|
Kilka dni temu, Mario podrzucił mi pewien artykuł opublikowany w popularnym, kolumbijskim czasopiśmie “Portafolio”, zatytułowany "Pracować lepiej, aby pracować mniej", który w pełni potwierdził moje obserwacje dotyczące pracy w Kolumbii.
Mieszkam w Kolumbii od czterech lat i miałam już w ciągu tego okresu kilka doświadczeń zawodowych. Jedne były lepsze, inne gorsze, jeszcze inne zupełnie beznadziejne i ostatnie chyba najlepsze z z pozostałych. We wszystkich miejscach i biurach, w jakich miałam okazję pracować, konkluzja była taka sama – Kolumbijczycy spędzają w miejscu pracy więcej czasu niż Europejczycy, jednak rezultaty najczęściej nie są współmierne do ilości godzin spędzanych za biurkiem.
Zgodnie ze statystykami badań opublikowanymi w “Portafolio”, "Kolumbia pojawia się na dziesiątym miejscu wśród 47 krajów, w których pracuje się największą liczbę godzin na rok (1956). Jeśli weźmiemy pod uwagę, że kolumbijski pracownik otrzymuje w ciągu roku średnio 15 dni urlopu i że opócz tego w roku wypada około 15 dni świątecznych, wychodzi na to, że średni dzień pracy Kolumbijczyka wynosi 9,3 godzin dziennie."
Ponad dziewięć godzin spędzonych codziennie w biurze to dość dużo i znacznie więcej niż czas pracy przeciętnego Europejczyka. Porównując kolumbijskiego pracownika na przykład z Holendrem, który według tych samych danych znajduje się na samym końcu tabeli i pracuje najmniej, Kolumbijczycy pracują o 44% więcej.
Taki stan rzeczy powinien przynosić konkretne rezultaty. Kolumbijczycy bowiem, bez wątpienia, są narodem niezwykle pracowitym i przedsiębiorczym. Normalne jest tutaj łączenie oficjalnej pracy w biurze z innym źródłem dodatkowego zarobku (na przykład prywatną firmą), co wiąże się z późnymi powrotami do domu i skrajnym zmęczeniem. Tak niestety wygląda życie znacznej części tutejszego społeczeństwa. W tym szalonym rytmie pracy nie ma już miejsca ani czasu dla rodziny, spotkań z przyjaciółmi, życia kulturalnego, sportu, podróży, wakacji i innych, normalnych w Europie, rozrywek. W Kolumbii nie robi się nic innego, tylko zgodnie ze sloganem tutejszego prezydenta „pracuje się, pracuje się i pracuje”. W tym pracowniczym szaleństwie wyraźne są jednak również przykłady tracenia cennego czasu, które obserwuję od początku mojego pobytu tutaj:
1. ZACZNIJMY DZIEŃ OD FILIŻANKI KAWY We wszystkich kolumbijskich firmach – dużych i małych, istnieje pewna wewnętrzna instytucja, a mianowicie panie serwujące kawę. W kolumbijskim biurze nikt nie biega ze swoim kubkiem i prywatną kawą. Tutaj mamy specjalną funkcję, której nie może zabraknąć, a mianowicie pani od kawy, która kilka razy dziennie, począwszy od 8:00 rano przechodzi z tacą lub przejeżdża ze specjalnym wózkiem, serwując pracownikom kawę lub tzw. aromáticę, czyli owocową lub ziołową herbatkę. Zwyczaj ten jest generalnie bardzo miły i na pewno poprawia nastrój w pracy, w mojej jednak opinii obniża produktywność. Za każdym bowiem razem, kiedy na horyzoncie pojawia się wózek z kawą, wszyscy wokół poświęcają się życiu towarzyskiemu.
2. GODZINY PRACY Mimo, że mieszkam w Kolumbii kilka lat, ciągle nie potrafię przystosować się do tutejszych godzin pracy. Kolumbijczycy pracują cały dzień, od 8:00 rano do 12:00 w południe. Następnie, między 12:00 i 14:00 pojawia się przerwa obiadowa, podczas której nie tylko wychodzi się do restauracji, ale również załatwia cały szereg bieżących spraw, których z powodu zbyt długiego dnia pracy nie ma kiedy wykonać. Między 12:00 i 14:00 chodzi się wobec tego do banku, płaci się zaległe opłaty, idzie się do fryzjera, itd. Następnie, wraca się do pracy około 14:00 i kontynuuje pracę do około 18:00. Prawda jest jednak taka, że po obiedzie i kolejce w banku wszyscy są tak ospali, że najchętniej zrobiliby sjestę. Ta dwugodzinna pauza w pracy nie wydaje mi się najszczęśliwsza, zważywszy na to, że przerywa ona wykonywane zadania i rozprasza. Wolę polski dzień pracy, od 7:30 lub 8:00 rano do 15:30 – 16:00, kanapkę w południe i świeży obiad w domu.
