|
Kolumbijczycy mają autentycznego fioła na punkcie piłki nożnej i dzieje się tak nie tylko co cztery lata podczas Mundialu. Futbol jest tutejszym sportem narodowym. Dzieci grają w piłkę nożną jeszcze zanim zaczną chodzić i jeździć na rowerze, a miejsce do uprawiania tego sportu znajdują dosłownie wszędzie.
Grają na ulicach, na tarasach domów, w parkach, na trawnikach oddzielająch poszczególne dzielnice, marząc zawsze o staniu się pewnego dnia wielkim piłkarzem, takim jak: René Huiguita, Pibe lub Tino Asprilla.
W sobotę, kiedy udałam się na rynek Palo Quemao, aby kupić świeże owoce, panująca tam atmosfera była jakaś dziwna. Zazwyczaj o tej godzinie cały plac pełen jest kupujących. Wszyscy krzyczą, wykłócają się o ceny, wszędzie ludzie i ruch: ktoś wybiera mandarynki, ktoś inny próbuje za wszelką cenę zachwalić i sprzedać kosz pełen kuruby i anansów, jakaś dziewczynka wybiera awokado – cały rynek tętni życiem.
Jednak w sobotę atmosfera na targu była jakaś dziwna, jakby zamrożona. Okazuje się, iż właśnie o tej porze rozpoczynały się rzuty karne Anglii i Portugalii. Życie na moment zniknęło z jarmarku. Wszyscy – dosłownie wszyscy opuścili swoje stoiska z owocami i warzywami i stłoczyli się wokół jedynego, dostępnego telewizora, aby wspierać drużynę Portugalii (skoro Kolumbia nie uczestniczy w Mistrzostwach Świata w Niemczech, należy wspierać tych, którzy choć trochą podobni są do Kolumbijczyków). Tylko jeden starszy pan, troche schowany, zaciskał kciuki za Anglię i jej atrakcyjnego kapitana: Davida Beckhama. Ktoś tam w tłumie skarżył się, że nie widzi ekranu, bo ci przed nim mają za duże głowy, są za wysocy i zakrywają obraz i że niby tacy z nich egoiści, bo nie pozwalają pozostałym nic zobaczyć. Atmosfera była nadzwyczajna, pełna solidarności i pasji, która tak charakteryzuje Kolumbijczyków, którzy z całej duszy próbowali dodać sił drużynie Portugalii, jakby byli to ich reprezentanci, nerwowe pojękiwania, zaciśnięte dłonie i podskoki radości.
Nikogo nie interesowali natomiast klienci, którzy poniewierali się tu i tam w poszukiwaniu owoców. Sprzedawcy woleli obserwować pełni emocji piłkę, która co chwila wpadała do bramki. Raz za razem. Następnie, dwie straty i na koniec okrzyk radości i uściski z wszyskimi otaczającymi telewizor. Na szyi uwiesił mi się jakiś chłopak, który potem pomógł mi zanieść pełne zakupów torby do samochodu. Wygrała Portugalia!
Ledwie skończył się mecz i radosne krzyki, sprzedawcy powrócili do swoich stoisk i kontynuowali sprzedaż grapefruitów, uchuvas, jeżyn i afrodyzjakowego borojó. Mecz dobiegł końca i życie powoli wracało do normalności… Aż do następnego razu… | Napisz komentarz | - Prosimy o
wpisywanie komentarzy związanych z treścią artykułów. - Ataki słowne i wulgaryzmy
zostaną usunięte. - Prosimy nie
używać tego portalu do promocji swojej strony internetowej. |
|
Football (Dodane przez Tomek w dniu - 2006-07-09 10:59:03) Piłka noźna to piękna pasja, a mistrzostwa świata to wyjątkowo piękny football:) W Polsce teź panowała niesamowita atmosfera, mimo że naszej drużynie nie udao się wiele osiągnać i od początku dyskutowano na temat źle dobranej kadry, od początku mistrzostw po naszych ulicach jeździły samochody z flagami wisiały one teź na wielu domach, wiszą nawet do teraz kiedy nasi zawodnicy są juź w domach po poraźce. Zbierano się w domach i pub-ach by w gronie znajomych oglądać mecze i dopingować naszych zawodników. To jest właśnie piękne, to jest sport, wygrywa lepszy. Pozatym dziś trzymam kciuki za Włochy, naleźy im się zwycięstwo;) Pozdrawiam. |
Powered by AkoComment 2.0! and SecurityImage 2.2.0 |