Taka jest kolumbia
        Początek arrow Taka jest Kolumbia arrow Ostatnia minuta

Ostatnia minuta PDF Drukuj E-mail
niedziela, 12 lipiec 2009

Zawsze byłam osobą świetnie zorganizowaną, skrupulatną i punktualną. W szkole zadania domowe na poniedziałek miałam gotowe w piątek wieczorem, co gwarantowało mi cały weekend odpoczynku.

Na uniwersytecie do każdego egzaminu przygotowywałam sobie harmonogram, czego i kiedy muszę się nauczyć po to, aby zdążyć na czas, mieć wszystko pod kontrolą, przemyślane i poukładane. Do czasu kiedy zamieszkałam w Kolumbii.

W Kolumbii bowiem nie istnieje pojęcie planowania. Kolumbijczykom wydaje się, że planują, ale w rzeczywistości życie opiera się tutaj na improwizacji, a do większości czynności podchodzi się spontanicznie.

Początkowo taki stan rzeczy doprowadzał mnie do histerii. Przykładem może być wizyta w polskiej Ambasadze w Bogocie kilka lat temu, kiedy to zaproszono nas na 19:00 na obchody Święta Niepodległości. O 18:30 Mario wziął prysznic (Kolumbijczyk nie wyjdzie z domu bez kąpieli, a kąpią się kilka razy dziennie), szukał odpowiednich rzeczy do ubrania i zagubionego gdzieś paska do spodni, którego oczywiście nie przygotowal wcześniej. Moje rzeczy wisiały na wieszaku wyprasowane od 3 dni. Z domu wyszliśmy o 19:00 prawie ze sobą nie rozmawiając, do Ambasady dotarliśmy koło 20:00 (w 8 milionowej Bogocie jakiekolwiek przemieszczanie się zajmuje całe godziny), po czym okazało się, że impreza jeszcze się nie rozpoczęła, bowiem goście w Kolumbii nie przychodzą na umówioną godzinę ;)

I tak miesiąc po miesiącu i rok po roku, moje przyzwyczajenia uległy diametralnej zmianie. W tej chwili, mimo iż w opinii kolegów z pracy jestem osobą niezwykle zorganizowaną (co by powiedzieli, znając mnie kilka lat wcześniej), która zawsze ma wszystko zrobione na czas, poukładane, zaplanowane i skontrolowane, mnie osobiście wydaje się, że większa improwizacja niż ja, nie istnieje…

Od kilku tygodni wiem, że mam przygotować się do konferencji na temat fotografii w internecie na największych internetowych targach Kolumbii, znanych na całym świecie – „Campus Party”. Kiedyś miałabym przygotowaną prezentację na tydzień wcześniej. Mieszkając jednak w Kolumbii, nie zawracam sobie tym głowy aż do ostatniego dnia, kiedy nieco zestresowana siadam do przygotowania mojego wykładu w noc poprzedzającą internetowe wydarzenie. Nie przesypiam nocy i im bliżej „godziny zero” tym wydajniejsza się robię i tym lepsze pomysły przychodzą mi do głowy. O 8:00 biorę szybki prysznic, piję kawę z panelą i zagryzam ją czekoladą, która da mi trochę potrzebnej energii, szukam ciemnych spodni, których nie miałam czasu przygotować, dzwonię po taksówkę, której o tej porze praktycznie nie sposób znaleźć, mimo iż są ich tysiące (więcej niż w Nowym Jorku) i pędzę na targi z wywieszonym jezykiem i wilgotnymi włosami. Stoję w korku, denerwuję się, docieram na konferencję o 8:45 (nie chcą mnie oczywiście wpuścić, bo moje dziwne imię zostało źle wpisane na liście), w końcu podłączam komputer i o 9:00 rano jakby nigdy nic, ze stoickim spokojem, rozpoczynam konferencję…

Konferencja Campus Party w Bogocie (2009)