3. ROZBUDOWANE ŻYCIE TOWARZYSKIE W kolumbijskich biurach mnóstwo cennego czasu traci się na wizyty od biurka do biurka, pogawędki przy kawie, wymianę zdań i opinii, zapoznawanie się, itd. Wszystko to oczywiście realizowane jest podczas godzin pracy.
4. NADUŻYWANIE TELEFONU Mam wrażenie, że najpopularniejszym narzędziem w pracy jest tutaj biurowy telefon, używany w ogromnej większości przypadków do celów prywatnych: do rozmowy z mamą, babcią, siostrą, przyjaciółką, córką, sprawdzeniem - czy dzieci szczęśliwie wróciły ze szkoły, czy zjadły obiad, czy odrobiły zadania domowe, itd. Wydaje mi się, że takie nadzorowanie domu przez telefon jest wynikiem przesadnie długiego dnia pracy. Ponieważ rodzice spędzają cały dzień poza domem, muszą przez telefon kontrolować życie rodzinne. Z drugiej jednak strony, dodzwonić się do biura nie sposób, bo telefon ciągle jest zajęty.
5. SPOTKANIA I ZEBRANIA To jeden z głównych powodów straty czasu w kolumbijskich firmach. Kolumbijczycy kochają zebrania. Problemem jest jednak fakt, że spotkania te są z reguły przesadnie długie, nudne i improwizowane. Rozmawia się na nich o wszystkim i niczym, co sprawia, że traci się wątek i nie ma konkretnego tematu spotkania, który powinien być debatowany. Zebrania zaczynają się o wyznaczonej godzinie, ale nigdy nie kończą się zgodnie z harmonogramem, wydłużając się w nieskończoność. W Kolumbii wszyscy mają prawo do wyrażania swoich opinii, a ponieważ Kolumbijczycy lubią mówić i opiniować, nawet na tematy, w których ekspertami nie są, mówią i mówią… Efekt jest taki, że znaczną część dnia spędza się na zebraniach i nie ma już czasu na prawdziwą pracę.
6. BRAK PLANOWANIA I PROJEKCJI W jednej z firm, w jakiej pracowałam, to był właśnie jeden z podstawowych problemów w koordynacji pracy, obok niekompetencji i niezdolności do wykonywania jakiejkolwiek pracy przez mojego przełożonego. Wszystkie czynności realizowane były w sposób improwizowany, czyli w stylu “zaatakujmy problem”, bez jakiegokolwiek planu, bez zastanawiania się, co się robi i po co się to robi.
7. NADMIAR OBOWIĄZKÓW To kolejny powód niskiej wydajności: zbyt duża ilość projektów, wykonywanych czynności, zbyt wiele zadań do wypełnienia. Urzędnicy się rozpraszają, robią zbyt wiele rzeczy na raz, nie mogą skoncentrować się na konkretnym zadaniu.
8. PROBLEMY Z WEWNĘTRZNĄ KOMUNIKACJĄ Kolumbijczycy lubią gadać. I mówią dużo – najczęściej za dużo. W związku z tym rozmawiają godzinami, ale nie komunikują nic konkretnego.
9. ZANOSZENIE PRACY DO DOMU Ten stan rzeczy typowy jest chyba dla współczesnego, kapitalistycznego społeczeństwa, nie tylko w Kolumbii. Obecnie, bardzo modna i dobrze widziana jest praca po godzinach, wychodzenie z pracy późno wieczorem, obładowanie papierami, dokumentami, teczkami, aby w ten sposób udowodnić, że pracuje się dużo i intensywnie. Mnie, szczerze mówiąc, wydaje się to śmieszne. Uważam bowiem, że osoba, która nie jest w stanie wypełnić wszystkich swoich obowiązków w normalnym czasie pracy, jest po prostu niewydajna i niezorganizowana.
