Taka jest kolumbia
        Początek arrow Taka jest Kolumbia arrow Gastronomiczna podróż do Cali

Gastronomiczna podróż do Cali PDF Drukuj E-mail
środa, 27 sierpień 2008

Dla mnie – osoby, która zna sporą część Kolumbii, nie ma miejsca w tym kraju, w którym jedzenie byłoby smaczniejsze niż w Cali. Wynika to zapewne z faktu, że z tego miasta pochodzi mój mąż i dlatego też doskonale wiem, co i gdzie w Cali jeść, czego nie mogę powiedzieć o innych miastach, gdzie sama muszę wyszukiwać dania i miejsca, w których mi one smakują.

Mieszkańcy regionu Antioquia będą się pewnie upierać, że najlepsza na świecie jest ich bandeja paisa (danie zawierając niesamowitą ilość składników: ryż, mielone mięso, kiełbaski, platan, awokado, boczek, jajko sadzone, czerwoną fasolę); los llaneros z kolumbijskiej sawanny nie dadzą się przekonać, że nie ma jak ich pieczone na ruszcie mięso mamona; mieszkańcy Karaibów jedzą owoce morza, tak więc w ich opinii nie ma nic lepszego niż arroz con camarones (ryż z krewetkami) i mojarra frita (smażona karaibska ryba); na wybrzeżu Pacyfiku nie dadzą sobie nic powiedzieć, bo przecież ich cebiche ze świeżych krewetek w sosie pomidorowym i cazuela de mariscos (kremowa zupa z owocami morza) są nie do podrobienia; pastusos z południa Kolumbii przekonywać będą, że pieczona świnka morska jest najlepszym i najbardziej reprezentatywnym daniem Kolumbii; opitas nie dadzą się przekonać do czegoś innego, co nie było by ich kukurydzianym tamalem zawiniętym w liście platana; mieszkańcy Bogoty nie zamienią na nic na świecie swojego ajiaco (tradycyjna zupa na bazie liści guscas, z trzema rodzajami ziemniaków, kukurydzą w kolbach, kurczakiem, śmietaną i kaparami); rodowici boyacos wybiorą papas chorreadas czyli coś w rodzaju ziemniaków w mundurkach ze śmietaną, a tolimenses swoją faszerowaną świnkę lechona i na koniec rodowici mieszkańcy Amazonii dodadzą, że ich danie rybne pisillo de pescado nie ma sobie równych, a zagryzane chlebem z juki - casabe to po prostu „niebo w gębie”.

Ja jednak pozostaję przy kuchni Cali. Jako miejsce zamieszkania, Cali nie jest jakieś wyjątkowo atrakcyjne. Od czasu ostatnich lokalnych administracji jest dość zaniedbane, brudne, ma fatalny klimat, sprzyjający rozwojowi wirusów, ma mało stref zieleni, itd. ale fakt jest faktem, że określane może być bez przeszkód jako gastronomiczna stolica Kolumbii. Ponieważ turystycznie Cali jest mi doskonale znane, wybraliśmy się tam ostatnio w innym celu, a mianowicie w podróż kulinarną!!!

Dla osób, które mają w planach odwiedzić to kolumbijskie miasto, przedstawiam mój prywatny gastronomiczny szlak, do skopiowania którego serdecznie zapraszam. Nie jest to podróż po eleganckich restauracjach, bo takie spotkać można wszędzie na świecie. Moja kulinarna droga jest prywatnym spacerem po najbardziej tradycyjnych i egzotycznych smakach doliny rzeki Cauca dla backpackerow (mochileros) lub, jak kto woli, żądnych niezapomnianej, gastromicznej przygody.

• Marranitas
Dla mnie, marranitas lub puerquitas czyli świnki, to jedno z najbardziej charakterystycznych dań Cali. Wykonane na bazie lokalnych produktów, marranitas to rozbity, dojrzały platan, do środka którego wkłada się smażony boczek (chicharrón) i zawija to wszystko w zgrabną kulkę, która następnie smaży się w oleju. Rezultat – niezapomniany, ale i istna bomba kaloryczna! Ale co tam!

Ponche z „La Fina”
Ponche w Kolumbii nie ma nic wspólnego z alkoholowym ponczem z owocami, ani też wełnianym kocykiem z dziurą na głowę. Ponche to mleczny napój przypominający shake’a który jednak ma w sobie coś magicznego, a mianowicie rodzinny sekret. Ma on różne smaki, ale polecam ponche jajeczny i tylko i wyłącznie z ciastkarnii „La Fina”. Tam bowiem przepis na ten wyśmienity napój przechowywany był i jest od dziesięcioleci najpierw przez jego twórczynię a teraz jej córki, które za nic w świecie nie chcą wyjawić sekretu tej pyszności.

• Lody Frutalito
Lody Frutalito to jedna z najbardziej tradycyjnych lodziarni w Cali, w samym sercu willowej dzielnicy San Fernando, niedaleko „Parku Psa” (Parque del Perro), znanego pod tą nazwą w związku z stojącym w jego centralnej części pomnikiem psa i określanego od niedawna także jako „Park Serca” (Parque del Corazón), z powodu jego kształu. Frutalito są kremowe, kupuje się je na patyku i smakują tak jak lody znane nam z dzieciństwa. Je się je na ulicy wśród całego mnóstwa zakochanych par, które znają sekret Frutalito.

