Kiedy byłem w Szwajcarii, kiedy byłem we Francji, kiedy byłem w Niemczech
środa, 06 grudzień 2006
W porównaniu z Amerykanami i Europejczykami, z wiadomych względów finansowych i geograficznych, Kolumbijczycy podróżują niewiele. Większość obywateli Kolumbii nie zna innych krajów, nie mówiąc już o innych kontynentach. Pozostali – mający nieco lepsze warunki finansowe i jednocześnie więcej szczęścia, odwiedzili kiedyś Stany Zjednoczone lub/i Europę.
Ceny biletów lotniczych z Kolumbii są przerażające i zupełnie absurdalne, biorąc pod uwagą tutejsze zarobki, które są stosunkowo niskie. Średnio zamożny Kolumbijczyk nie może sobe pozwolić ani na wyjazd raz do roku, ani na wyjazd raz na pięć lat. Nie stać go również na kupno biletu lotniczego i spędzenie wakacji w gronie rodziny za granicą. W Europie cała sprawa przedstawia się dużo łatwiej. Wiele osób i to nie tych najbogatszych, pracuje cały rok po to, aby spędzić letnie wakacje poza swoim krajem – w Europie, Afryce czy Amerykach.
Znam dogłębnie kolumbijską rzeczywistość i wiem, że dla większości Kolumbijczyków marzenie poznania innych narodowości, kultur, języków i rzeczywistości. jest absolutnie niemożliwe do spełnienia. Czasami ochota na wyjazd z Kolumbii jest tak wielka, że niektórzy rodzice poświęcają oszczędności całego, swojego życia i wysyłają swoje dziecko do Europy, aby spędziło kilka miesięcy w Anglii, Francji czy Szwajcarii, nauczyło się obcego języka i zobaczyło to wszystko, czego rodzicom nie udało się poznać.
Wiele osób, które miały okazję podróżować do innych krajów, urosło w doświadczenia, które pozostały gdzieś na spodzie ich serca. Istnieje jednak w Kolumbii spora grupa tzw. gomelos (kolumbijska śmietanka, nowobogaccy), którzy posiadają pewną charakterystykę, która mnie osobiście doprowadza do szału i śmieszy.
Osoby te, z którymi miałam przyjemność, a raczej nieprzyjemność obcować w Kolumbii, w każdej rozmowie prowadzonej z jakąkolwiek osobą i na jakikolwiek temat, zawsze nawiązują do swoich podróży. Za pierwszym razem da się to znieść i slucha się wrażeń z zainteresowaniem. Za drugim razem jest już gorzej, ale mimo wszystko da się wytrzymać. Z czasem jednak, kiedy po raz dziesiąty zmuszani jesteśmy do wysłuchiwania tych samych relacji i powtórzeń "Kiedy byłem w Szwajcarii, kiedy byłem we Francji, kiedy byłem w Niemczech…", zaczynamy się irytować i myślę, że mamy do tego pełne prawo.
Czasami wydaje mi się, że może nie mam racji i niepotrzebnie się denerwuję tymi komentarzami. Być może dla mnie, która dzięki moim rodzicom i warunkom, w jakich wyrosłam, miałam możliwość podróżowania minimum dwa razy do roku i nie był to nigdy temat skomplikowany, który wiązałby się z jakimiś wyjątkowymi trudnościami. Podróże zawsze były częścią naszego życia, czymś zupełnie normalnym i codziennym.
W Kolumbii znajdziemy jednak niewątpliwie jeszcze inną trudność, niekoniecznie związaną z finansami. Europejczycy poruszają się po swoim kontynencie bez problemów i nie trudno im poznać wiele państw, dysponując niezbyt wysokim budżetem, gdyż odległości w Europie są niewielkie. Podczas gdy tam 2000 km oznacza około 20 godzin drogi po autostradach i odwiedzenie 4 krajów, w Kolumbii przejeżdżając tych samych 2000 km za cenę podobną lub wyższą (biorąc pod uwagę tutejsze zarobki), ciągle jesteśmy w tym samym kraju...
Napisz komentarz
- Prosimy o
wpisywanie komentarzy związanych z treścią artykułów. - Ataki słowne i wulgaryzmy
zostaną usunięte. - Prosimy nie
używać tego portalu do promocji swojej strony internetowej.
Komentarze
... redaktor? (Dodane przez Pawel Cichocki w dniu - 2007-02-05 19:09:46) ...no tak. Otwieramy nowa gazetke we Francji... wiem. Tytul: EuroAnonse i wlasciwie z tego samego powodu, z którego Kolumbijczycy rozmawiaja o swoich podrózach... Troszeczke chodzi o brak edukacji... Piszesz ladnie - wiec napisz i do nas. A miej nawet swoja strone ;) Powodzenia. Pawel. ( redakcja lub
)
(Dodane przez w dniu - 2006-12-07 11:49:50) Przechwalki na temat zagranicznych podrozy nie sa cecha jedynie nowobogackich w Kolumbii,toz to takie polskie jest, Ewa.