W Amazonii noc zapada jak i w całej Kolumbii około 18:00. Ponieważ w rezerwacie, w jakim spędzamy kilka dni, nie ma od wielu już miesięcy prądu, o tej godzinie zapala się świece.
Nastrój robi się bardzo przyjemny, choć Mario jest wyraźnie zestresowany, gdyż mieszkanie na palach jest całkowicie zbudowane z drewna, a on w dzieciństwie przeżył pożar rodzinnego domu. Zerka więc niespokojnie, czy drewniane elementy nie zajmują się ogniem.
Po kolacji, na którą żona Leo zaserwowała nam smażoną, amazońską rybę z ryżem i sałatką i naturalny sok z ananasa, mała, pięcioletnia Luisa, przynosi książkę – jedną z nielicznych, jaka jest w domu i proponuje wspólną lekturę. Pomysł zachwyca mnie. Dawno już żadne ze znanych mi dzieci w Bogocie nie prosiło mnie o czytanie.
Czytanie bajek u Indian w Amazonii
W Amazonii nie ma telewizorów, nie ma internetu, nie ma zabawek, jakimi bawią się dzieci w dużych miastach. Życie płynie tutaj inaczej. Inny jest jego wymiar, inne są rozrywki. W Amazonii dorośli znajdują czas na rodzinne spotkania, na opowieści, na wspomnienia. Tym razem do tych historii zaproszeni zostaliśmy wspólnie z Mario.
Luisa podała mi książkę i szepnęła: "Ewa, przeczytaj o tym, jak narodził się księżyc. Ta historia jest na stronie 54." No i zaczęłam czytać fantastyczną historię o złym bracie, który zamieniony został w księżyc i od dawien dawna oświetla znaną Luisie rzekę i wielki las.
Dawno już nie widziałam takiego zainteresowania. Czytanej historii przysłuchiwała się cała rodzina. Trójka rodzeństwa łącznie z mamą zasiadła przy stole oświetlonym latarką i świecami, aby wysłuchać znanego przez nich już na pamięć opowiadania. I tak po księżycu przyszedł czas na historię o tygrysie, o olbrzymiej rybie pirarucú, o różowym delfinie i o pochodzeniu Indian Ticuna, którzy według indiańskiej mitologii wyszli z Amazonki w formie korzeni juki.
Wydawać, by się mogło, że historia ta nie ma w sobie nic wyjątkowego. Ja jednak wspominam czytanie bajek w domu Leo w indiańskim rezerwacie na krańcu Kolumbii, nad Amazonką, jako jeden z najbardziej niesamowitych momentów mojego życia. Do dziś dnia pamiętam szalejącą w puszczy ulewę, złowrogie dźwięki poza domem, mój głos i indiańską rodzinę zgromadzoną wokół świecy i książki.
A w prezencie ta sama historia w formie albumu:
Napisz komentarz
- Prosimy o
wpisywanie komentarzy związanych z treścią artykułów. - Ataki słowne i wulgaryzmy
zostaną usunięte. - Prosimy nie
używać tego portalu do promocji swojej strony internetowej.
Komentarze
prąd? (Dodane przez Grzegorz w dniu - 2010-08-31 16:06:12) Napisała Pani: {...Ponieważ w rezerwacie (...) nie ma od wielu już miesięcy prądu...} - Dlaczego Indianie zostali pozbawieni dostaw tegoż dobrodziejstwa?
(Dodane przez ania w dniu - 2010-06-02 20:58:41) Pięknie napisane.
(Dodane przez Ewelina w dniu - 2010-05-26 02:35:18) Przeniosłaś siebie i nas w inny wymiar, gdzieś gdzie kiedyś bywaliśmy, ale zagubiliśmy go bezpowrotnie.......Dziękuję.
Bajki,bajki... (Dodane przez Anna w dniu - 2010-05-25 13:11:15) Inny świat,inna forma spędzania czasu,inna kultura,tradycja...kto wie czy nie lepsza? Fascynująca .
Hmm (Dodane przez Polly w dniu - 2010-05-25 10:13:56) W takich warunkach to ja bym prędko musiała nosić o wiele mocniejsze okulary a poza tym nie wyobrażam sobie siebie w takich warunkach nawet na baaaaardzo egzotycznych wakacjach ... chyba jestem zbyt wygodna