Taka jest kolumbia
        Początek arrow Taka jest Kolumbia arrow Pory roku

Pory roku PDF Drukuj E-mail
wtorek, 19 grudzień 2006

Kiedy przyjeżdża się do Kolumbii, pierwszą rzeczą, jaką podkreślają Kolumbijczycy, jest fakt, że Kolumbia posiada wszystkie klimaty świata. I jest to niewątpliwie prawda. Położenie geograficzne Kolumbii powoduje, że kraj ten jest geograficznie uprzywilejowany, posiadając jako jedyne państwo Ameryki Południowej dwa oceany: Spokojny i Atlantycki i trzy łańcuchy górskie przebiegające przez cały kraj z południa na północ.

Te właśnie góry dzielą Kolumbię na dwa wielkie regiony: andyjski oraz sawanniany (tzw. Llanos) połączony z tropikalnymi lasami amazońskimi.

Kolumbia jest krajem tropikalnym, stąd też nie posiada ona pór roku. Dzięki jednak różnym wysokościom i ogromnej różnorodności klimatycznej, spotkamy tutaj góry o zimnym klimacie i wiecznym śniegu, klimat umiarkowany, tropikalne i gorące wybrzeże, puszczę a nawet pustynię.

Ta, wydawałoby się, zaleta Kolumbii nad innymi krajami, powtarzana przy każdej okazji przez samych Kolumbijczyków, ale również przez obcokrajowców, którzy odwiedzili Kolumbię, w rzeczywistości nie jest wcale tak atrakcyjna jak mogłoby się wydawać. Aby móc zmienić klimat, Kolumbijczyk musi posiadać bardzo dużo pieniędzy, nie pracować i poświęcić cały swój czas na podróżowanie po kraju, zmieniając co chwila swoje położenie.

Prawda jest jednak taka, że takiego trybu życia nie prowadzi nawet 1% Kolumbijczyków, tak więc mimo iż Kolumbia teoretycznie posiada wszystkie klimaty i temperatury świata, zmuszeni jesteśmy do spędzenia całego roku w tym samym mieście, w którym żyjemy i pracujemy oraz w tym samym klimacie, który nigdy nie ulega zmianie (w Bogocie poranki są słoneczne, a po południu pada przez 365 dni w roku). Taki stan rzeczy mnie osobiście denerwuje i nuży i od pewnego już czasu marzą mi się pory roku, które w Polsce zmieniały się co trzy miesiące, pukając bez pytania do drzwi i okien i oferując cała masę niespodzianek, a ja nie musiałam się bez przerwy przemieszczać:

  • Wiosnawiosna przychodziła z niesamowitą siłą budzących się do życia kwiatów, które przebijały jeszcze zmarzniętą ziemię, wystawiając swoje główki ku Słońcu; delikatne promienie wiosennego Słońca pozwalały na zdjęcie kurtek i wełnianych czapek; kasztany, które zawsze oglądałam z okna mojego pokoju, który w tej chwili jest pokojem mojej siostry, wypuszczały pierwsze pąki; na stole pojawiały się świeże warzywa, tzw. nowalijki: młode ziemniaczki, marchewka, kalarepa, szczypiorek, itd.;




  • Latolato przybywało z żółtymi polami rzepaku, łąkami pełnymi czerwonych maków, moimi ulubionymi fiołkami za kościołem w Poniecu, popołudniami nad jeziorem, grillami w ogrodach przyjaciół, śniadaniami w piżamie na tarasie mojego domu, letnimi burzami, zapachem trawy po deszczu i cudownej atmosferze słodkiego, letniego lenistwa w lipcu i sierpniu;






  • Jesienjesień przynosiła spacery do lasu z moim dziadkiem na grzyby (kurki, maślaki, borowiki, podgrzybki), kolorowe liście, które spadały na ziemię i można je było wyrzucać w powietrze; ludziki, jakie robiliśmy jako dzieci z kasztanów i zapałek; ostatnie, słoneczne dni, kiedy nie trzeba jeszcze zakładać kozaków i kolorowe berety, które tak bardzo lubię…








    Jednak porą roku, za którą tęsknię w tej chwili najbardziej jest niewątpliwie:





  • Zimazima - pełna śniegu, który Mario, spędzając grudniowe wakacje w Polsce, opisał jako "niebo spadające w kawałeczkach na Ziemię"; temperatury poniżej zera; błękitne niebo; góry pokryte świerkami; czerwone nosy; wełniane rękawiczki z dwoma palcami; bałwany, które lepiliśmy w ogrodzie; sanki; obrazki z lodu malowane na szybach okien; kolorowe szaliki; orły na śniegu; gorąca herbata z cytryną i miodem…





W mojej opinii kolumbijskie dzieci nie znając pór roku, tracą bardzo wiele. Kolumbia posiadać może wszystkie klimaty świata w różnych regionach kraju, jednak Kolumbijczykom nie dane jest obcowanie z czterema porami roku, z których każda pojawiając się co trzy miesiące, zaskakuje i pojawia się z całym workiem niespodzianek.

