|
Nie jest to strona polityczna, ale jako dziennikarz i osoba, dla której z własnej woli Kolumbia stała się drugą ojczyzną, nie potrafię pozostać obojętna na ból Kolumbii, na widok cierpiących, lękających się o życie swoje i swoich najbliższych, panującą tu niesprawiedliwość społeczną, przemoc, łamanie praw człowieka.

Przerażona jestem niewiedzą nie tylko ogromnej rzeszy nieświadomych politycznie Kolumbijczyków, ale także mieszkających w Kolumbii Polaków, którzy, wydawałoby się, mają obiektywniejsze spojrzenie na tutejszą rzeczywistość od rodowitych mieszkańców tego kraju.
Postanowiłam więc poświęcić ten artykuł niezwykle istotnej dla współczesnej historii Kolumbii manifestacji 6 marca 2008, równie ważnej jak ta poprzednia z dnia 4 lutego 2008 r. Osobiście udział wzięłam w obydwóch marszach.
W Kolumbii żyje około 4 milionów ludzi przesiedlonych, a właściwie w brutalny sposób pozbawionych dobytku całego życia przez paramilitarne oddziały AUC (Autodefensas Unidas de Colombia). To stawia pod tym względem Kolumbię na drugim miejscu po Sudanie. Jak podają organizacje humanitarne – paramilitarne oddziały, często przy udziale regularnego wojska, unicestwiły do dzisiejszego dnia 80 tysięcy osób, uważanych formalnie za zaginione. Około 3000 Kolumbijczyków zostało wrzuconych do rzek lub pogrzebanych w fosach. Ludzie ci przed śmiercią byli torturowani. Rodziny nie wiedzą, gdzie się znajdują, czy żyją czy już nie, gdzie zostali pochowani.

W latach 1982 - 2005 oddziały paramilitarne dokonały 3500 masakr na ludności cywilnej i zawładnęły 6 milionami hektarów ziemi. Od roku 2002, kiedy rzekomo się zdemilitaryzowały (naprawdę działają aktualnie pod nazwą „Águilas Negras” czyli „Czarnych Orłów”), zabijają każdego roku w brutalny sposób 600 osób. W chwili obecnej paramilitares mają powiązania z 35% kolumbijskiego parlamentu. Wielu tych polityków zajmuje ważne stanowiska państwowe i dyplomatyczne.
Z drugiej strony regularne oddziały wojska popełniły od 2002 roku około 850 egzekucji, które prezentowane były w kolumbijskich mediach jako tzw. „positivos”, czyli jako ataki na guerrillę. W rzeczywistości ofiarami tych zbrodniczych akcji są niewinni ludzie, nie mający z guerillą nic wspólnego, których się torturuje, zabija, po czym fotografuje na potrzeby prasy w zainscenizowanym miejscu, z karabinem obok ciała. Giną w ten sposób niewinne dzieci, kobiety i mężczyźni.

Przeciwko tym właśnie zbrodniom odbyła się 6 marca 2008 demonstracja pod współnym hasłem:
Homenaje nacional a las víctimas del paramilitarismo, la parapolítica y los crímenes del Estado.
Por los desaparecidos, por los desplazados, por los masacrados, por los ejecutados.
Narodowy hołd dla ofiar paramilitares, parapolityki i zbrodni popełnionych przez Państwo.
Za zaginionych, uchodźców, zmasakrowanynch i zamordowanych.
Manifestacja ta nie była wygodna dla obecnego rządu Kolumbii, dlatego też informacja o niej została ocenzurowana i zmanipulowana przez media, znajdujące się w ogromnej większości w rękach prywatnych właścicieli. Doszło do tego, że trzeźwo myśląca osoba woli w ogóle nie oglądać wiadomości, bo manipilacja informacyjna jest tak ogromna, że nie trzeba być ekpertem, żeby się jej dopatrzeć.

Przyjrzyjmy się kilku faktom związanym z manifestacją 6 marca i jej prezentacją w kolumbijskich mediach:
- Od samego początku manifestacja odbywać się miała i odbyła się pod przytoczonym wyżej hasłem. W kolumbijskich mediach obcięto i zmieniono jej tytuł na wygodniejszy “Marcha contra toda la violencia” (Marsz przeciw przemocy), albo “Marcha por la paz” (Marsz pokojowy).
