live chat application
 
Zwyczaje
        Początek arrow Kolumbijskie zwyczaje arrow Kuzynki, siostry i bratankowie... chodźcie wszyscy do nas...

Kuzynki, siostry i bratankowie... chodźcie wszyscy do nas... PDF Drukuj E-mail
sobota, 20 marzec 2010

W każdej latynoskiej telenoweli znajdzie się jakaś kuzynka albo inna krewna, mieszkająca tymczasowo u rodziny. Dawno temu, przed przybyciem do Kolumbii, myślałam, że to tylko rzeczywistość telenowelowa. Prawda jest jednak taka, że w Kolumbii tych kuzynek, sióstr i innych krewnych mamy na pęczki. I wszystkim im należy pomagać.

Normalką jest tutaj przyjęcie pod swój dach członka rodziny, który zaczyna dorosłe życie, którego sytuacja rodzinna się zmieniła, który sam nie daje rady. Niby to miłe, solidarne, ale kiedy jest się zawsze osobą, której się niby "powiodło" (nie ważne, że ja pracuję po 14 godzin dziennie łącznie z weekendami, a odwiedzający mnie leży sobie na sofie, czyta i rzekomo szuka pracy) i całą resztę musi się u siebie gościć, ten braterski zwyczaj wychodzi mi uszami.

 


Sytuacja ta powtarza się wśród wielu moich znajomych i nie jestem w tym problemie sama. Kolumbijczycy są jednak to takiego życia przyzwyczajeni, a ja Kolumbijką nie jestem.

Podczas tych kilku lat w Kolumbii w moim domu mieszkali już liczni bracia mojego męża i to po kilka miesięcy każdy; koleżanka, która postanowiła się przenieść do Bogoty na studia z Cali i miała się zastrzymać przez tydzień a zrobiły się z tego miesiące; ciotka, która uważa się za matkę mojego męża, itd. Dla kolumbijskich krewnych przyjazd na telefonicznie ustalanych kilka dni, a potem pozostanie po pół roku, to normalna sprawa, bo tak jest przecież wygodniej i taniej. Od tego jest rodzina, aby pomagać. Nawet moi teściowie, mimo iż mają w Bogocie córkę i kilku synów, u których mogliby się zatrzymać (choćby rotacyjnie), zawsze wybierają mój dom - czyli synowej. Tego zrozumieć już nie potrafię. 

W Polsce taka sytuacja by się nie zdarzyła, bo i mentalność polska jest inna.   

Moim marzeniem w chwili obecnej jest dom na kolumbijskiej wsi, otoczony plantacją kawy z przylegającym do niego bananowym laskiem. I tak sobie obmyślamy i kombinujemy w ostatnich dniach, kiedy to słyszę komentarz jednej z sióstr mojego męża, stwierdzającej, że to fantastyczny pomysł, bo wreszcie rodzina będzie gdzie miała spędzać wakacje i że cudownie było by, gdybyśmy pomyśleli też o basenie.

Szlag mnie trafia, bo cały czas zastanawiam się, jak wybyć z Bogoty, między innymi dlatego, żeby być na tej mojej wyśnionej wsi sama, z daleka od ludzi, a nie z kolumbijską rodziną, która uwielbia stadne życie.

I tak podczas gdy w Europie człowiek dąży do coraz to większego mieszkania, domu z ogródkiem, lepszych warunków, dochodzę do wniosku, że w tej kolumbijskiej rzeczywistości najlepiej byłoby zamieszkać w kawalerce i nie dysponować żadnym pokojem gościnnym, dodatkowym łóżkiem, sofą. Najlepiej nie mieć nawet hamaka, bo kolumbijska rodzina gotowa jest spać i w nim.

Może i jestem paskudna, ale nie jestem osobą wyjątkowo rodzinną i długie wizyty mnie męczą. Lubię Kolumbię, ale też chcę mieć święty spokój, maleńkie mieszkanie, w którym nikt prócz mnie i Mario się nie zmieści. 

Napisz komentarz
- Prosimy o wpisywanie komentarzy związanych z treścią artykułów.
- Ataki słowne i wulgaryzmy zostaną usunięte.
- Prosimy nie używać tego portalu do promocji swojej strony internetowej.
Imie:
Tytuł:
BBCode:Web Address Email Address Bold Text Italic Text Underlined Text Quote Code Open List List Item Close List
Komentarz:

This image contains a scrambled text, it is using a combination of colors, font size, background, angle in order to disallow computer to automate reading. You will have to reproduce it to post on my homepage
Wpisz podany w okienku kod bezpieczeństwa.
RADA: Jeżeli masz trudności z odczytaniem liter w okienku, kliknij na przycisk "odśwież" (dwie strzalki), aby wygenerować nowy obraz.