Nikt nie wie, że nie śpię od 30 godzin…

Kolejny dowód na to, że się skolumbianizowałam…

Napisz komentarz
- Prosimy o wpisywanie komentarzy związanych z treścią artykułów.
- Ataki słowne i wulgaryzmy zostaną usunięte.
- Prosimy nie używać tego portalu do promocji swojej strony internetowej.
Imie:
Tytuł:
BBCode:Web Address Email Address Bold Text Italic Text Underlined Text Quote Code Open List List Item Close List
Komentarz:

This image contains a scrambled text, it is using a combination of colors, font size, background, angle in order to disallow computer to automate reading. You will have to reproduce it to post on my homepage
Wpisz podany w okienku kod bezpieczeństwa.
RADA: Jeżeli masz trudności z odczytaniem liter w okienku, kliknij na przycisk "odśwież" (dwie strzalki), aby wygenerować nowy obraz.

Komentarze
Sprostowanie
(Dodane przez Ewa w dniu - 2009-07-16 11:41:16)
Widze, ze wywiazala sie tu interesujaca dyskusja. Komentarze otwarte sa dla kazdego, dlatego tez uwazam, ze kazdy z czytelnikow ma prawo do zrozumienia post'u, jak mu sie podoba. Nie mialam zlych intencji, piszac ten artykul. Chcialam tylko podkreslic pewna charakterystyke Kolumbijczykow, a ze piszac na ten temat przygotowywalam konferencje, przyklad nasunal sie sam. Konferencje sa czescia mojej pracy w Kolumbii. Nie wiem, czy jest czy nie ma sie czym chwalic... To po prostu forma pracy.
Male sprostowanie
(Dodane przez Chilanga w dniu - 2009-07-15 20:03:06)
Piszac poprzedni komentarz nie mialam zlych intencji. Ciesze sie, ze Polka stala sie znana w kraju, gdzie nie ma zbyt wielu naszych rodakow. 
Wyrazilam tylko swoja opinie, czytalam chyba wszystkie artykuly Pani Ewy, w ktorych temat spoznien i braku punktulnosci pojawil sie wiele razy (np. http://www.kolumbijsko.com/kolumbia/zwyczaje/na_kolumbijsk_impreze_nie_przychod_punktualnie._2.html). Stad moja obserwacja. I tak naprawde tylko autorka wie najlepiej czy moje uwagi sa trafne czy nie. 
 
Pozdrawiam.

(Dodane przez Ewelina w dniu - 2009-07-15 09:17:29)
Zawsze podziwiałam ludzi dobrze zorganizowanych. Mie niestety natura pozbawiła tej wspaniałej cechy charakteru. 
Moje życie to wieczna improwizacja.Z czego wcale nie jestem zadowolona.Jednak po latach doszłam do wniosku, że w sumie to warto czasem trochę po prostu odpuścić. Więc sposób życia Kolumbijczyków nie jet wcale taki zły, choć może na początku trochę denerwujący.Wcale się więc nie dziwię, ze nawet taka osoba jak Ty w końcu się skolumbianizowała. 
A co do dyskusji, która spontanicznie się wywiązała.....otóż podziwiam ludzi,którzy realizują się w życiu, odnoszą sukcesy. Chętnie o tym czytam .A tym bardziej jeśli jest to ktoś z mojego kraju, a odnosi je daleko od Polski.I chociaż może zabrzmi to staroświecko i niemodnie: czuję się wtedy bardzo dumna. 
W tym przypadku ta kwestia została wtopiona ( delikatnie ) w treść artykułu. Dzięki temu przykładowi artykuł tylko zyskał na autentyczności i atrakcyjności.Bo nic bardziej nie przekonuje czytelnika niż temat poparty przykładami z życia autora. 

(Dodane przez Taita w dniu - 2009-07-15 05:38:37)
Kto z kim przystaje, takim się staje :) Czyli potwierdza się, iż przysłowia są mądrością narodu ;)  
 
A tak na marginesie, to sama również należę do osób punktualnych i w miarę zorganizowanych ["w miarę", bo lubię mieć wszystko wcześniej przygotowane, ale w porównaniu z Tobą chyba wypadam blado ;) Pracy domowej nigdy nie odrabiałam w piątek] Nie cierpię natomiast spóźniania się, a życie wśród Irlandczyków zmusza mnie do zmagania się z niepunktualnością innych. Niestety. 
 
