|
Mulas (w kolumbijskiej odmianie języka hiszpańskiego „mulica”) to tysiące osób, które każdego roku próbują przekroczyć granicę Kolumbii z żołądkiem wypełnionym narkotykami. Nazwa mula (mulica) pochodzi z lat siedemdziesiątych, kiedy przemytnicy narkotyków używać zaczęli tych zwierząt do kontrabandy marihuany. Przemyt narkotyków za pośrednictwem tej tzw. poczty ludzkiej jest w chwili obecnej niepoliczalny, gdyż wiadomo, że na jedną zatrzymaną osobę wielu innym udaje się przejść kontrolę graniczną bez trudu. Dla przemytników ten ludzki system transportu narkotyków jest najbardziej efektywny, gdyż żaden pies ani systemy kontroli są w stanie go wykryć.
Cały proces zaczyna się zawsze w taki sam sposób. Ochotnicy poszukują osób bez przeszłości kryminalnej, aby w ten sposób uniknąć problemów na lotniskach. W ostatnich czasach odkryto w Kolumbii wiele osób w podeszłym wieku, sportowców, chorych na AIDS, którzy przemycali narkotyki w żołądku. Strategicznymi punktami przemytu narkotyków w Kolumbii są: region Valle del Cauca i miasta: Pereira, Armenia, Barranquilla i Bogota, gdzie notuje się najwyższe wskaźniki bezrobocia.
Kolumbijscy przemytnicy przygotowują mulas do podróży z kilkudniowym wyprzedzeniem. Najpierw uczą je jak połykać kawałki marchewki, kiełbasy i grona winogron bez gryzienia, aby w ten sposób przystosować przełyk i uniknąć odruchów wymiotnych. Na dwa dni przez wylotem mula przestaje przyjmować jedzienie i spożywa tylko rosół. Następnie zaczyna się proces pakowania kokainy w kapsułki wykonane z obciętych palcy lateksowych rąkawiczek chirurgicznych. Każdą kapsułkę opakowuje się w trzy warstwy: dwie z gumy i jedną z kalki, aby uniknąć prześwietlenia promieniami X. Obwiązuje się je nitką denstystyczną i zanurza w pszczelim wosku.
Aby mulas wytrzymały wielogodzinną podróż w samolocie (najczęściej jest to 12-15 godzin), przemytnicy podają im lekarstwo opóźniające trawienie i działające jako środek uspokajający. Podpowiadają, aby zabrać ze sobą worek foliowy i wyrzucić do niego w ukryciu podawane w samolocie jedzenie. W ten sposób nie wzbudzą podejrzeń stewardes, które często zwracają uwagę na osoby, które nie jedzą.
Tutaj zaczya się dramat. W znacznej większości mulas są osobami bardzo ubogimi, które nigdy wcześniej nie miały możliwości podróżowania samolotem, ukończyły zaledwie szkołę podstawową, nie znają języków obcych, w związku z czym nie wiedzą jak zachwywać się na lotniskach. Policja z reguły obserwuje dość dokładnie podróżujących, ich sposób chodzenia, gesty, ubranie. Czasami niektóre charakterystyki fizyczne pomagają w odróżnieniu pasażerów przemycających kokainę. Przemytnicy wybierają najczęściej samoloty poranne, sądząc że celnicy o tak wczesnych godzinach będą jeszcze dość śpiący, aby nie spawdzać pasażerów zbyt dokładnie. Na połknięcie kapsułek trzeba przeznaczyć mniej więcej trzy godziny, co znaczy, że przewożący nie mogli spać zbyt długo. Jedną z ich charakterystyk będzie więc zmęczenie, ziewanie i „szklane oczy”.
Kolumbijska policja zatrzymuje na krajowych lotniskach średnio dwie mule dziennie. Ponieważ Kolumbia jest światowym producentem i eksporterem znacznych ilości narkotyków, policja szczegulnie pilnuje samolotów wylotujących stąd do Europy i Stanów Zjednoczonych. Innym, kluczowym punktem w sieci ludzkiej poczty jest Chile, które służy za trampolinę do wybielenia całej operacji. W wielu przypadkach mulas przybywają do Chile, tam wydalają „jajka” (kapsułki) i podają je drugiej osobie. Ta z kolei połyka je ponownie i podróżuje do Europy. Dostarcza towar trzeciej osobie, która połyka kapsułki i zawozi je do Stanów Zjednoczonych.
Normalny człowiek przewozić może w żołądku od jednego do półtora kilograma narkotyków. Kapsułki mogą pozotać w ludzkim organiźmie maksymalnie jeden, dwa dni. Po tym okresie ryzyko śmierci gwałtownie wzrasta, gdyż zaczyna się działanie soków żołądkowych i możliwość pęknięcia kapsułek jest bardzo duża. Kolumbijska mula zarabia na przewiezieniu narkotyków w swoim ciele od ośmiu do dwudziestu tysięcy dolarów. Kary za transport narkotyków w Kolumbii wynoszą minimum pięć, sześć lat więzienia. W inych krajach są dużo wyższe: w Hiszpanii wynoszą między 4 i 12 lat; w Stanach Zjednoczonych – między 5 i 50 lat, a Iraku kończą się karą śmierci.
