Na kolumbijską imprezę nie przychodź punktualnie. Spóźnij się jakąś godzinkę
poniedziałek, 02 październik 2006
Na imprezę w Kolumbii nie przychodzi się na umówioną godzinę. Prawdę powiedziawszy, nie wiem, czy punktualność jest tutaj źle widziana czy też nie jest zakorzenionym w tutejszej tradycji zwyczajem.
W moim kraju – Polsce jesteśmy niesamowicie punktualni. Jeśli ktoś zaprasza nas na godzinę 16:00, stajemy w drzwiach zapraszającego o 15:55 i naciskamy na dzwonek punktualnie o 16:00 p.m. Moja babcia ma w zwyczaju docieranie na miejsce spotkania z godzinnym wyprzedzeniem, co czasami nieco komplikuje sprawę.
W Kolumbii jest odwrotnie. Kolumbijczycy są absolutnie bezstresowi i wyluzowani w tej kwestii. Żyją w spokoju i bez stresu, wychodząc z założenia, że świat się nie skończy, jeśli dotrą na umówione spotkanie z lekkim opóźnieniem. Na początku mojego pobytu w tym kraju strasznie się stresowałam, kiedy ktoś zapraszał mnie na imprezę na przykład na 20:00 i zawsze starałam się dotrzeć na nią punktualnie. Mario nie spieszył się specjalnie i o godzinie, kiedy wydawać by się mogło zaczynała się fiesta, brał spokojnie kąpiel w swoim domu, przyśpiewując w łazience. Z reguły docieraliśmy na miejsce z godzinnym opóźnieniem. Szczytem wszystkiego było nasze przybycie na imprezę zorganizowaną przez moją koleżankę Polkę – Anitę pozostającą w związku z Kolumbijczykiem z czterogodzinnym opóźnieniem z winy Mario (oczywiście). Ja byłam już na niego ciężko obrażona, myśląc, że goście zapewne poszli już sobie do domu. Kiedy przybyliśmy do domu Anity, zaproszeni dopiero się schodzili.
Przybycie na kolumbijską imprezę punktualnie nie jest dobrze widziane. Jeśli zapraszają Cię na 20:00 nie wysilaj się, aby przyjść o tej porze. Najprawdopodobniej zapraszający będzie się jeszcze kąpał, ubierał, albo wracał ze sklepu z zakupami.
Zwyczaj ten nie jest zbyt przyjemny, jeśli to Ty organizujesz jakieś spotkanie i goście przychodzą o jakiejkolwiek porze, kiedy im wygodnie. Mam tutaj w Kolumbii wspaniałego przyjaciela – Jaime, który jest strasznie niepunktualny i przychodzi na spotkania zawsze z kilkugodzinnym opóźnieniem. Znalazłam jednak już na niego radę. Kiedy organizuję jakieś spotkanie, mówię mu zawsze, że impreza zaczyna się dwie godziny wcześniej, aby Jaime zdążył dotrzeć na czas. I działa! Nawet jego dziewczyna zna już tę metodę i ją stosuje…
Od pewnego jednak czasu, jak przystało na "prawie" Kolumbijkę, docieram na imprezy z minimum godziną opóźnienia i nikt krzywo na mnie nie patrzy, nikt mnie nie krytykuje, nikt się nie obraża. Wszystko jest jak należy, gdyż Kolumbijczycy nie przychodzą na spotkania punktualnie o ustalonej godzinie.
Napisz komentarz
- Prosimy o
wpisywanie komentarzy związanych z treścią artykułów. - Ataki słowne i wulgaryzmy
zostaną usunięte. - Prosimy nie
używać tego portalu do promocji swojej strony internetowej.
Komentarze
Chyba się przeprowadzę do Kolumbii (Dodane przez Mariusz w dniu - 2008-05-25 05:33:15) Przyznaję się bez bicia, że ja też mam problemy z punktualnością. I tak se myślę, że taka Kolumbia to raj jest. :) Bo czy nie uważacie, że spóźnienia małe (zwłaszcza na imprezy) nic nie zmieniają, a zakorzenione w nas poczucie odpowiedzialności za bycie punktualnym powoduje tylko, że się niepotrzebnie stresujemy? A w Kolumbii luzik jest widzę i pewnie żyją dłużej przez to! :)
prawie (Dodane przez lunita w dniu - 2007-04-04 14:00:26) moj maz, kolumbijczyk,i jego rodzina tez sie spozniaja.nie jest to zwyczajem ale:ich normalnoscia:jesli tak to mozna nazwac.ja jestem bardzo punktualna i nigdy nie spotkalam sie z obraza bo przyszlam punktualnie i nic nie bylo gotowe.zreszta zawsze tak jest.no i niestety piekle sie gdy sama cos organizuje i moi kolumbijczycy jak zwykle zjawiaja sie z przynajmniej godzinnym opoznieniem i w super humorach.taki ich urok.
Dobry pomysl (Dodane przez Ewa w dniu - 2006-10-05 08:56:41) Panie Adamie, to doskonaly pomysl... Sprobuje czy zadziala w Kolumbii.
A moze Kolumbijczykow zalatwic po polsku (Dodane przez Adam Murczynski w dniu - 2006-10-05 00:21:34) Witaj! Nie cierpie braku puktualnosci. Kiedys wymyslilem "swoja metode" i ona dziala do dzis. Otoz organizujac spotkanie przyjaciol zapowiadam jakies ekstra danie - jakis ekstra smakolyk na okreslona godzine. Kto zaryzykuje spoznic sie na spotkanie o 19tej jesli wiadomo, ze pierwsze pieszczoty podniebienia to krolewskie krewetki w masle czosnkowym ??? Rzecz w tym, ze krewetek sie nie odgrzewa, bo smakuja jak guma :) Pzdr!
(Dodane przez Ola w dniu - 2006-10-04 15:27:00) to w 100% prawda!!! przez jakis czas mialam to szczescie spotykac sie z Kolumbijczykiem [sama chyba wiesz dobrze, jakimi fantastycznymi facetami potrafia byc ;)] i zauwazylam u niego dokladnie to samo. na szczescie na spotkania ze mna nigdy sie nie spoznial, ale kiedy umawialismy sie z jakimis znajomymi, zawsze przychodzilismy spoznieni, bo Carlos nigdy sie nigdzie nie spieszyl i w ogole nie bral pod uwage, ktora jest godzina. Malo tego! kiedy bylismy na wycieczce w Londynie i umawialismy sie z ktoryms z naszych przyjaciol, on zawsze mowil, ze dotrzemy na miejsce za godzine, nawet jesli bylismy jeszcze w lozku, ledwo obudzeni, a od miejsca przeznaczenia dzielila nas godzina drogi, nie mowiac o czasie potrzebnym na przygotowanie sie. nasz rekord - 3 godziny! ;) P.S. jestem pod ogormnym wrazeniem strony, ktora stworzylas oraz tego, jak swietnie radzisz sobie w Kolumbii! gorace pozdrowienia :)