Pozdrawiam serdecznie :) 
 
Na koniec - w nawiązaniu do tego, co napisał(a) Chilanga: ja podobnie jak Dorota nie dopatrzyłam się przechwałek zawartych w poście autorki. Więc wyluzuj, Chilango i nie doszukuj się we wszystkim drugiego dna! Przykład konferencji był, w moim odczuciu, bardzo adekwatny do opisywanej sytuacji.

(Dodane przez Dorota w dniu - 2009-07-15 04:21:50)
Chilanga, wydaje mi się, że masz jakiś problem lub kompleksy. Ja w ogóle nie miałam takich skojarzeń jak ty. Może po prostu weź się do pracy i też coś osiągnij, wtedy osiągnięcia innych nie będą tak bardzo "pchały ci się w oczy" i dasz radę dostrzec w tekście SEDNO.

(Dodane przez Chilanga w dniu - 2009-07-14 18:55:15)
Zwykle lubie ta strone ale tym razem jakos nie udalo sie autorce ukryc ze wcale nie chciala mowic na temat spoznien (o ktorym zreszta juz byla wczesniej mowa), tylko chciala sie pochwalic udzialem w konferencji ``na największych internetowych targach Kolumbii, znanych na całym świecie``. I nie ma w tym nic zlego, tylko wyszlo jakos niezrecznie. Lepiej by bylo napisac o osiagnieciu wprost.
A co gdy ostatnia minuta zostanie przeoc
(Dodane przez Arek w dniu - 2009-07-14 16:17:36)
Często zastnawiam się w jaki sposób można sie do tego przyzwyczić (kiedy ja sie do tego przyzwyczaje) ??? Moja dziewczyna jest Koumbijką, obecnie mieszka w Bogocie. Żeby było śmieszniej to poznalismy się w "kraju ładu i porządku" czyli w Niemczech :) W miedzyczasie zdążyłem sie przyzwyczaić do tego że można sie zpóźnic na autobus jadący z pod domu do szkoły - ok. Żeby nie zdążyć na pociąg którym mieliśmy wspólnie jechać na wycieczkę do Berlina też potrafie jeszcze jakoś zrozumieć, ale to co zrobiła moja kochana gdy w maju leciała do Kolumbii przeszło moje oczekiwania...mianowicie spóźniła sie na samolot (który miał ją zabrać do domu po 9 miesiącach )i to o całe 24 godziny. Tak tak całą dobę !!!  
Chyba dlatego tak bardzo ją kocham ponieważ ona ma w sobie ten spokój ducha i pozytywne wibracje których tu w Europie - ludziom goniącym tak bardzo za pieniędzmi niestety często brakuje. Teraz kiedy ja jestem nadal w Niemczech a ona od 2 miesięcy w Kolumbii również mamy problemy żeby umowić sie konkretnie na pewną godzine żeby porozmawiać online i pewnie tak będzie aż do lutego albo marca kiedy to ja wybiorę się w koncu do kraju w którym obecnie znajduje się połowa mojego serca :)  
 
Pozdrawiam serdecznie 
Arek

Powered by AkoComment 2.0! and SecurityImage 2.2.0

 
wstecz   dalej »







Powered by: Joomla     Design by: Astrolabio    Hosting by: Nidohosting
Licencia Creative Commons, Ewa Kulak

Kilka słów o mnie Teksty Ewy Kulak Galeria zdjęć prywatnych Kontakt z Ewa Taka jest kolumbia Kolumbijskie zwyczaje Fascynujące miejsca w Kolumbii Ludzie Kolumbijskie legendy Przepisy Kolumbia w fotografii Galeria Macondo Versión en espanol Wersja polska