Najsmutniejszy w tym wszystkim nie jest fakt, że istnieje taki typ przestępstwa, ale że utrwala on negatywny wizerunek Kolumbii na świecie. Każdego podróżującego Kolumbijczyka uważa się za przemytnika narkotyków. Ja sama znalazłam się już w podobnej sytuacji. Najczęściej podróżując z Kolumbii do Europy przesiadam się w Caracas. Wylot z Bogoty jest zawsze bardzo spokojny. Problemy zaczynają się w Wenezueli. Natychmiast po opuszczeniu samolotu, dopada do mnie celnik. Muszę budzić podejrzenia skoro nie jem (nie znoszę sztucznego, plastikowego obiadu), podróżuję sama, z paszportem, w którym nie ma nic inego jak pięć kolumbijskich wiz. Najpierw naklejają mi na bilet lotniczy nalepkę, która ma mnie wyróżnić spośród innych pasażerów jako osobę wylatującą z Bogoty (!), czyli kraju tzw. wysokiego ryzyka. Następnie jeśli wszystko idzie po mojej myśli, robią mi rewizję u wejścia do samolotu do Europy. Jeśli idzie mi źle, wołają mnie do kontroli osobistej. Sytuacje te są zupełnie naturalne, ale bardzo nieprzyjemne dla wszystkich pasażerów wylatujących z Kolumbii, którzy nie zrobili nic złego poza urodzeniem się i mieszkaniem w tym kraju.
Zjawisko mulas jest jedną ze smutnych rzeczywistości, jaką znosi na codzień Kolumbia. W znacznej większości ofiarami tego fenomenu stają się osoby, które nigdy nie miały bezpośrdeniego kontaktu z narkotykami i nigdy ich nie zażywały. Są to ludzie żyjący w bardzo trudnych warunkach, którym nie pozostawiono innej alternatywy – ludzie oszukani, nie znający prawdziwych przemytników stojących za całym przedsięwzięciem. Osoby te narażają swoje życie, ale nie jest to jedyny problem. Gorszy jest ogromny ból i niewyobrażalny strach swoich rodzin.
Taka historia najczęściej kończy się tak jak przemytnicza podróż 10.000 innych Kolumbijczyków, rozsianych aktualnie po więzieniach 50 krajów świata – więzieniach, w których rządzą nałogi, przemoc, korupcja, najgorsze, ludzkie zachowania, gdzie kupuje się sumienia i gdzie ciemność i kara są normalnym zjawiskiem. Gdzie nadzieja nie ma wstępu. Oczekują tam na dzień wyjścia i powrotu do swojej ukochanej Kolumbii, zdając sobie sprawę z faktu, że stracili już wszystko: dzieci, żonę (męża), dom, pracę i wiarę w lepszą przyszłość. | Napisz komentarz | - Prosimy o
wpisywanie komentarzy związanych z treścią artykułów. - Ataki słowne i wulgaryzmy
zostaną usunięte. - Prosimy nie
używać tego portalu do promocji swojej strony internetowej. |
|
(Dodane przez eko w dniu - 2006-06-19 12:47:40) pues como dijeron anteriormente, si es una pena que suceda esto de las mulas, pero pues que le podemos hacer, a fin de cuentas, ellas eligieron meterse en esto, y aunque esten pobres y necesitadas, hay otras formas de ganarse la vida. | Diferencia abismal entre el precio y cal (Dodane przez Dblem w dniu - 2006-06-19 12:47:09) En Colombia un gramo no llega a costar 5 Euros precio turista. En Europa no baja de 50. Esconderse o tragarse 10 gramos da una ganancia de 450 Euros limpios. Bastante goloso żno?. | todos somos diferentes (Dodane przez paola w dniu - 2006-04-03 14:54:27) yo pIeNsO QE Si lA gEnTe sE DrOGa es sU pRoBlEmA No noS MetAmOs eN lOs pRoBlEmAs de lOs dEMa EsA eS Su vIdA Y QUe QuE noS ImPoRtA ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ | Pobrecita! (Dodane przez Claudia Leon w dniu - 2006-03-27 12:20:16) Una seńora que salia del pais no solamente la esculcaron de los pies a la cabeza, ella dice "Me esculcaron el trasero con un aparato, me dolio hasta el alma!" como es una costeńa al cabo de unos dias se reia contandonos la historia, en mi caso la humillacion hubiera sido enorme! :-( | (Dodane przez marc w dniu - 2006-03-20 09:15:02) esta excelente este reportaje y de verda q e una pena q a culquier ciudadano q salga de colombia ya sea etiquetado de mula | (Dodane przez Basia w dniu - 2006-03-12 16:12:03) Nie wiem czy za szczególowo tego nie opisałaś.Mam nadzieję jednak,że żaden potencjalny przemytnik nie skorzysta z "przepisu"zawartego w tym artykule :-) | tomek (Dodane przez tomek w dniu - 2006-03-03 10:02:09) Słyszałem już coś o tym , sprawa jest ciężka , zwłaszcza gdy kapsułki się otwierają , ale to kolejny przykład na to, że ludzie zrobią wszystko by zdobyc pieniądze i by przeżyć |
Powered by AkoComment 2.0! and SecurityImage 2.2.0 |