|
Ostatnio bez przerwy wokół mnie rozgrywają się wydarzenia ślubne i, jak ja to nazywam, przedporodowe, który w Kolumbii mają dość amerykański wydźwięk, który mnie osobiście razi i irytuje. Skupię się wobec tego na tzw. listach ślubnych i showerach, które silnie zakorzeniły się już w w kolumbijskiej mentalności.
W tutejszej kulturze (skopiowanej z północno-amerykańskiej) utarło się, iż przed każdą ceremonią ślubną i przed porodem, koleżanki organizują spotkanie dla przyszłej żony lub mamy. Gromadzą się w tym celu w jakimś lokalu lub mieszkaniu, przygotowują kolację i przynoszą prezenty. Do tego momentu całe wydarzenie wydaje mi się jeszcze zrozumiałe. Jego jednak szczegóły są dość drażliwe.
Kilka tygodni temu otrzymałam zaproszenie na ślub bardzo dalekiej, kolumbijskiej znajomej, z którą nie mam kontaktu już od kilku lat. Ślub miał się odbyć na karaibskim wybrzeżu i od razu nasza decyzja o wzięciu w nim udziału była odmowna z powodu braku urlopu. Do zaproszenia dołączona była lista prezentów ślubnych. Zgodnie bowiem z nowym zwyczajem para młoda przygotowuje przed ślubem listę eleganckich prezentów, dostępnych w wyspecjalizowanych sklepach z tzw. listas de bodas lub z francuskiego liste de marriage.
Sklepy te z reguły są dość kosztowne (4 osobowy serwis do herbaty (której tutaj się generalnie nie pija) może tam kosztowac i dwie porządne pesję bardzo dobrze zarabiającego Kolumbijczyka), a proponowane przedmioty w dużej mierze nie leżą w guście młodych ludzi (srebrne, zbyt eleganckie dla dwudziesto-trzydziestolatków tace pod talerze; nowobogackie, abstrakcyjne i bardzo modne obrazy i rzeźby; drogie sztućce; kryształy; meble w stylu imitowanego i tyle co wykonanego „Ludwika XV”, w których kocha się kolumbijska klasa wyższa; sprzęt AGD; ręczniki i serwetki z inicjałami młodej pary i inne bardzo potrzebne przedmioty dekoracyjne).
Najczęściej młodzi ludzie nie posiadają w chwili ślubu własnego mieszkania, a rodzice zmuszają ich do wybierania tego typu prezentów, które następnie kupują im goście. Zdaniem bogatych Kolumbijczyków, śubna lista podkreśla gust i pozycję społeczną młodych ludzi, czyli krótko mówiąc, w tutejszej mentalności: Im droższe prezenty, tym lepszy gust. Pozostawiam to bez komentarza...
Wracając jednak do koleżanki i jej zaproszenia. Nie zważając na odmowę wzięcia udziału w ceremonii ślubnej, narzeczona kilka dni po wysłaniu mi listy zadzwoniła, ni stąd ni zowąd, opowiadając mi, że jej koleżanki przygotowują dla niej w sobotę tzw. shower i praktycznie bez zaproszenia mnie, wyrzuciła z siebie, że na mnie wypadło przyniesienie:
- dużego garnka
- brytfanny
- tarki
- szklanych miseczek
- miksera
i całej serii innych, znacznie bardziej skomplikowanych naczyń, których nie posiadam na wyposażeniu mojej kuchni. Nie pozwoliła mi nawet dojść do słowa, mówic, że poza tym showerowy prezent nie musi być bardzo drogi. Cała ta sytuacja, począwszy od listy ślubnej, a skończywszy na brytfannie, wyprowadziła mnie z równowagi, gdyż po pierwsze - nie jest ona moją przyjaciółką, w związku z czym nie jestem zobligowana do dawania jej czegokowiek; po drugie - nie lubię rozkazywania, co ja mam przynieść gdzieś, gdzie w ogóle nie zamierzam się pojawić i po trzecie - nie akceptuję wychciewania.
Poza tym sama brałam ślub kilka tygodni temu i nikogo nie zmuszałam do kupowania mi czegokolowiek. Prosiliśmy nawet z Mario gości o wzięcie udziału w ceremonii i nie przynoszenie niczego. Chcieliśmy po prostu być otoczeni bliskimi. Mieszkanie urządziliśmy sami, bez wychciewania i gromadzenia sprezentowanych przedmiotów nie w naszym guście.
Koniec końców był taki, że chcąc zachować trochę kultury, w złym humorze oznajmiłam koleżance, że w sobotę jestem zajęta i nigdzie się nie wybieram.
Jakby tego było mało, kilka dni po całym incydencie z przedślubnym showerem, otrzymałam internetowe zaproszenie na kolejny shower, tym razem baby shower jednej z koleżanek dziennikarek, której nie widzę od ponad roku. Do e-maila dołączona była lista prezentów, jakie goście powinni przynieść i nie była to lista byle jaka. Mogłam sobie wybrać między zakupem:
- wózka
- kołyski
- becika
- ubranek od 0-3 miesięcy wzwyż
- kompletu do manicuru noworodka
- butelek przeciwkolkowych
- poduszki i pierzynki do kołyski
- ręczników
- kołdry termicznej
- telefonu z monitorem do kołyski
- antyalergicznych zabawek
Powiem prawdę. Zdenerwowałam się teraz już naprawdę. Nie rozumiem, dlaczego zmusza się mnie - obcą osobę do kupowania kołysek i innych kołyskowych komputerów. To chyba rola rodziców, którzy zdecydowali się na malucha, a nie wszystkich znajomych, którzy „się nawiną”. Mam wrażenie, że w kolumbijskiej mentalności nie ma miejsca na odpowiedzialność i racjonalne układanie sobie życia. Kieruje się tu przysłowiową zasadą: „Jakoś to będzie”. Odmówiłam wobec tego pójścia na kolejny shower, mówiąc otwarcie, że nie podoba mi się ten zwyczaj.
