przykładem może być Shakira) albo nawet azjatycką (późniejsze migracje).

Ta mniejsza lub większa dawka afrykańskiej krwi sprawia, że kolumbijskie kobiety, szczególnie te wywodzące się z regionów, gdzie niewolnictwa było sporo, czyli na obydwóch wybrzeżach (nad Pacyfikiem i na Karaibach) oraz w okolicach miasta Cali mają duże, sterczące pośladki. Takie właśnie pośladki cieszą się w Kolumbii uznaniem i uważane są za piękne. Powiedzenia typu: “Więcej z tyłu ma wypięty kogut” (Tiene más cola el gallo empinado) czy “Tego, co mi Pan Bóg nie dał z przodu, dał mi z tyłu” (Lo que el Diosito no me dio en los senos, me lo dio en la cola) są tu na potrządku dziennym. Nawet manekiny w kolumbijskich sklepach mają inne figury niż te w Europie…

  Mimo że Kolumbijki posiadają stosowne gabaryty, dodatkowo je podkreślają i eksponują. Robią w dwojaki sposób. Część pań (poza operacjami powiększania piersi i nosa, które są popularnym prezentem dla córek na ich 15 urodziny) wybiera ingerencję chirurgiczną, wszczepiając w nie silikonowe wkładki. Rezultaty widoczne są powszechnie na ulicach, lotniskach, w sklepach.

Te kobiety, które nie mogą sobie na taką operację pozwolić, albo nie do końca przekonane są do zabiegu, inwestują w specjalne majtki, które ma od jakiegoś już czasu w swojej kolekcji jedna z najbardziej znanych marek kolumbijskiej bielizny – Leonisa. Takie majtki mają w tylnej części powszywane poduszki z gąbki i uwypuklają tył w znaczący sposób, powiększając go o około dwa rozmiary. Kosztują aktualnie 53.000 pesos czyli około 85 PLN. Ten wynalazek pokazała mi jakiś czas temu moja własna, kolumbijska teściowa, na moje pytanie, czemu tak dziwnie układa jej się sukienka. Okazało się, że ona sama ich używa 🙂

Kult ciała widoczny jest w Kolumbii na każdym kroku. Wystające pośladki dodatkowo podkreśla się niezwykle opiętymi jeansami, przypominającymi drugą skórę i szpilkami albo botkami zakładanymi na spodnie. Zdecydowanie niepopularne są tu modele jeansów typu boyfriend, w których ja osobiście bardzo dobrze się czuję i których używam od pewnego czasu…

Taka to właśnie kolumbijska rzeczywistość i styl. A może po prostu Kolumbijki chcą pokazać światu swymi dużymi pośladkami, jakie to są mądre? W końcu to Uniwersytet w Oxfordzie opublikował niedawno badania, zgodnie z którymi duże pośladki i wąska talia są nie dość, że symbolem zdrowej kobiety, to dodatkowo ich wielkość jest wprost proporcjonalna do inteligencji… 🙂

Deja un comentario

Tu dirección de correo electrónico no será publicada. Los campos obligatorios están marcados con *