Tak w dużym skrócie wygląda kolumbijski problem pracy. Pracuje się tu dużo, a raczej długo, ale rezultaty nie są najlepsze. Cenny czas traci się na niepotrzebne czynności, ploteczki, picie kawy i dzwonienie telefonem bez opamiętania. Głównym jednak problemem jest przesadnie długi dzień pracy, który nie pozwala Kolumbijczykom na nic innego i między innymi dlatego właśnie obowiazki, które realizowane być powinny w czasie wolnym od zajęć, z konieczności przynoszone są do biur. | Napisz komentarz | - Prosimy o
wpisywanie komentarzy związanych z treścią artykułów. - Ataki słowne i wulgaryzmy
zostaną usunięte. - Prosimy nie
używać tego portalu do promocji swojej strony internetowej. |
|
(Dodane przez Marta w dniu - 2008-07-10 08:35:20) Zapomniałam podać adresu bloga, na który Panią zaprosiłam ;) www.missy-crafts.blogspot.com | (Dodane przez Marta w dniu - 2008-07-10 07:17:24) Przeczytałam komentarze pod hiszpańską wersją artykułu. Moim zdaniem jest on napisany całkiem obiektywnie i są to Pani własne obserwacje, do których jak każdy ma Pani prawo... Tymbardziej zaskoczyła mnie reakcja czytających. Niektóre komentarze są potwierdzeniem Pani twierdzenia (bo chyba w którymś artykule Pani to napisała), że Kolumbijczycy nie lubią, gdy się ich krytykuje. Polacy też nie :) Uwielbiam czytać Pani artykuły :) Mam nadzieję, że nie będzie Pani miała mi za złe, że "zlinkuję" Pani blog do mojego, na który zapraszam :) Komentarze mile widziane... po hiszpańsku też;) | sjesta (Dodane przez ania w dniu - 2008-03-29 19:11:13) Zwyczaj kawy i sjesty nie jest charakterystyczny tylko dla Kolumbii.To samo jest np. w Hiszpanii i Skandynawii.Ja tez osobiscie wole polski system pracy, ale co kraj to obyczaj.W Polsce banki sa czynne do 18.00,a w innych krajach do 14.00 lub 15.00, wiec czas sjesty czy tez lunchu jest jedynym czasem kiedy mozesz pewne sprawy zalatwic. | (Dodane przez kuba w dniu - 2007-09-18 11:32:49) Namiętnie kocham linie. | Roznie to bywa (Dodane przez Marta w dniu - 2007-07-01 16:09:14) Ja tez pracuje w kolumbii juz od poltora roku, ale nie moge sie wypowiadac na temat tutejszego systemu pracy, bo pracuje dla amerykanskiej firmy. Choc mysle ze kilka z nawykow jest typowo kolumbijskich, tak jak opisujesz. Ja myslalam wrecz przeciwnie. Pracuje bardzo duzo, od 8 do 18 tak jak amerykanie pracoholicy, razem z tutejszymi 'festivos' i w porownaniu do znajomych pracujacych w kolumbijskich firmach, pracuje o wiele wiecej. Wiekszosc z moim znajomych pracuje od 9 do 17, ale rzeczywiscie jest i kawka i inne takie - jak dlugie, nieproduktywne spotkania. Kolubijczycy ci sie nie przyznaja, bo bardzo nie lubia jak sie ich krytykuje. Wiele moich prob rozmow o roznicach kulturowych moi znajomi i chlopak odbieraja jaka krytyke i sie obrazaja i nie potrafia przyznac do istniejacego stanu rzeczy.. ale coz. Wracajac do godzin pracy, moi wszyscy znajomi w polsce tez pracuja ciezko, od 9 do 18 albo po godzinach, moze tylko z wieksza produktywnoscia, kto wie.. | Cala prawda! (Dodane przez Paulina w dniu - 2007-06-30 17:19:28) Mieszkam w Bogocie od dluzszego czasu i wszystko co Pani pisze w tych artykulach jest jak najbardziej prawda!!!!!!! Poza tym bardzo intersujace...tak trzymac dalej! Pozdrawiam - Paulina | Zgadzam się z Tobą.... (Dodane przez Aga w dniu - 2007-06-30 13:36:35) Zgadzam się z Tobą w zupełności... Chociaż w "nowym" stylu pracy Polaków również da się zauważyć dużo zmian. Rano obowiązkowa kawka, a później gadanie o głupstwach (w pewnym momencie opowiadania o dzieciach współpracowników można tak nazwać..., po prostu przestało mnie już interesować jakiego nowego słowa nauczyła się córka koleżanki z biurka obok). A następnie, po połowie dnia spędzonej na takich właśnie czynnościach ludzie biorą się do pracy, przez co później wszyscy siedzimy (bo przecież nie wypada wstać i wyjść - gdy inni jeszcze siedzą i mają pełne ręce roboty). I ta "teoretyczna" godzina lunchu... straszna strata czasu i w większości przypadków tak naprawdę fikcja. Chyba więc upodabniamy się trochę do Kolumbijczyków. Pozdrawiam serdecznie. | Dla Moniki (Dodane przez EWA w dniu - 2007-06-27 09:15:07) Kolumbijczycy zaciekle bronia takiego sytstemu pray, o czym mozna sie przekonac, czytajac komentarze czytelnikow pod tym samym tekstem opublikowanym w wersji hiszpanskiej. Zapraszam do zapoznania sie z opinia o charakterystykach pracy tutaj samych Kolumbijczykow: http://www.ewakulak.com/colombia/costumbres/como_se_trabaja_en_colombia_.html Ja jednak w pelni sie z Toba zgadzam i tez czasami juz nie moge... | system" traćmy czas";) (Dodane przez MonikaN w dniu - 2007-06-27 04:11:17) O nie..mnie by to wykończyło..podziwiam, nie nadaje sie do takiego systemu pracy, wydaje mi sie absurdalny i nielogiczny..ale..pewnie dla kolumbijczykó jest w tym logika i sens i są przyzwyczajeni..było by nudno gdybyśmy byli jednakowi. |
Powered by AkoComment 2.0! and SecurityImage 2.2.0 |