|
Jest w Kolumbii pewne miejsce, w którym czary współistnieją z codziennością. Są to Karaiby z sensualnymi Mulatkami, plażami z pocztówek, górami o ośnieżonych szczytach, które wznoszą się majestatycznie u brzegu krystalicznie czystego, niebieskiego i ciepłego morza. Jeszcze dalej – na półwyspie Guajira dumni Indianie komunikują się ze swoimi zmarłymi za pośrednictwem snów, a w odległych rancherías zabija się dla honoru. W tym wlaśnie regionie atlantyckiego wybrzeża urodził się mag kolumbijskiej literatury – Gabriel García Márquez.
Prawda jest taka, iż tropik i karaibski świat posiadają swoje indywidualne charakterystyki, realizm magiczny jest częścią tutejszej rzeczywistości, a kolory, świetlne kąpiele, ulewne deszcze, zjawy, wewnętrzna energia roślin, wilgoć i upał tylko wzmacniają i stymulują te wrażenia.
Aracataca jest jednym z takich magicznych miejsc. Jest to małe, bananowe miasteczko położone na atlantyckim wybrzeżu Kolumbii i pogrzebane między wojnami i postępem, które najprawdopodobniej nigdy nie zyskałoby światowej sławy, gdyby nie fakt, ze urodził się w nim Gabriel García Márquez, który w „Stu latach samotności” przekształcił je w Macondo, nadając mu charakterystyki swojego rodzinnego miasteczka i tworząc w ten sposób niezapomianą, literacką referencję geograficzną.
„Macondo było wówczas niewielką osadą – dwadzieścia chat z trzciny oblepionej gliną, zbudowanych na brzegu rzeki, której przezroczyste wody bystro toczyły się po gładkich, białych kamieniach koryta, wielkich jak jaja prehistorycznych ptaków. José Arcadio Buendía […] zarządził rozmieszczenie domów tak, żeby wszystkie miały dostęp do rzeki i mogły łatwo zaopatrywać się w wodę. Wytyczył ulice tak rozumnie, że żaden z domów nie bardziej niż inne cierpiał od słońca w godzinach największego upału. W ciągu paru lat Macondo stało się najlepiej uładzoną i najpracowitszą wsią ze wszystkich znanych jej trzystu mieszkańcom. Była to rzeczywiście szczęśliwa wieś, w której nikt nie przekroczył trzydziestu lat i nikt jeszcze nie umarł.”
Mówi się, iż w życiu Gabriela Garcíi Márquez’a pojawiły się dwa momenty, które zaważyly na jego przyszłości i które posłużyły jako inspiracja do napisania „Stu lat samotności”.
Pierwszy dotyczył powrotu po wielu latach do rodzinnego miasteczka, w towarzystwie mamy celem sprzedaży domu dziadków. Stając na przeciwko ruin olbrzymiego i osamotnionego domu, w którym spędził pierwsze lata swojego życia z siostrą, która jadła ziemię; babcią, która odgadywała przyszłość i dziadkiem przygnębionym cieniem człowieka, którego zabił w wielkim bólu, po raz pierwszy w życiu poczuł potrzebę pozostawienia poetyckiej pamiątki świata swojego dzieciństwa.
Drugi moment nastąpił trzynaście lat później, kiedy w styczniu 1965 r., podczas prowadzenia samochodu na drodze z Meksyku do Acapulco, ogarnęła go ogromna samotność, ta sama jaka okrywa całą Amerykę Łacińską i zrozumiał, że przyszedł właśnie odpowiedni moment na zamknięcie się ze swoimi duchami i założenie Macondo. To dzięki tym dwóm sytuacjom, jak zapewnia sam autor, „trudno jest znaleźć w moich powieściach coś, co nie miałoby związku z rzeczywistością”. Jego realizm jest magiczny, ponieważ jest realny.
