|
Do tej pory nazwa Florencja kojarzyła mi się z jednym z tych europejskich miejsc, pełnym zabytków, sztuki, historii i tradycji, związanym z intelektualnymi i religijnymi prądami różnych epok, które wykorzystuje przeszłość jako źródło inspiracji. Florencja to dla mnie włoscy geniusze: Dante Alighieri, Michał Anioł, Boccaccio, pałace, place, fontanny, kościoły, galerie i muzea, które reprezentują niewyczerpany historyczny skarb.
Później usłyszałam o Florencji w Caquetá, w Kolumbii, oddalonej o 563 km od Bogoty, na granicy amazońskiej puszczy; miasta, które w niczym nie przypomina europejskiej Florencji.
Florencja założona została w 1902 r. przez ojca Doroteo de Pupiales i powstała na miejscu magazynu kauczuku. Nazwa miasta nadana została w hołdzie Florentyńczykowi – Paolo Ricci, związanemu z kauczukową firmą, do której należał magazyn, ale również w hołdzie kolorowym kwiatom (kwiat – po hiszp. flor), którymi zachwycał się ojciec Doroteo.
Hymn Florencji /Luis Alberto Osorio C./
Ziemia miłości i przyjemności Ziemia wykąpana w słońcu Florencja – oaza miłości Gwiazdo południa, moja ukochana Pod niebieskim niebem Twoje dzieci śpiewają Ten hymn miłości Florencjo za Ciebie Oddam moje życie.
 Aktualnie Florencja znana jest jako miejsce pełne plantacji kwiatów egzotycznych: helikonii i caribei, które uprawiane są na miejscu plantacji koki. Panują tutaj idealne warunki klimatyczne, konieczne do upraw tych gatunków leśnych roślin, eksportowanych na cały świat.
Florencja zawdzięcza jednak swą famę nie tylko helikoniom. Począwszy do las 70. region Caquetá nieprzerwanie cierpi w wyniku przemocy, jaka spotyka mieszkańców ze strony nielegalnych grup zbrojnych. Populacja przeżywa wieczny dramat, boi się o swój dobytek i życie swoich dzieci – „nie chce, aby skończyły one z karabinem w górach”.
Dzisiaj rano poznałam pewną kobietę – mieszkankę Florencji, która kilka tygodni temu straciła w wyniku walk męża – Jairo, ojca swoich czworga dzieci. Tragedia ta zmusiła ją do opuszczenia tego wszystkiego, co posiadała, ucieczki z własnego domu, wspomnień i tego, co do tej pory stanowiło jej życie. Tydzień temu z jedną walizką, do której spakowała przedmioty pierwszej potrzeby, przybyła do Bogoty. Od tego momentu mieszka wraz z dziećmi na ulicy.
Codziennie rano, dzięki uprzejmości niektórych kierowców, wchodzi do autobusu z najmłodszą córeczką na rękach i opowiada swoją historię. Zbiera kilka pesos, za które kupuje jedzenie i czarne worki na śmieci, które chronią przed wilgocią i na których kładzie swoje dzieci na chodniku, aby w ten sposób pomóc im znieść zimną noc.
Takich historii jak ta jest bardzo wiele, zbyt wiele, tak wiele, że nie starczyłoby palcy moich i wszystkich moich znajomych, aby je policzyć; historii matek, wdów, które w wyniku przemocy i wiecznej, głupiej, kolumbijskiej wojny, opuścić musiały to wszystko, co do nich należało i odejść z domów, w poszukiwaniu pokoju i lepszej przyszłości dla swoich rodzin.
| Napisz komentarz | - Prosimy o
wpisywanie komentarzy związanych z treścią artykułów. - Ataki słowne i wulgaryzmy
zostaną usunięte. - Prosimy nie
używać tego portalu do promocji swojej strony internetowej. |
|
y la conclusion? (Dodane przez sergioortegon, sergioortegon@g w dniu - 2006-05-04 08:36:42) un texto sin conclusion es un texto sin sentido, un texto que solo busca difamar, que no conoce a fondo de que se vive, y que se hace para combatir la violencia? y que hace la gente desplzada, ojo aqui la gente no solo pide limosna, no solo mata y no solo huye, aqui se trbaja cin el corazon, escriba eso, escriba cunatos somos los buenos y cuantos los miserables malos, escriba cuantos tienen sueńos y cuantos no, escriba y demuestreen estos inutiles articulos la verdad y tambien lo que se esta haciendo y en lo qu ese esta trbajando, articulos como este solo generan mas violencia, incredulidad y miedo, mida sus palabras y si no sabe de lo que va a hablar es mejor que no redacte ideas vanas que en nada contribuyen a lograr la paz |
Powered by AkoComment 2.0! and SecurityImage 2.2.0 |