• Patacones w „El Arca”
Patacony to jedno z moich ulubionych, kolumbijskich dań – to rodzaj pizzy wykonanej z rozbitego na cieniutką warstwę platana, na którym ułożyć można dosłownie wszystko. Ja proponowałabym carne desmechada czyli delikatne mięso z rozpuszczonym żółtym serem na wierzchu i dodatkiem hogao (sos z pomidorów i cebuli) i guacamole (sos ze świeżego awocado z kolendrą). Patacones w „El Arca” serwowane są w niesamowicie atrakcyjny sposób, na świeżych liściach platana, co nadaje potrawie egzotycznego akcentu i elegancji. „El Arca” znajduje się przy samym pomniku psa w „Parque del Perro”.

• Champús „U Loli”
Champús to jeden z najbardziej charakterystycznych smaków doliny rzeki Cauca. To tradycyjny napój wykonany na bazie kukurydzy, trzciny cukrowej, lulo, ananasa, liści pomarańczy, goździków i cynamonu – mieszanka, która wydawać się może szokująca ale jest wyśmienita. Najlepszy champús dostępny jest w barze „U Loli” na Wzgórzu San Antonio.

• Cholao
Cholao to deser o korzeniach afrykańskich, zimna słodkość przygotowana na bazie lodu, skondensowanego mleka, świeżych owoców i konfitur, którego spróbować można w eleganckich restauracjach, albo dla tych, którzy nie zwracają dużej uwagi na higienę jego przygotowania i wolą poczuć prawdziwą atmosferę Cali, siadając przy stadionie lub oddalając się trochę od miasta, do leżącego na jego obrzeżach – Jamundí.

• Chuleta z „El Despiste”
Chuleta valluna to najlepszy kotlet schabowy, jaki znaleźć można w Kolumbii. Chuleta z „El Despiste” ma rozmiar około 50 cm i nie mieści się na talerzu dlatego też podaje się ją złożoną. Taki olbrzymi, soczysty i absolutnie beztłuszczowy kotlet w sam raz starcza dla dwóch osób albo dla jednego, kolumbijskiego camionero, czyli kierowcy ciężarówki, który legendarnie potrafi zjeść niesamowite ilości. Atmosfera tego miejsca jest również wyjątkowa, rodem z kubańskiego filmu, a wnętrze przypomina dworcową kawiarnię, ale nic nie jest w stanie popsuć smaku wyjątkowej chulety.

• Avena i pandeyuca z „Casa del Pandeyuca”
Avena to zimny, mleczny napój przygotowywany na bazie mleka i płatków owsianych z dodatkiem brandy, którego smak rozkochuje przy pierszej próbie nawet osoby, które na co dzień mleka nie lubią. Avena obowiązkowo pita być powinna z chlebem z juki, a obydwa te produkty dostępne są w piekarni „Casa del Pandeyuca” na Calle 5 lub Avenida Roosvelt. Przepis na avenę jest również strzeżonym sekretem, dlatego też koniecznie w Cali należy pójść do „Casa del Pandeyuca”.

• Sancocho de gallina
Sancocho de gallina czyli kolumbijski rosół z kury to doskonały pomysł na niedzielne popołudnie na brzegu rzeki Pance. Między moczeniem się w chłodnej wodzie rzeki a opalaniem na wielkich kamieniach lub czytaniem książki w cieniu tropikalnych drzew Parku Farallones, na ogniu gotuje się sancocho z kukurydzą, ziemniakami, juką, mięsem kury i kolendrą. Taki piknikowy rosół to najlepsze zakończenie tygodnia.

Napisz komentarz
- Prosimy o wpisywanie komentarzy związanych z treścią artykułów.
- Ataki słowne i wulgaryzmy zostaną usunięte.
- Prosimy nie używać tego portalu do promocji swojej strony internetowej.
Imie:
Tytuł:
BBCode:Web Address Email Address Bold Text Italic Text Underlined Text Quote Code Open List List Item Close List
Komentarz:

This image contains a scrambled text, it is using a combination of colors, font size, background, angle in order to disallow computer to automate reading. You will have to reproduce it to post on my homepage
Wpisz podany w okienku kod bezpieczeństwa.
RADA: Jeżeli masz trudności z odczytaniem liter w okienku, kliknij na przycisk "odśwież" (dwie strzalki), aby wygenerować nowy obraz.

Komentarze
Kuchnia Cali...
(Dodane przez Anna w dniu - 2008-09-01 03:19:46)
Wizyta w "Casa del Pandeyuca" z pania Graciela to niezapomniane chwile...i Avena dla ukochanego przez nia Marito...

Powered by AkoComment 2.0! and SecurityImage 2.2.0

 
wstecz   dalej »

Księgi gości

Cykl kina kolumbijskiego w Polsce







Powered by: Joomla     Design by: Astrolabio    Hosting by: Nidohosting
Licencia Creative Commons, Ewa Kulak

Kilka słów o mnie Teksty Ewy Kulak Galeria zdjęć prywatnych Kontakt z Ewa Taka jest kolumbia Kolumbijskie zwyczaje Fascynujące miejsca w Kolumbii Ludzie Kolumbijskie legendy Przepisy Kolumbia w fotografii Galeria Macondo Versión en espanol Wersja polska