- Cenzura, jaką zastosowano w prasie i mediach elektronicznych, odnosząc się do tematu marszu była niewiarygodna. Podczas, gdy manifestacja z 4 lutego (przeciw FARC) była news’em numer 1, o manifestacji z 6 marca wzmianka pojawiała się przed samymi wiadmościami sportowymi, przez zaledwie momencik (pewne, znane mi osoby informacji nie zdołały się dopatrzeć) i zawsze z innym ustosunkowaniem i komentarzem, niż rzeczywisty.
- W telewizyjnej relacji z marszu wyciszone zostały wszelkie krzyki i wyzwiska, jakie padały pod adresem kolumbijskiego rządu i prezydenta.
- Telewizyjna kamera pokazywała obrazy manifestacji w stałym ruchu, nie zatrzymując się, nie zbliżając obrazu, nie przystając przy żadnych, niewygodnych napisach na plakatach ani niesionych kartkach. Wszelkie nieprzychylne napisy pod adresem prezydenta, paramilitares i wojska były celowo przez kamerę omijane. Jeśli pokazano cokolwiek, były to niezwykle neutralne hasła, związane z domaganiem się jakże wyczekiwanej przez kolumbijski naród wymiany humanitarnej albo uwolnienia uprowadzonych przez guerillę.
- Osoby, które zaproszono do wypowiedzenia się przed telewizyjnymi kamerami, to najczęściej rodziny zaginionych żołnierzy. Nie pokazano publicznie wysiedlonych rolników, liderów politycznych, normalnych ludzi, którzy ucierpieli w tym konflikcie.
- Przepytywanym nigdy nie zadawano pytania, co stało się z ich krewnymi i kto jest tej sytuacji winny?

Jaki profil ludzi uczestniczył w obydwóch demonstracjach:
4 lutego
W manifestacji wzięli udział ludzie, którzy chcą w Kolumbii pokoju, którzy zmęczeni są trwającą tu od 50 lat wojną, boją się uprowadzeń, nie chcą powtórzyć losu Ingrid Betancour i którym zależy na swobodnym pojechaniu na finkę, czyli do domku wypoczynkowego za miastem.
Jak że demonstracja odbywała się w godzinach pracy, w biurach i urzędach pracownikom pozwolono na jej przerwanie i wzięcie w niej udziału. Rozdawano nawet białe koszulki z napisem „Kolumbia to ja” i białe chorągiewki.
Tego dnia nie odbywały się zajęcia w szkołach, a dzieci w białych bluzeczkach również szły w pokojowym marszu. Do złudzenia przypominało mi to „dobrowolną manifestację” na Kubie, jaką obserwowałam kilka lat temu. Wtedy na pytanie, czy wszyscy Kubańczycy muszą iść w pochodzie, usłyszałam, że jeśli ktoś jest chory, to nie musi. Tym razem – w demokratycznej Kolumbii wszystko odbywało się równie spontaniczne...
Atmosfera demostracji bardziej przypominała festyn i radosne święto niż poważną, polityczną manifestację.
Rodziny uprowadzonych przez guerillę osób (z niewielkimi wyjątkami) zignorowały demonstrację i nie wzięły w niej udziału.
Aby opowieści stało się zadość, manifestację poparli siedzący w więzieniach paramilitares.
W telewizji, radiu i prasie nie mówiło się o niczym innym, tylko o sukcesie i masowym udziale kolumbijskiego narodu w marszu przeciw guerrilli.
Dlaeczego w ten sam sposób nie potraktowano marszu z 6 marca?

6 marca
Tym razem w manifestacji uczestniczył zupełnie inny typ ludzi: ludzie poniżeni, biedni, mniejszości murzyńskie i indiańskie, które cierpią najbardziej, bo to właśnie one pozbawiane są ziemi. Ponadto w marszu udział wzięły rodziny zaginionych, zamordowanych, ludzie, którzy stracili cały dorobek życia, studenci państwowych uczelni, rodziny uprowadzonych przez guerillę.
Państwowe szkoły odwołały zajęcia, natomiast szkoły prywatne pracowały normalnie, z krótkim apelem podczas przerwy.
