|
Kolumbijczycy jak zresztą wszyscy Latynosi są osobami wyjątkowo wrażliwymi na zapachy. Istnieje tutaj nawet przekonanie, iż my – Europejczycy brzydko pachniemy, nie myjemy się i nie używamy dezodorantów. Myślę, że jest w tym trochę prawdy, nie sądzą jednak, iż związane jest to z brakiem czystości czy też z nieznaniem podstawowych zasad higieny.
W Europie jemy dużo tłuszczu, ciężkich sosów, mniej owoców, mniej naturalnych soków, więcej chemikaliów i to właśnie może być powód, dla którego zapach naszego potu jest zbyt silny i nie do zniesienia dla Kolumbijczyków.
Amerykańscy badacze – Richard Axel i Linda Buck odkryli rodzinę genów, które kontrolują produkcję protein pozwalających ludziom rozpoznawać aż do dziesiąciu tysięcy różnych zapachów i zapamiętywać je przez całe życie. Mam wrażenie, że Kolumbijczycy posiadają tych protein więcej, gdyż ich zmysł zapachu jest wyjątkowo dobrze rozwinięty.
Poza tym są niezwykle czyści. Nigdy nie wychodzą z domu bez wcześniejszego prysznica, bez umycia włosów i zębów i bez zmiany rzeczy na świeże. Pamiętam nawet pewną sytuację na moim kolumbijskim uniwersytecie, kiedy jeden z moich kolegów (obcokrajowiec) dwa dni z rzędu uczestniczył w zajęciach w tych samych rzeczach i Kolumbijczycy dziwnie na niego patrzyli. Nie za bardzo rozumiałam dlaczego, ale szybko mi to wytłumaczono i od tego czasu wiem, że w Kolumbii za żadne skarby świata nie można ubierać się w te same rzeczy przez kilka dni.
Wyobrażenie, że my – Europejczycy jesteśmy brudni, że się nie kąpiemy i że brzydko pachniemy mnie osobiście trochę denerwuje, ale zdaję sobie również sprawę, że ma on w sobie coś z prawdy. Sama miałam okazję się o tym przekonać, wjeżdżając wyciągiem na wzgórze Monserrate w Bogocie, kiedy o mały włos się nie udusiłam, gdy jeden z europejskich turystów podniósł rękę w upalny dzień.
Prada jest taka, że nigdy, naprawdę nigdy nie spotkałam się w Kolumbii z nieprzyjemnym zapachem jakiegokolwiek Kolumbijczyka, nawet tego najbiedniejszego. Nie wiem, jak to robią, ale tak to właśnie wygląda. Wszyscy są tutaj czyści i ładnie pachną. W moim kraju natomiast, w ciepły, letni dzień, kiedy przemieszczamy się autobusem lub tramwajem po mieście, zapachów jakie w nich panują, nie sposób wytrzymać. Nie wspomnę już o wejściu do sklepu obuwniczego w Polsce w upalny dzień.
Musi być jakaś część prawdy w brzydkim zapachu, jaki się nam przypisuje, skoro kolumbijski mistrz pióra – Gabriel García Márquez w jednym ze swoich "Dwunastu opowiadań tułaczych" (Szczęśliwe lato pani Forbes) wspomina:
"Śmierdziała małpim moczem. «W ten sposób śmierdzą wszyscy Europejczycy, przede wszystkim latem» […] «Taki jest właśnie zapach cywilizacji.»"
