|
Kolumbijczycy są narodem głęboko wierzącym w czary i magię, które wyłaniają się na każdym kroku i które należy zaakceptować i nie walczyć z nimi, niezależnie od tego, czy nam się to podoba, czy nie. Magia jest esencją życia duchowego Kolumbijczyków.
Wierzą oni w widma, strachy, czarne motyle zapowiadające zbliżającą się śmierć i którymi oblepiona jest ściana kolejki linowej prowadzącej na wzgórze Monserrate w Bogocie.
W kolumbijskich miastach często spotkać można sklepy, określane jako Światynie Amazońskiego Indianina. Oferują one najbardziej wymyślne produkty: amulety na wszelkie możliwe okazje i okoliczności, figurki brzydkiego mężczyzny z wąsami i w wełnianej ekwadorskiej czapce, zwanego Equeco, który, według ustnej tradycji, przynosi szczęście. Sprzedaje się tam wszelkiego rodzaju płyny, maści, nalewki, mydła, zioła, służące do przygotowywania kąpieli i gotowe napary, odstraszające troski i choroby, albo przywiązujące ukochaną osobę.
Nie mam wątpliwości, że Kolumbijczycy wierzą w dobre i złe indiańskie duchy, które dzięki starym, sprawdzonym przez przodków sposobom, potrafią przywoływać lub odstraszać; duchy, których ja nie widzę, nie znam i nie rozumiem...
Jak pisał Ryszard Kapuściński:
„Głęboko wierzą, że ich światem rządzą nadprzyrodzone duchy, które mają imiona, czary... To one nadają sens i bieg wydarzeń. Decydują o losie...”
Ale wiem również, że sprzedawcy tych wszystkich niby magicznych preparatów wykorzystują choroby i problemy ludzi po to tylko, alby sprzedać swój towar i zarobić kilka pesos. I to jest najbardziej przykre, że wykorzystuje się ludzką ignorancję.
| Napisz komentarz | - Prosimy o
wpisywanie komentarzy związanych z treścią artykułów. - Ataki słowne i wulgaryzmy
zostaną usunięte. - Prosimy nie
używać tego portalu do promocji swojej strony internetowej. |
|
A quien interese (Dodane przez Billy w dniu - 2004-10-29 15:31:48) Hola, soy yo, venezolano... |
Powered by AkoComment 2.0! and SecurityImage 2.2.0 |