|
Ponieważ Mario wybierał się w ostatnich dniach służbowo do Hiszpanii, pomyślałam, że warto napisać coś na temat tego, jak traktuje się Kolumbijczyków w ambasadach innych państw i jak trudno jest wyjechać z Kolumbii do jakiegokolwiek kraju, posiadając kolumbijski paszport.
Opinia o Kolumbijczykach i samej Kolumbii na świecie nie jest najlepsza, podobnie jak opinia o Polakach. Mimo wszystko, będąc Polakiem, podróżuje się po świecie znacznie łatwiej niż rodząc się w kraju Marqueza i Shakiry. Historie o tym, co spotkało Kolumbijczyków na przejściach granicznych i międzynarodowych lotniskach mnożą się i można by o nich opowiadać bez końca. Żeby jednak dotrzeć na takie lotnisko, trzeba z Kolumbii wyjechać. A nie jest to takie łatwe.
- Po pierwsze dlatego, że Kolumbijczycy w znacznej części nie posiadają warunków finasowych do podróżowania. Nawet wyjazdy na wakacje są tu luksusem dostępnym tylko dla nielicznych.
- Po drugie, wszelkie loty, nawet po samej Kolumbii są szelenie drogie. Podczas gdy z Warszawy do Paryża (2000 km) i z powrotem polecieć można za jedyne 50 euro, z Bogoty do Cali (500 km) cena biletu wynosi 200 euro. Wszystko dlatego, że w Kolumbii istnieje minimalna, wyznaczona przez prawo taryfa samolotowa, której nie można obniżyć. Prócz narodowych Avianca i Aero Republica nie ma alternatywnych linii lotniczych.
- Po trzecie, kiedy przeciętny Kolumbijczyk uzbiera już pieniądze, umożliwiające mu zakup biletu lotniczego, zaczyna się problem wiz.
Kolumbijczycy potrzebują wizy dosłownie wszędzie, nawet do sąsiedniej Wenezueli. Jeśli nie wymaga się wizy, należy postarać się o specjalny dokument wydawany w Departamencie Bezpieczeństwa (DAS), będący tutejszym FBI. Tylko do nielicznych krajów Kolumbijczycy wjechać mogą z samym paszportem (głównie do krajów Ameryki Południowej).
Tym razem Mario starał się o jedną z najtrudniejszych dla Kolumbijczyków wiz, jaką jest, z wiadomych względów, wiza hiszpańska. Na stronie internetowej Konsulatu Hiszpanii w Bogocie znajduje się cała lista dokumentów, jakie należy przedstawić z 45 dniowym wyprzedzeniem. A jest ich sporo:
- Rezerwacja biletu lotniczego (która i tak przepada, bo żadne biuro podróży nie będzie jej trzymało przez półtora miesiąca)
- Rezerwacja hotelu
- Ubezpieczenie
- List z pracy określający zajmowane stanowisko i zarobki i wykazujący, że podróżująca osoba posiada stały dochód i wyjeżdża tylko na wakacje
- Trzy ostatnie opłaty ubezpieczenia zdrowotnego
- Stan konta przez ostatnie trzy miesiące
- Karty kredytowe
- I wiele innych dokumentów w zależności od typu wizy.
Za wizę płaci się oczywiście na początku, nie wiedząc, czy się ją będzie miało.
W naszym przypadku sprawa nie była tak skomplikowana, gdyż Mario ubiegał się o wizę dla małżonka obywatelki Unii Europejskiej, dlatego też lista dokumentów była dużo krótsza i była wizą kurtuazyjną, za którą nie należało płacić. Stosowne dokumenty zostały złożone w Konsulacie Hiszpanii na 45 dni przed planowaną datą wyjazdu. Przeprowadzono krótką romowę, pokazano mój, europejski paszport (który jak się okazuje jest tutaj swoistym „oknem na świat”) i tyle. Należało teraz czekać przez półtora miesiąca, bez paszportu i możliwości wyjazdu z Kolumbii gdziekolwiek.
Kolejnym punktem był bilet lotniczy do Hiszpanii. O tej porze roku najtańsze bilety znaleźć można przez Stany Zjednoczone. Do tego potrzebna jest jednak wiza tranzytowa, której nie posiadamy, a o którą ubiegać się można, ale posiadając w ręce paszport. Ponieważ paszport jest zamknięty w Konsulacie Hiszpanii, trzeba szukać innego biletu. Decyzję o przyznaniu wizy otrzymuje się średnio na 2-3 dni przed planowaną podróżą. Do tego czasu żadne biuro podróży (nawet znajome) nie chce zrobić rezerwacji, ponieważ istnieje duże prawdopodobieństwo, że hiszpańska wiza zostanie zanegowana.
Czeka się wobec tego do ostatniego dnia, kiedy ma się już wizę. Wtedy dopiero zaczyna się szaleństwo poszukiwania biletu lotniczego na ostatnią minutę. Na dwa dni przed planowanym wylotem najczęście tanie bilety są już wyprzedane. Pozostaje business class lub lot dwudniowy przez kilka krajów. W naszym przypadku, z powodów finansowych, wybraliśmy długi lot przez Meksyk (z ośmiogodzinną przesiadką, o której można by napisać kolejny artykuł), Paryż i Madryt. Alternatywną opcją był lot przez Kostarykę i Kubę, jednak jak nas poinformowano, ze stemplem wjazdu na Kubę, nie ma co marzyć w przyszłości o wizie amerykańskiej.