Komentarze
:-)
(Dodane przez Aga w dniu - 2011-04-14 08:07:27)
Hahaha! Swietnie Cie rozumiem! Identycznie z rodzina i przyjaciolmi mojego meza, odkad mieszkam w Barcelonie, choc teraz zastosowalimy wlasnie Twoj sposob i mieszkamy w kawalerce:-) I nie nie jestes paskuda! Kazdy ma prawo do spokoju po pracy:-)
:-)))
(Dodane przez Sylwia w dniu - 2010-11-26 09:47:53)
 
ha, ha, ha - doskonale cie rozumiem - czyzby tylko dlatego, ze tez jestem Polka ? 
 
Sylwia

(Dodane przez Joanna w dniu - 2010-06-04 18:55:56)
Usmialam sie rowno i rozumiem Cie Kochana, tez zyje wsrod Kolumbijczykow ale poniewaz nie w Kolumbii a w Kanadzie to nie musze byc taka mila hihi Trzymaj sie, pozdrawiam
Goście, goście...
(Dodane przez Justyna w dniu - 2010-03-28 09:33:08)
No cóż ja też nie przepadam za wielodniowymi wizytami rodzinki z daleka, oj trzeba uzbroić się w cierpliwość!!!Dlatego bardzo cenię sobie pewne włoskie powiedzenie:gość w domu jest jak ryba- po dwóch dniach zaczyna śmierdzieć!Pozdrawiam!
Z butami!
(Dodane przez Martino w dniu - 2010-03-23 07:44:08)
No, to widzę, że w końcu ktoś ma podobne doświadzczenie. U mnie z koleji gorzej, bo w Londynie, więc mamy gości co miesiąc na miesiąc. Niestety to i wiele innych chamskich rzeczy z Kolumbii doprowadzi do tego, że się rozstanę ze swoją piękną, która sama nie potrafi zawiązać buta, bo w jej estdado nie wypada wiązać butów samemu... Wizytu ludzi spendających godziny w naszym mieszkaniu, zabużający rytm życia i spokój to normalka i nieliczy się moje zdanie i potrzeby. Jak coś mi się nie podoba to se mogę pójść do parku albo do kolegi na piwo... Do tego dochodzą rzeczy takie jak pomaganie tym znajomym, wymuszone i bezwlględne np. w niedziele pomoc w przeprowadzce znajomej, po którym nawet nie usłyszałem symbolicznego gracias. Straszna mentalność, Kolumbia to piekło na ziemi, a Kolumbijcyki to małe szatanki :-) Nigdy więcej, wykańczająca mentalność!

(Dodane przez Kate w dniu - 2010-03-21 15:18:09)
Kochana recepta jest prosta - musisz przestać sprzątać żeby w domu zaczęło śmierdzieć, nie robić zakupów by lodówka była pusta, ewentualnie hodować w niej coś starego, a gdy goście pójdą spać - ty rób w domu imprezę dla połowy Bogoty. A jak już i to nie zadziała - kup psa, takiego ze wścieklizną ;-) Wcześniej zaszczepcie się z Mario.

(Dodane przez Ewelina w dniu - 2010-03-21 14:43:41)
Jestem również przeciwna takiemu"stadnemu życiu ". Co za dużo to nie zdrowo. 
Ale z całego serca życzę Ci tego lasku bananowego i chatki na wsi. To wspaniałe marzenie. Mimo iż tam tez kochana rodzinka Was znajdzie.
:-)
(Dodane przez Pawel w dniu - 2010-03-21 11:41:19)
tez mam podobne doswiadczenia, kolezanki mojej zony przychodza tylko na kawe albo kolacje, a pozniej zostaja caly tydzien :-) 
Dobra rada: nie wracaj do Europy, bo wtedy wszyscy znajomi znajomych i rodzinka tez beda chcieli Cie odwiedzic albo tylko przenocowac :-) Kolumbijczycy sa na calym swiecie i Ty juz Twojego przeznaczenia nie zmienisz :-) 
Cierpliwosci! 
i popatrz na to z drugiej strony, Ty tez mozesz ich odwiedzac! 
trzym sie! 
Pawel i Lucila
...
(Dodane przez Ewa w dniu - 2010-03-21 09:09:09)
Skad ja znam to "stadne zycie"???...

Powered by AkoComment 2.0! and SecurityImage 2.2.0

 
wstecz   dalej »

Advertising:

Warsaw travel

Warsaw city guide

Nauczyciel tańca

Kolumbia Travel

Fotografía de Hoteles







Powered by: Joomla     Design by: Astrolabio    Hosting by: Nidohosting
Licencia Creative Commons, Ewa Kulak

Kilka słów o mnie Teksty Ewy Kulak Galeria zdjęć prywatnych Kontakt z Ewa Taka jest kolumbia Kolumbijskie zwyczaje Fascynujące miejsca w Kolumbii Ludzie Kolumbijskie legendy Przepisy Kolumbia w fotografii Galeria Macondo Versión en espanol Wersja polska