W moim biurze manifestacja jakby nie istniała. Otrzymaliśmy tylko mail’a od „nie wiadomo kogo” z absurdalną informacją, że manifestacja ta odbywać się będzie pod patronatem Chaveza, co miało oznaczać, że udział w niej byłby źle widziany. O godzinie zero, wszyscy współpracownicy stukali w klawiatury, jakby na zewnątrz nic się nie działo, udawali, że nie słyszą krzyków dochodzących z ulicy (a pracuję na 35 piętrze, tak że krzyczano głośno) i nie widzą przez okna węży manifestujących, którzy przemieszczali się w stronę Placu Boliwara.
Tym razem nie rozdano koszulek, ani chorągiewek.
Atmosfera demostracji była absolutnie smutna i robiąca wrażenie, odbywała się w cieniu ogromnych, rozwieszonych na murach zdjęć twarzy zamordowynch przez paramilitares.

W miejscu nie mającym nic wspólnego z marszem, ale w tym samym momencie jeden z paramilitarnych bandytów – Éver Veloza znany jako 'HH' z frontu Calima odpowiadał przed sądem za popełnione przez siebie okrucieństwa i nie mógł sobie przypomnieć, czy zamordował 1200 czy 1500 niewinnych Kolumbijczyków.
Zdjęcia: Ronald Dueñas.
| Napisz komentarz | - Prosimy o
wpisywanie komentarzy związanych z treścią artykułów. - Ataki słowne i wulgaryzmy
zostaną usunięte. - Prosimy nie
używać tego portalu do promocji swojej strony internetowej. |
|
zaden (Dodane przez Janusz w dniu - 2009-08-05 16:01:08) Pani "dziennikarko", co to za "news" numer 1? | (Dodane przez Ada w dniu - 2008-03-31 15:40:53) Karol... Ewa nie napisala, o czym wspomniałeś, bo pewnie wiedziała, że Tierralatina (www.tierralatina.blox.pl) tak wszytsko -kawę na ławe wyłożył, że po prostu, nic dodać, nic ująć. | do Lwa... i nie tylko (Dodane przez Karol w dniu - 2008-03-30 07:05:13) hmmm.. Lewku kochany nie zajmuję się polityką, raczej patrzę na to z innej strony ....bo będąc w Kolumbii w ostatnim czasie można było przeżyć kilka manifestacji a najwięsza, która ruszyła ludzi była przeciw FARC.. w takich dyskusjach nie uważam żeby trzeba było kogoś obrażać ale rozumem My Polacy tak mamy. Ja nie staram sie nawet dochodzić jaki jest stan Twoich komórek bo nie uważam tego za realne i możliwe do ocenienia. Wziąłem udział w dyskusji tylko dlatego ,że jestem związany z Kolumbią i z wieloma ludzmi tam mieszkającymi i liczyę na to, że Ty tez znasz tamtejsze realia. Pozdrawiam wszystkich dyskutujących i dodających swoje komentarze. Pozdrawiam także Ewę i jej Męża, ktrego może niepotrzebnie wplątałem w tą dyskusję ale pojawia się On w wielu tekstach. | Manifestacja (Dodane przez Antonia w dniu - 2008-03-29 23:57:34) To tylko relacja osoby,ktora wnikliwie obserwowala fakt a nie polityczna debata! A juz mieszanie do "tego" wspolmalzonka i ocenianie pogladow i sympatii politycznych to nadinterpretacja. A na marginesie nic nie jest tylko czarne i biale ani w Kolumbii ani w innych krajach... | do Karola (Dodane przez lew w dniu - 2008-03-29 23:45:28) Oj kochany, coś ci ta polityka wypaliła parę szarych komórek.Ewa napisała - co widziała i przeżyła. A czy system dominacji bogatych nad biednymi się utrzyma - zobaczymy. W Ameryce Południowej już zasmakowali tego "dobrodziejstwa". | Do Anny (Anielki) (Dodane przez Ewa w dniu - 2008-03-29 21:21:14) Aniu: Widze, ze poswiecilas dzisiaj wieczor na komentowanie moich tektow, za co Ci serdecznie dziekuje. Szkoda tylko, ze w Twoich komentarzach przewija sie ta straszna zgorzknialosc. Jesli rzeczywiscie uwazasz, ze wszystkie zamieszczone na tej stronie teksty nie sa zgodzne z prawda i nie dorastaja do Twojej wiedzy o Kolumbii, dlaczego nie zrobisz wlasnej strony, tak jak inne Polki mieszkajace w Kolumbii (Novelka, Arsinoe, itd.) i stykajace sie z tutejsza rzeczywistoscia na codzien. Bardzo chetnie poczytamy o Twoich obserwacjach. | takie tam (Dodane przez anielka w dniu - 2008-03-29 18:24:23) Mnie sie podoba to co napisal Karol.Natomiast te balwochwalcze komentarze innych osob na szczere nie wygladaja.Raczej na manipulacje.Pewnie ktos znajomy wpisal,zeby posade korespondenta zalatwic.I mylisz sie myslac,ze ludzie w Kolumbii niewiele wiedza. | Ewo..chyba