Ogarnęła mnie nostalgia…

Napisz komentarz
- Prosimy o wpisywanie komentarzy związanych z treścią artykułów.
- Ataki słowne i wulgaryzmy zostaną usunięte.
- Prosimy nie używać tego portalu do promocji swojej strony internetowej.
Imie:
Tytuł:
BBCode:Web Address Email Address Bold Text Italic Text Underlined Text Quote Code Open List List Item Close List
Komentarz:

This image contains a scrambled text, it is using a combination of colors, font size, background, angle in order to disallow computer to automate reading. You will have to reproduce it to post on my homepage
Wpisz podany w okienku kod bezpieczeństwa.
RADA: Jeżeli masz trudności z odczytaniem liter w okienku, kliknij na przycisk "odśwież" (dwie strzalki), aby wygenerować nowy obraz.

Komentarze

(Dodane przez Ania w dniu - 2006-12-20 15:44:15)
Wiem co czujesz!!!Nawet ja siedzac w Polsce pod koniec każdej pory roczu nie moge sie doczekać następnej. Od kilku dni wypatruje jakiś oznak zimy i zaczynam się już martwic, że nie ulepię bałwana w tym roku!!! Jeden z moich kolumbijskich przyjaciół, który zjawi się u mnie już w piątek nigdy nie widział sniegu, więc będzie baaardzo zawiedziony:(  
Mimo wszystko nadal mam nadzieje, że święta będą białe:) 
Pozdrawiam gorąco! 
Ania czekająca na Kolumbijczyków

(Dodane przez Artur w dniu - 2006-12-20 10:44:52)
Hola Ewo. 
Siedze sobie teraz przed kompem(1.30am) i czytam Twoj artykul i zaczynam tak jak Ty tesknic za sezonowymi zmianami por roku.Jak pamietasz pisalem juz do Ciebie,na imie mam artur-(arturo)i zyje w australijskiej koloni krolowej Elki "the second";-) 
Ja jestem w podobnej sytuacji jak Ty.Brisbane w ktorym mieszkam z Jimena podobne jak Bogota (Jimeny rodzinne miasto)nie posiada widocznych zmian por roku.Dla mnie osobiscie zima powinna byc pelna sniegu i mrozu a tutaj nic z tych rzeczy.By zobaczyc snieg lub lod zajrzyj sobie do lodowki lub jedz do Canberra na Mt.kozloski(australijski odpowiednik nazwy gora kosciuszki ;-). 
Bardzo mi brak tych zmian i nieoczekiwanych sytuacji jakie niosa nasze polskie pory roku.Nie wiem jak Ty sobie radzisz z tesknota za krajem ale ja mam czasami straszne doly.Ostatnio zabralem Jime do tzw.POLISH PLACE by zobaczyla jak wyglada typowa goralska chata i by mogla zasmakowac polskich specjalow(ja nie jestem w stanie zademonstrowac zbyt wiele).Byla bardzo zadowolona,najbardziej z polskiego piwa ;-). 
Ewo naprawde doceniam Twoja prace wlozona w ta strone.za kazdym Twoim artykulem bardziej i bardziej chce tam jechac i jakos przyblizyc date naszego wyjazdu to kraju kawy. 
Pozdrawiam serdecznie i zycze zdrowych i pogodnych Swiat Bozego Narodzenia oraz Szczesliwego Nowego Roku. 
Wielka Buzka  
 
Artur Wdowiak rodem z Czestochowy zwany medalikiem a przyszly Bogotanin

Powered by AkoComment 2.0! and SecurityImage 2.2.0

 
wstecz   dalej »







Powered by: Joomla     Design by: Astrolabio    Hosting by: Nidohosting
Licencia Creative Commons, Ewa Kulak

Kilka słów o mnie Teksty Ewy Kulak Galeria zdjęć prywatnych Kontakt z Ewa Taka jest kolumbia Kolumbijskie zwyczaje Fascynujące miejsca w Kolumbii Ludzie Kolumbijskie legendy Przepisy Kolumbia w fotografii Galeria Macondo Versión en espanol Wersja polska