Całe to zamieszanie uświadamia, że są narodowości lepsze i gorsze, lepiej i gorzej traktowane, a wszystko zależy tylko i wyłącznie od miejsca, w którym przyszło nam się urodzić. Kolumbijczycy nie dość, że podróżowanie utrudnione mają z powodów finansowych, jakikolwiek wyjazd blokuje im się szaleństwem zdobywania wizy. Mając wizę, człowiek czuje się jak autentyczny król. Mówię to z pełnym przekonaniem, gdyż miałam okazję brać udział w tym stresującym procesie w ostatnich tygodniach.
| Napisz komentarz | - Prosimy o
wpisywanie komentarzy związanych z treścią artykułów. - Ataki słowne i wulgaryzmy
zostaną usunięte. - Prosimy nie
używać tego portalu do promocji swojej strony internetowej. |
|
Nerwy na wodzy (Dodane przez Gabriela w dniu - 2009-03-13 16:27:05) Co do podrozowania, to nawet ja mam mieszane uczucia odkad moim mezem jest Kolumbijczyk. Wizy, problemy, sprawdzanie paszportu kartka po kartce, wstrzymanie kolejki, i szukanie przyslowiowej dziury w calym. Oto jak wyglada podroz mojego ukochanego do jakiegokolwiek panstwa. Wiec coz pozostalo jak nie trzymanie nerwow na wodzy??? Najgorsze jest to ze nawet przyjazd do Polski wyglada tak samo, po prostu urzednicy nie wiedza co z takim paszportem zrobic...co dopiero z osoba. Pozdrawiam. | hmmm... (Dodane przez ł. w dniu - 2008-07-02 07:58:41) Mam chłopaka Kolumbijczyka, którego bardzo, bardzo mocno chciałbym sprowadzić do Polski. Wiem, że wiza to dopiero początek problemu, wiem, że dużo łatwiej byłoby przy zawarciu w Kolumbii związku partnerskiego, wiem, że trzeba by go było walidować w Polsce... Ale chcę to zrobić. Chcę mieć go obok siebie. Chcę dzielić z nim moje życie. I wreszcie - chcę dać mu siebie. | O Polakach (Dodane przez jools w dniu - 2008-02-10 04:11:59) Masz kompleks Polski. Ja jestem Polakiem, od 20 lat mieszkam w Anglii i Polaków duzo lepiej odbieram od Ciebie.. mamy dobra opinie na świecie tylko sami szukamy jakiś oszołomów którzy maja odmienne zdanie | Z zainteresowaniem czytam Twoja strone. (Dodane przez Edyta w dniu - 2007-12-05 08:29:44) Bardzo chcialabym zwiedzic Kolumbie, zreszta jestem pasjonatka calej Ameryki Poludniowej. W przypadku wiz to nie tylko Kolumbijczycy maja problemy, choc pewnie oni najwieksze z Ameryki Pld biorac pod uwage fakt, ze dostarczaja swiatu ponad 50% kokainy. Poza tym chodzi o wzgledy gospodarcze, niestety bogatsze panstwa musza blokowac panstwom biedniejszym wstep do swoich krajow, w przeciwnym wypadku ich gospodarka nie wyztrzymalaby naplywu emigrantow. Oczywiscie nikt nie wybiera sobie kraju, w ktorym sie urodzil i nie znaczy to, ze ktos jest gorszy lub lepszy. Niestety przypadek decyduje nie tylko o tym czy mozemy swobodnie podrozowac, ale takze o tym czy nie umieramy z glodu lub zyjemy w panstwie ogarnietym wojna. :( | (Dodane przez Taita w dniu - 2007-10-15 08:40:55) Starsznie to wszystko zagmatwane. Nie sądziłam, że Kolumbijczycy muszą pokonać szereg wyżej opisanych przeszkód, by móc opuścić kraj (nawet w celu krótkiej wizyty). Pozdrawiam :) | (Dodane przez MADZIA w dniu - 2007-10-10 07:52:23) co za idiotyczne prawo!!!!! jak można aż tak utrudniać człwoeikowi normalny wyjazd z kraju??!!! ale najważniejsze że Mario pokonał te rzucane pod nogi kłody! pozdrawiam!!!!! | (Dodane przez justi2512vp.pl w dniu - 2007-10-10 07:40:59) Rzeczywiście okropne!!!! | (Dodane przez Girasole w dniu - 2007-10-10 03:45:35) jejku jak sie to wszystko czyta to az nie mozna uwierzyć. jakis koszmar. teraz w polsce lata sie bez problemu faktycznie za male pieniadze, kiedys wylot poza granice kraju graniczyl z cudem. Jest XXI wiek a w Kolumbii okazuje sie ze wcale nie jest tak latwo wyjechac z wlasnego kraju.Wspolczuje, to musial byc ciezki okres. Naszczescie sie udalo i Mario jest w Hiszpanii. Pozdrawiam.... |
Powered by AkoComment 2.0! and SecurityImage 2.2.0 |