sie troche rozpedzilas.. (Dodane przez Karol w dniu - 2008-03-24 15:00:03) hmmm... z zaiteresowaniem czytam Twoja strone ale to co tu napislas jest conajmniej zaskakujace i moim zdaniem nie do konca pradziwe. Przejrzalem reszte twoich zapiskow i nigdzie nie znalazlem informacji o marsszu z 4 lutego, ktory byl wielkim wydarzeniem w Colombia. Dlaczego nie ma takze tego co napislas powyzej na Twojej stronie hiszpanskiej. Moze napisze cos o FARC, większej zbordniczej organizacji, którą popiera prezydent Wenezueli Chavrez, Fidel Castro i tego pokroju ludzie. Dlaczego nie napiszesz o ludziach porwanych przez te komunistyczne bojowki, którzy bywa, ze są więzieni przez 10 i wiecej lat, dlaczego nie napiszesz ,ze ta organizacja ma pokrawawine ręce, mordami cywilnej ludnosci, dlaczego nie napiszesz, ze FARC jest jednym z najwieszych producentow Kokainy i zarabia wielkie pieniadze liczone w miliardach dolarów.. wole nie myslec, ze jestes fanką tego nurtu.. bo pochodzisz z kraju, w którym komunizm byl przez tyle lat i niestety nie jest taki piekny jak sie niektórym wydaje tam w Ameryce Poludniowej. Można powiedzieć ,że w ameryce Poludniowej niestety calej rozpropagowano system, ktory promuje ludzi bogatych a biednym nie daje szans.. ale nie myslisz chyba ,ze komunizm, socjalizm najlepszego wydania to zmieni (bo nie znam takiego wydania)? nie zmienił nigdzie, a sami wiemy co sie teraz dzieje w Wenezuli, na Kubie itp... Pikene idealy konczą się i zaczyna sie gnębienie ludzi, tak jak to bylo w naszych czasach i nie zrozumim nigdy, dlaczego poruszasz tak wybiurczo temat opisujac tylko jedną manifestacje, jedną organizację, która powstala aby bronic ludzi gobatych, tak tak.. to wszystko prawda.. tylko dlaczego musieli sie bronic? To prawda, ze także zabijali, ze porywali i robia to do dzisiaj i to jest bardzo złe, ale moze podasz także liczby zabitych i porwanych przez FARC i ELN. Te dwie organizacje mamią ludzi wartosciami, które sie nie sprawdzily, a które na pierwszy rzut oka sa pieknę, ale za plecami robia frotuny na handlu narkotykami, porwaniach ludzi i mordują ludzi. Dziwie, się też ,ze nic nie napisałas, ze konflikt Kolumbii z Wenezuela i Ekwadorem byl bardzo poważny, a ten "wspamialy" Chavez dofinansowuje i pomaga zbrodniczej organizacji jaką jest FARC. Ewo , poruszyłas ten temat, pokazałas w małym wycinku sprawy ale moim zdaniem nieobiektywnie i raczej widać, ze razem z Mężem opowiadaci sie za systemem, ktorego dzieki Bogu juz w Polsce nie ma i cieszymy sie wolnością. Można mnie zapytac, skad to wszystko wiem... wiem, bo mam duzą rodzine w Kolumbii i nie tylko. Jestem zwiazany z tym krajem uczuciowo i duchowo, uwielbiam tam być, i nie moge sie nadziwić dlaczego dzieki FARC i innym podobnym organizoacjom marnuje sie taki raj turystyczny. Mam wielką nadzieję, że sie poprawisz i i napiszesz cos o Tym czego tu zabrakło Pozdrawiam. Karol | Gratuluję! (Dodane przez Justi w dniu - 2008-03-22 09:27:13) Gratuluję Pani Ewo kunsztu dziennikarskiego i odwagi!Z drugiej strony jestem wstrząśnięta tymi wydarzeniami z przeszłości.Trudno uwierzyć,że ludzie są w stanie dokonać takich okrucieństw.Chciałabym bardzo Pani podziękować za prowadzenie tej strony,jednocześnie prosząc o podanie adresów internetowych gdzie zainteresowani mogliby znaleźć prawdziwe informacje na temat sytuacji politycznej Kolumbii.Serdecznie pozdrawiam! | Jak my mozemy pomoc Kolumbii? (Dodane przez Jacek Zielinski w dniu - 2008-03-16 12:50:38) Pani Ewo, Dziekuje za tresc tego artykulu, pokrywa sie w 100% z tym co sadzi o sytuacji w Kolumbii moja przyjaciolka, ktora mieszka w Londynie. Niestety inni znajomi z Kolumbii (ktorych mam w Kanadzie) maja inna opinie o dzisiejszym rzadzie w tym kraju. Poniewaz ja nie znam hiszpanskiego, czy moge Pania prosic o zrodla w prasie Kolumbijskiej lub strony internetowe w j. hiszpanskim, ktore sa obiektywne i mowia prawde o sytuacji w Kolumbii. Dziekuje i pozdrawiam, Jacek | Professor (Dodane przez Carlos Duque w dniu - 2008-03-16 07:13:32) Colombia needs help. Colombia necesita ayuda.
