|
Na samo wymówienie słowa „chunchullo”, eleganckie Kolumbijki, dbające o swoją figurę, krzywią buzię, co nie znaczy, że mówimy o czymś ohydnym. Chodzi tu po prostu o kolumbijski przysmak, a mianowicie o chunchullo albo lepiej – smażone, wołowe jelita...
Niektórym na sam widok tego dania chce się wymiotować. Mnie nie. Po raz pierwszy poznałam chunchullo na wzgórzu Monserrate w Bogocie, gdzie wjechaliśmy razem z Mario, aby poprzyglądać się stolicy nieco bliżej gwiazd. Od tego czasu, zapałałam kulinarną miłością do tego tłustego przysmaku.

Najlepsze chunchullo podawane jest w Parku Narodowym w Bogocie i popijane świeżo wyciśniętym sokiem z mandarynek w sobotę rano, to prawdziwa rewelacja. Potem jednak trzeba wsiąść na rower i trochę popedałować, żeby spalić te niesamowite ilości kalorii. Ale przecież właśnie po to wymyślono w Bogocie trasy rowerowe.
Przygotowanie wydaje się dość proste.
Chunchullas, chunchullos, chinchulín albo, po prostu, jelita wołowe
Składniki: ½ kg jelit wołowych Sól Pieprz Kminek Sok z limonki.
Przygotowanie: Myje się i dokładnie płucze jelita. Dodaje soli, pieprzu i kminku i polewa sokiem z limonki. Następnie w garnku ciśnieniowym pozostawia przez 20 minut, aż zmiękną. Wyciąga się ugotowane jelita, suszy i tnie na mniejsze kawałeczki, po czym smaży na oleju aż do zezłocenia. Podaje się jako przystawkę do innych dań.
Potrawa nie wydaje się bardzo skomplikowana, ale z doświadczenia wiem, że kiedy Mario w ramach niedzielnej niespodzianki postanowił przygotować chunchullos w naszej kuchni, mieszkanie nadawało się do remontu, w garnku pojawiła się kupa białej piany, blat w kuchni pokrył się grubą warstwą tłuszczu, a chunchullos wyglądały jak nieapetyczne, małe, czarne skwarki.
Lepiej chyba zaufać ekpertom i wybrać się do Parku Narodowego na tę pyszną bombę kaloryczną – świeżutkie chunchullos.
| Napisz komentarz | - Prosimy o
wpisywanie komentarzy związanych z treścią artykułów. - Ataki słowne i wulgaryzmy
zostaną usunięte. - Prosimy nie
używać tego portalu do promocji swojej strony internetowej. |
|
(Dodane przez Ilona w dniu - 2009-01-15 18:04:43) jestem wegetarianką więc może nie powinnam zabierać głosu, myślę jednak że dla nas Polaków smakujących się w takich przysmakach jak flaki, ozorki, serca, wątróbki etc., „chunchullo” nie jest niczym szczególnym. dodam tylko że w Pakistanie prawdziwym rarytasem jest zupa z kozich jąder i co ciekawe ze wględu na "nadzwyczajne właściwości" (wiecie co mam na myśli)mogą ją spożywać tylko mężczyźni:) pozdrawiam serdecznie
| Mięsne frykasy (Dodane przez Ewelina w dniu - 2009-01-14 13:12:09) Nie jestem, z natury mięsożerna, ale lubię czasem takie mięsne frykasy. Szczególnie te nieznane. Nie widzę więc nic zdrożnego w jelitach. Żyję w kraju gdzie jada się nereczki, płucka i parówki. Też je jadam. Więc z przyjemnością zjadłabym takie chunchullos w Parku Narodowym a potem nawet wsiadłabym na rower. |
Powered by AkoComment 2.0! and SecurityImage 2.2.0 |