|
Nasz tegoroczny Sylwester był drugim już spędzanym przeze mnie w Kolumbii. Tym razem jednak nie udaliśmy się do Cali, jak to było w zeszłym roku, a zostaliśmy w naszym domu w Bogocie. Przygotowaliśmy wspólnie z przyjaciółmi kolację i oczekiwaliśmy w czwórkę nadejścia Nowego Roku 2007.
31 grudnia to w Kolumbii fiesta dużo większa niż ta bożonarodzeniowa. Kolumbijskie rodziny nie uczestniczą w hucznych balach, jak to jest w Polsce, nie chodzą do restauracji, teatru czy kina, spotykają się natomiast przy suto zastawionym stole, aby wspólnie świętować początek nadchodzącego roku.
W ciepłym klimacie przed domy wystawiane są wielkie głośniki, z których huczy na cały głos muzyka, inna przed każdym mieszkaniem. Na atlantyckim wybrzeżu Kolumbii w popularnych dzielnicach robi się tzw. vaca (w naszym polskim żargonie "zrzutka" na jakiś określony cel) i gotuje się na ogniskach sancocho czyli zupę przypominającą nasz rosół, ale posiadającą dodatkowo kukurydzę, jukę i ziemniaki. Z takiego, wielkiego garnka częstowani są wszyscy sąsiedzi.
Na naszym osiedlu co prawda nie wystawiono głośników, ale już od samego popołudnia z okien wypływała przeróżna muzyka w zależnoścoi od gustu sąsiadów - od wesołej salsy po muzykę klasyczną .
Ja spędziłam całe popołudnie w kuchni, przygotowując sylwestrowe menu:

- Przystawka: melon kąpany w winie
- Zupa: polski żurek z jajkiem
- Danie główne: kotleciki w sosie z marakui i świeżej bazylii, papas bravas czyli hiszpańskie ziemniaczki smażone jak frytki, ale o kształtach nieco większych, sałata z sosem winegrette z morelami i wino
- Deser: flan (rodzaj budyniu waniliowego) z sosem jeżynowym i rolada ze śmietaną i brzoskiwniami
- Bagietka
- Pierniki (moje własne)
- Szampan
- Świeży, naturalny sok pomarańczowy
Naszymi gośćmi było znajome małżeństwo: Ekaterina (Katia) Gómez Nicolaeva (pół Kubanka, pół Rosjanka wychowana na Kubie, aktorka dramatyczna) i Miguel Patiño (Kolumbijczyk wychowany na Kubie, informatyk):

Zaczęliśmy toastem około 22:00, żeby spokojnie pogadać i doczekać do 24:00:

No i zaczęło się. Najpierw przystawka:

Polski żurek wszystkim przypadł do gustu. Nawet Mario, który normalnie nie toleruje zup i przy barszczu powtarza zawsze "Bardzo pishne, ale jenkuje", był zadowolony i nie udawał, że mu smakuje:


I danie główne:





Kiedy wybiła 24:00, wystrzelił szampan:


I zjedliśmy na szczęście po 12 winogron:

W dniu kończącym, rok Kolumbijczycy poddają się również wróżbom jak my w Polsce w Andrzejki. Ja nie zapomniałam oczywiście o żółtej bieliźnie na lewą stronę. Trzeba było jednak obiec osiedle z walizką w ręce.
Kiedy razem z Katią wyszłyśmy przed dom z walizką, lekko zawstydzone,

wielu sąsiadów już biegało.
Pożegnałyśmy się z Mario i Miguelem, którzy jako wykształceni Kolumbijczycy we wróżby nie wierzą:

I pobiegłyśmy co sił w nogach przy aplauzie sąsiadów (Mario schowany za węgłem):


Tak wyglądał nasz kolumbijski Sylwester.
Mimo iż obyło się bez balowych sukien, których nie znoszę, bez wielkiego przygotowywania, bez orkiestry i balu, spędziliśmy w czwórkę fantastyczną noc z kolumbijskimi przysmakami:

i polskim, piernikowym akcentem:

Tylko kilka minut przed 24:00 jakoś tak było mi chłodno na sercu, bo daleko od domu...

| Napisz komentarz | - Prosimy o
wpisywanie komentarzy związanych z treścią artykułów. - Ataki słowne i wulgaryzmy
zostaną usunięte. - Prosimy nie
używać tego portalu do promocji swojej strony internetowej. |
|
Pełen podziwu!! (Dodane przez Jacek w dniu - 2007-03-07 06:25:12) Ewo,jestem pełen podziwu!! znalazłem Cię i Twą stronę, gdy szukałem info o filmie "Przepiórki w...", którego poleciła mi nowa znajoma! Twoja strona jest niesamowita! przygotowana z taką wrażliwością, zachwytem..tętniąca niecodziennym życiem! Dziękuję! pozdr. Jacek R. | U Ewy posilki jak w ekskluzywnej restaur (Dodane przez Basia w dniu - 2007-01-02 10:06:51) Ewciu, Ze zdjęć wynika, ze jak zwykle wszystko przygotowałaś na tip-top. Jak zwykle połączyłaś akcenty polsko-kolumbijskie, które choć tak odmienne na Waszym stole zawsze współgrają. Zapewniam wszystkich, ze u Ewy posiłki są jak w Wersalu, wiem bo sama miała przyjemność być jej gościem:) Ewciu, życzę Wam z Mario dużo zdrowia, samych słonecznych dni i mnóstwa sukcesów (nie tylko kulinarnych:)) w Nowym Roku 2007. Duża buzia
|
Powered by AkoComment 2.0! and SecurityImage 2.2.0 |