| uznania z Krakowa! (Dodane przez Basia w dniu - 2008-03-10 07:32:07) Ewa, ja zawsze podkreślam Twój niezwykły zmysl i talent dziennikarski. Popieram rozmówcę Adama- Ewa Kulak Carvajal zdecydowanie powinna być korespondentem dla polskich mediów z Kolumbii. Twoja wiedza, inteligencja i przede wszystkim odwaga sa godne najwyższego uznania. | mariola (Dodane przez w dniu - 2008-03-07 15:55:17) co musi się stac, żeby w Kolumbii wkońcu było normalnie? chyba z pomocą amerykanów byłoby trzeba wybić tych wszyskich partyzantów... | Dziękuję (Dodane przez Ewelina w dniu - 2008-03-07 15:34:12) Dziekuję Ewo,że napisałaś ten artykuł.Teraz wiem jak to naprawdę wygląda.Jako nastolatka przeżywałam bardzo to co działo sie w Chile.Miałam nadzieję,że tamte czsy miną bezpowrotnie. Ale niestety ludzie wciąż gina ,wciąż cierpią.Czy to się nigdy nie skończy? | Gratulacje za odwagę i dojrzałość polity (Dodane przez Adam w dniu - 2008-03-07 15:09:55) Profesjonale i dojrzałe przedstawienie sprawy,powinnaś zastanowić się nad byciem naszym komentatorem zagranicznym z Kolumbii, bo to co wypisują w Wyborczej to ściągi z prasy kolumbijskiej bez jakiejkolwiek wiedzy na temat prawdziwej sytuacji w Kolumbii. Tam trzeba nie tylko mieszkać, żeby zrozumieć o co chodzi, ale mieć jeszcze przysłowiowy łeb na karku, żeby nie wierzyć w te wszystkie kłamstwa, jakie starają się nam pokazać. Moje gratulacje. Tą relacją pokazałaś, że jesteś inteligentnym obserwatorem kolumbijskiej rzeczywistości. | wreszcie (Dodane przez Mania w dniu - 2008-03-07 10:58:16) Jezuuuuuu,wreszcie ktoś napisał coś normalnego na temat sytuacji politycznej w Kolumbii.mieszkalam w Kolumbii przez kilka miesięcy i obserwowałam dokładnie to,o czym Ewa pisze.Nie dajmy się zmanipulować,sytuacja polityczna jest tam tragiczna,tylko ludzie boją się o tym otwarcie mówić.Dziękuje Ewa,że miałaś odwagę napisać ten artykuł. | z Polski (Dodane przez Karolina w dniu - 2008-03-07 10:52:44) Wutaj Ewo, widze, że mój rozentuzjazmowany mail wczoraj był w całej sytuacji nie na miejscu. Do nas informacje docieraja z opoznieniem, wyolbrzymione albo przeinaczone i tak np. na portalu "gazety" bombardują tylko informacjami o Chavez a o marszu jeszcze nic. Jeszcze raz dzieki za informacje, ktore pojawiają sie u Ciebie. Czekam na kontakt. |
Powered by AkoComment 2.0! and SecurityImage 2.2.0 |