Kolumbijką nie jestem, amerykańskich zwyczajów i stylu życia nie lubię i chyba w gruncie rzeczy, z moim słowiańskim podejściem nigdy nie przyzwyczaję się i ich nie zaakceptuję. Pozostaje mi wobec tego chodzenie moimi własnymi drogami. Na szczęście jest Mario, który w pełni mnie popiera i też uważa, że listy ślubne i showery to nowobogacki, skopiowany od Amerykanów pomysł i jeden z przykładów typowej dla ogromu kolumbijskiego społeczeństwa stylu bycia, który nie ma nic wspólnego z ich prawdziwymi korzeniami. | Napisz komentarz | - Prosimy o
wpisywanie komentarzy związanych z treścią artykułów. - Ataki słowne i wulgaryzmy
zostaną usunięte. - Prosimy nie
używać tego portalu do promocji swojej strony internetowej. |
|
Baby Showert jest super! (Dodane przez Asia w dniu - 2007-10-22 07:16:01) W zeszłym tygodniu koleżanka zorganizowała mi taka imprezę baby shower. Wszystkie zabawy i konkursy sama wymysliła, było super, bardzo się ucieszyłam. Dostałam sporo prezentów, ale były to głownie śpioszki itp. Nie riobiłam takeij listy, bo u mnie w rodzinie już ustalilismy co kupują dziadkowie, a co ja z mężem. polecam stronę o baby shower po polsku: www.baby-shower.pl | (Dodane przez Madzia w dniu - 2007-06-06 07:38:43) Ewo, miałaś rację że nie poszłaś na te przyjęcia.Ja postąpiłabym identycznie!niech każdy sam się urządza według własnego widzi mi się i niech nie zmusza znajomych (i tych bliższych i tych dalszych) do kupowania czegoś.Każdy ma swój ulubiony kolor,kształt,model itp. więc niech każdy sam sobie urządza życie według swoich schematów.Pozdrawiam i czekam z kolejne newsy! :-) | Komplet do manicuru (Dodane przez EWA w dniu - 2007-06-05 09:13:08) Czesc Kasiu: NO widzisz, tak to tutaj wyglada... Pojecia nie mam co to komplet do dziecieciego manicuru i szczerze mowiac na razie mnie to nie interesuje. Bede sie przejmowala takimi rzeczami, jak przyjdzie czas... Butelki przeciwkolowe to kolejna rzecz, o ktorej nie mam pojecia... Pozdrawiam i milych przygotowan! | Sluby sluby (Dodane przez Kasia w dniu - 2007-06-05 09:05:22) No widze, ze masz Ewo po prostu przesty wszystkiego. Jak doczytalam do tych zaproszen to sie smialam..jak juz przeczytalam o listach to sama sie wzburzylam..ale jak o telefonie Twojej kolezanki-niekolezanki przeczytalam, to gebe otwarlam z wrazenia. Dla nas zdaje sie, to szczyt bezczelnosci, dla nich - to tylko obyczaj. Kurde, jak to dobrze, ze tutaj az tak nie przesadzaja. Przynajmniej w rodzinie mojego Vito. W innych chyab tak, bo tez widziala takie reczniki z inicjalami pary mlodej czy rozne niepotrezbne bibeloty z "lista nozze". Ale dobrze zrobilas, bo nikt Cie nie zmusza do przyjecia ich kultury..masz wytlumaczenie - jestes Europejka i nie musisz akceptowac wszystkiego, co ich. Ja robie to samo:). Pozdrawiam cieplutko! Ps. Komplet do manicuru dla noworodka??? a co to takiego??? | (Dodane przez Basia w dniu - 2007-06-05 05:23:39) Ewciu, nie ma się co irytować. Co kraj, to obyczaj! W Polsce lisy ślubne również są praktykowane. Na przykład, jeśli jakaś nowobogacka młoda para zażyczy sobie ekskluzywny serwis obiadowy z wybranego sklepu, wówczas goście są zobligowani lecieć tam i kupować, to czego nie wybrali inni weselnicy, czyli np.: 1 salaterka, 2 głębokie talerze (które akurat zostały), 3 widelce, łyżeczka do cukru i sosjerka. Bez sensu, zero własnej inicjatywy i wykorzystywanie gości. Organizowane są także wieczory panieńskie, których osobiście pasjami nie znoszę… w Polsce również przyjęły się niestety pewne dość żenujące dla mnie zwyczaje typu: wyznajecie muskularnego, podstarzałego, wysolariowanego cheapandale’a, który niezgrabnie pokręci tyłkiem przez 30 minut i skasuje pół pensji, snobistyczny wypad do kasyna, pseudo –śmieszny tort w kształcie męskiego organu lub kiczowata bielizna tudzież irytujące akcesoria z sex-shopu... Wieczór kawalerski z kolei nie powinien się obejść bez wynajętej przez serdecznych kupli panienki o szerokim wachlarzu usług i pijaństwie do granic wytrzymałości organizmu.. Fakt faktem, w naszej kulturze nie urządza wieczorów przedporodowych (żeby nie zapeszać). Mam nadzieję, że nie dotrze do nas ta moda, ale na pierwsze odwiedziny malucha nie wypada wybrać się z pustymi rękami… Zatem… w Polsce także istnieje masę durnych zwyczajów. Najważniejsze, żeby im nie ulegać, posiadać własną estetykę oraz poglądy i postępować zgodnie z nimi:) Pozdrawiam:):):) |
Powered by AkoComment 2.0! and SecurityImage 2.2.0 |