|
Ostatnio wiele czasu poświęcam dokształcaniu się w tamacie ułatwień w grafice i treściach stron internetowych dla osób posiadających jakiś stopień niepełnosprawności (niewidomych, osób chorych na padaczkę, osób z niedowładem rąk, itd.).
Większą uwagę zaczęłam więc zwracać również na szeroko rozumiany temat dostępności i ułatwień architektonicznych dla osób niepełnosprawnych. W tym temacie, niestety Kolumbia jest jednym z krajów, gdzie absolutnie nie myśli się o tych sprawach. Kolumbia jest po prostu przystosowana do bycia osobą w pełni zdrową i sprawną.
Ułatwień architektonicznych nie ma w większości muzeów, budynków użytku publicznego, banków, kawarni i biur. Co jednak zrobić jeśli nie jest się w pełni zdrową osobą? Co zrobić gdy w wyniku jakiegoś losowego przypadku, choroby czy też wojny (osób niepełnosprawnych w wyniku toczącej się tutaj wojny jest w Kolumbii bardzo wiele, o czym przekonać się można na każdym kroku), jesteśmy na przykład na wózku inwalidzkim? Odpowiedz zabrzmi okrutnie, ale taka jest niestety kolumbijska rzeczywistość. Najlepiej nie wychodzić z domu.
Przyjrzyjmy się, jak z bliska wyglądają kolumbijskie realia.
Chodniki W Kolumbii w ramach zabezpieczania chodników przed parkującymi na nich samochodami postawiono bardzo wysokie krawężniki. Bardzo wysokie – oznacza krawężniki mające i 50 cm wysokości. Takie wchodzenie i schodzenie co 80 metrów (bo w warunkach idealnie rozrysowkanych ulic kolumbijskich miast jedna ulica od drugiej oddalona jest o właśnie 80 metrów, tworząc tzw. cuadrę). Jest to sporym utrudnieniem dla normalnie poruszającego się człowieka.
Jeśli do wysokich krawężników i dziurawych chodników, dodamy ukradzione przez bezdomnych na sprzedaż złomu nakładki kanalizacyjne, bardzo łatwo zrozumiemy, dlaczego na ulicach centrum miasta nie ma osób na wózkach inwalidzkich i dlaczego nie widać tutaj wózków dziecięcych.
 
Maluchy noszone są przez rodziców na ręce lub w kangurkach, a wózki używane są w pobliżu zamkniętych osiedli, w parkach, domach i centrach handlowych, gdzie chcąc przemieścić się z piętra na piętro, skorzystać można z wind. Wyjazd wózkiem na ulicę jest absurdalny, gdyż mama musiałaby taki wózek przenosić z krawężnika na jezdnię i z powrotem co kilka minut, co nie jest zajęciem ani przyjemnym ani tym bardziej wygodnym.
Schody W Kolumbii niewiele jest ramp, przystosowynych dla osób niepełnosprawnych i dla wózków dziecięcych. Rozwiązaniem są tutaj zawsze schody. Do tego stopnia, że w budynku, w którym mieszkam, aby dostać się z recepcji do wind, pokonać należy najpierw trzy stopnie w górę, a potem trzy stopnie w dół. Ewidenty błąd architektoniczny i kontrukcyjny, popełniony przez zdrowego i nie myślącego o osobach niepełnosprawnych człowieka.
Na podziemnym parkingu naszego budynku ustawiono dla ułatwienia osón wracających z dużych zakupów wózki z supermarketu, w które spakować można to, co sie kupiło i pojechać z zakupami do mieszkania, zamiast użerać się z kilkunastoma siatkami. Pomysł fajny, ale co jednak z tego, skoro nie ma podjazdu dla takiego wózka z parkingu do windy. Pokonać należy stopień, co znacza, że wypełniony zakupami wózek trzeba podnieść. Nie jest tego w stanie zrobić jedna osoba.
Autobus Kolumbijskie autobusy miejskie z wyjątkiem nowoczesnego systemu autobusów przegubowych „Transmilenio”, które jednak w chwili obecnej nie docierają do wszystkich części miasta, mają swój koloryt, o czym wspominałam niejednokrotnie. To że jadą jak szalone i stają, gdzie pasażer sobie zażyczy, może i jest początkowo egzotyczne.
 
Problem pojawia się w momencie wejścia do takiego autobusu i wysiadki z niego. Pierwszy stopień jest bowiem tak strasznie wysoki (czasami wyższy od krawężnika), że tylko wyjątkowo sprawna i wysportowana osoba jest w stanie do takiego autobusu się dostać. O stres przyprawia mnie widok starszych, schorowanych ludzi, dla których dostanie się do takiego autobusu jest równoznaczne z akrobacją.
Kolumbia poprawić musi jeszcze wiele rzeczy, aby stała się prawdziwym rajem, dostępnym i przyjaznym dla wszystkich. I tych zdrowych, i tych nie w pełni sprawnych. | Napisz komentarz | - Prosimy o
wpisywanie komentarzy związanych z treścią artykułów. - Ataki słowne i wulgaryzmy
zostaną usunięte. - Prosimy nie
używać tego portalu do promocji swojej strony internetowej. |
|
(Dodane przez Ewelina w dniu - 2008-03-07 05:43:01) No cóż niepełnosprwani nie maja łatwego życia.I to nietylko w Kolumbii.W Polsce może jest troche lepiej bo czasem zamisat schodów mamy podjazdy dla wózków inwalidzkich.Ale generalnie ludzie niepełnosprawni,szczególnie na wózkach ,rzadko wychodzą z domu bo samo wyjście stanowi już problem.Myslę,że i w Kolumbii i w Polsce jeszcze wiele w tej kwestii trzeba zrobić. | (Dodane przez Basia w dniu - 2008-03-07 04:47:01) Mnie najbardzije w Kolumnii dziwily te permanentne dziury na ulicah, bez nakladek kanalizacyjnych skradzionych przez bezdomnych. Tego jest wszedzie pelno. Puscic luzno dziecko na takim chodnkiu zagraza jego zyciu! |
Powered by AkoComment 2.0! and SecurityImage 2.2.0 |