Brzydki zapach w Kolumbii nie istnieje. Kolumbia nie pachnie potem, ani brudnymi skarpetkami. Kolumbia pachnie świeżo sparzoną kawą, rozpuszczoną czekoladą, eukaliptusem, kwiatem pomarańczy rosnącym na patio kolonialnego domu, jaśminami i jedyną miłością. | Napisz komentarz | - Prosimy o
wpisywanie komentarzy związanych z treścią artykułów. - Ataki słowne i wulgaryzmy
zostaną usunięte. - Prosimy nie
używać tego portalu do promocji swojej strony internetowej. |
|
A ja sie zgadzam (Dodane przez Chilanga w dniu - 2009-05-03 10:00:22) Zgadzam sie z Ewa, z tym ze wedlug mnie problem dotyczy w Polsce glownie mezczyzn. Sama mieszkam w Meksyku i tez praktycznie sie nie zdarza, zeby od kogos brzydko pachnialo. Czasem widac,ze osoba ktora mijam na ulicy nie nalezy do majetnych, bo jest to na przyklad robotnik. Ale nawet od takiego robotnika czuc perfumy/ dezodorant a u polskiego mezczyzny (ktory rzekomo sie umyl wieczorem) jadac porannym tramwajem mozna poczuc pot i zauwazyc przetluszczone wlosy i brudne buty. Z drugiej strony, jesli w Polsce czasem brzydko pachna ludzie, w Meksyku czesto zdarza sie okropny zapach na ulicy, przez zaniedbane studzienki sciekowe, rzucane gdzie popadnie smieci itd. Mam wrazenie, ze w Polsce pod wzgledem dbania o wspolna przestrzen dojrzelismy do pewnej odpowiedzialnosci. Dlatego nie wiem sama co lepsze: czysta ulica czy czysci ludzie. | (Dodane przez damian w dniu - 2009-03-27 17:48:56) co do prysznica rannego sie zgadzam,kazdy tego przestrzega rankiem-ale czy po calym dniu biora prysznic wieczorem,raczej nie kladom sie spac i biora przysznic nastepnego dnia z rana.Wiec nie wiem czy jest to takie higieniczne...,a o tych obuwniczych latem w polsce to tez przesada | zapach ulic w kolumbijskich miastach (Dodane przez Beata w dniu - 2007-03-01 07:43:20) Niestety nie moge sie w pelni zgodzic z artykulem! Kolumbijczycy tez brzydko pachna, a oddawanie uryny na ulicy jest standartem.. nie raz musialam zatykac nos idac ulicami Cartageny czy Monteria. Wszedzie zdarzaja sie osoby ktore sie nie myja i rowno niezaleznie w jakim kraju, od nich po prostu smierdzi. | EDOR (Dodane przez FRANCISCO GAITAN DAZA w dniu - 2006-10-04 00:23:50) kOLEZANKO, TI JESTESZ FAJNA....ALE TUTAJ TEZ SA ZAPACHY STRAZNY I TO DOSWIDCZYLEM PO STODICH W POLSCY; ZAPACH IGNORANCJI I BIEDY KTORY MOZE, CZASEM, MOGA BYC PRZYJEMNY BO EGZOTYCZNY, ALE CZASEM NIE. ZALEZY STRONY OD KTOREJ TI PATRISZ. W POLSCY DUZO ZAPACHOW BYLO. KAZDA REALIA MA TWOJE...NAJ PRZJEMNIESZY TUTAJ JEST ZAPACH "AZAAR" (KWIAT POMARANCHY) I EUCALIPTO ALE LEPSZY JEST, CHYBA, ZAPACH ZICIA.... | ... (Dodane przez Marcel w dniu - 2006-09-20 16:07:16) Wkrotce wybieram sie do Kolumbii i z zaparty tchem czytam pani strone i wszystkie takie szczegoly... Dziekuje barrdzo | Smierdzacy polacy i czysci kolumbijczycy (Dodane przez Martica w dniu - 2006-09-06 13:11:58) Calkowicie zgadzam sie z artykulem. Nigdy nie poczulam brzydkiego zapachu potu, czosnku lub cebuli z ust lub brudnych skarpetek od kolumbijczykow. Nawet w zatloczonym autobusie, Transmilenio czy gdziekolwiek indziej. Kolumbijczycy, tak jak napisala Ewa, biora prysznic kazdego ranka i nigdy nie zakladaja tych samych rzeczy. Wczesniej w polsce mialam zwyczaj brania prysznica lub kapieli wieczorem. Odkad zyje w kolumbii robie to co rano, czasami dwa razy i nie wyobrazam sobie opuscic dom bez porannego prysznica. Co mnie raz bardzo zdenerwowalo jak bylam w USA, to polacy z rasistowskimi komentarzami, ktorzy wypowiadali sie o kolumbijczykach jako o "brudasach". Jak tylko to uslyszalam, to nie wytrzymalam i powiedzialam im, ze to ONI smierdza potem, nigdy nie piora swoich podkoszulek do pracy, ani nie biora prysznica. Pracowalismy w praku rozrywki, gdzie trudno bylo sie nie pocic przy 40 stopniach w sloncu, ale NIGDY zadnego brzydkiego zapachu od kolumbijczyka. Zawsze swierzo umyci, w wypranym uniformie i pachnacy. Tego niestety nie mozna bylo powiedziec o polakach, gdzie czasem trudno bylo wytrzymac w odleglosci metra.. |
Powered by AkoComment 2.0! and SecurityImage 2.2.0 |