Paralelizm między powieścią „Sto lat samotności” i historią Aracataca jest ewidentny:
- Dziadek Gabriela Garcíi Márquez’a, podobnie jak José Arcadio Buendía, był jednym z założycieli Aracataca. W powieści autor opowiada, że José Arcadio opuścił swoje rodzinne miasto, gdyż prześladował go duch Prudencia Aguilar, którego zmuszony był zabić w związku z problemem honorowym. Założenie Aracataca, tak jak opowiedział to Marquez’owi jego dziadek – Nicolás Márquez było bardzo podobne. Dziadek również zabił w ogromnym bólu Merardo Pacheco, w konsekwencji czego zmuszony był emigrować ze swoją rodziną. W ten sposób przybył do Aracataca – miasteczka, w którym dziewięć lat później urodził się Gabriel García Márquez.
- Nicolás Márquez był kombatantem dwóch wojen domowych, który posłużył jako model dla pułkownika Aureliano Buendía, „wziął udział w trzydziestu dwóch wojnach i wszystkie je przegrał. Miał siedemnastu synów z siedemnastoma różnymi kobietami, którzy zostali zabici w ciągu jednej nocy. Uniknął czternastu zamachów, siedemdziesięciu trzech zasadzek i plutonu egzekucyjnego”.
- Urszula Iguarán inspirowana jest osobą babci Marquez’a – Tranquiliny, która nie tylko użyczyła jej swojego nazwiska, ale również, podobnie jak bohaterka powieści, umarła ślepa i szalona.
- Ogromny i pełen strachów dom dziadków jest zarazem domem rodziny Buendía w Macondo.
- Rodzice Garcíi Marqueza po tym jak się pobrali, osiedlili się w Riohacha. W powieści wymienia się także nazwę tego miasta, gdyż José Arcadio Buendía i jego żona wraz z całą rodziną mieszkali w Riohacha zanim zdecydowali się przenieść w związku z wyrzutami sumienia i śmiercią Prudencio Aguilara.
Paralelizm między tym, czym było Aracataca i historiami, jakie Gabriel García Márquez usłyszał jako dziecko i zachował w swojej pamięci i sercu jest ewidentny. Wszystkie usłyszane przez niego historie dały poczatek Macondo – wyśnionemu miastu, które stało się obecnie symbolem miejsca zaginionego na mapie Kolumbii, ale rozpoznawanego na całym świecie.
To właśnie ze względu na tą zbieżność obrazów, faktów, kolorów i zwyczajów Aracataca i Macondo, mieszkańcy tego karaibskiego miasteczka przedstawili w kolumbijskim Kongresie propozycję zmiany jego nazwy topograficzej na Macondo. Projekt ten jest obecnie dyskutowany i, zgodnie z komentarzami, jego akceptacja jest bardzo prawdopodobna. Dzieje się tak dlatego, iż tam, gdzie znajduje się Aracataca, istnieje również zmodyfikowane przez wyobraźnię Macondo.
Wszystkie rysunki, jakie towarzyszą tekstowi pochodzą z galerii obrazów polskiej malarki – Sabiny Woźnicy, zatytułowanej „Sto lat samotności”. http://www.sabinawoznica.art.pl/
| Napisz komentarz | - Prosimy o
wpisywanie komentarzy związanych z treścią artykułów. - Ataki słowne i wulgaryzmy
zostaną usunięte. - Prosimy nie
używać tego portalu do promocji swojej strony internetowej. |
|
Felicitaciones (Dodane przez Carolina Moreno w dniu - 2006-05-07 12:28:35) Se nota la investigación rigurosa de las palabras de Gabo. Desmenuzar una obra como Cien ańos de soledad no es nada fácil. Felicitaciones | EXCELENTE (Dodane przez Manuel Barriga w dniu - 2006-05-06 13:49:33) Para un admirador de "GABO", este artěculo es de suma importancia y aclara mucho la forma depensar del escritor, Gracias | Muy bueno el paralelismo (Dodane przez Taylor w dniu - 2006-02-19 09:57:10) lo encontré interesate el artículo que compara a Macondo con Aracataca. Sigan así... www.taylordelacruz.tk |
Powered by AkoComment 2.0! and SecurityImage 2.2.0 |