|
Uogólniając, okna w kolumbijskich domach, biurowcach, sklepach itd. są zwyczajowo nieświeże, mają ślady wysuszonych kropel deszczu, przyklejony kurz, itd. A dlaczego tych okien się systematycznie nie myje?
Po pierwsze dlatego, że kolumbijskie okna nie otwierają się do wnętrza tak jak polskie. One się po prostu przesuwają. I to nie wszystkie. Części okien w ogóle nie można otworzyć, gdyż zamknięte są na stałe. I tutaj rodzi się problem, bo jak umyć okno, które się nie otwiera, albo które można tylko przesunąć.

Z reguły takie przesuwane okno można umyć tylko do połowy, czyli do miejsca, do którego sięga ręka osoby wychylającej się przez nie. A takie do połowy umyte okno wygląda jeszcze gorzej niż brudne w całości. Okna zamkniętego na stałe w ogóle nie daje się umyć, bo trzeba by stanąć na parapecie na zewnątrz budynku i narażać własne życie. A budynki w Kolumbii są wysokie.
Po drugie, w Kolumbii nie ma zwyczaju mycia okien wraz z nadejściem wiosny (jak to się dzieje chyba tylko w Polsce), gdyż wiosny podobnie jak lata, jesieni i zimy tutaj po prostu nie ma. W związku z czym nie ma tu także popularnych w Polsce wiosennych porządków. Okien nie myje się tutaj rówież w określonych datach: ani na Wielkanoc, ani na Gwiazdkę, ani na Boże Ciało, ani na przyjazd gości...
Po trzecie, mam wrażenie, że Kolumbijczycy nie przejmują się na dłuższą metę takimi detalami jak brudne okno. Oni mają ważniesze problemy. Zawieszają na karnisz zasłonę albo instalują żaluzje i takiego brudnego okna po prostu nie widzą. A zresztą kto by się takim czymś przejmował?
A ja z moim poznańskim poczuciem czystości muszę wyluzować. Jedyne czyste okno w moim mieszkaniu to drzwi balkonowe, gdyż mogę wyjść i umyć je od zewnątrz, bez narażania życia i wywieszania się przez okno, machając szmatą dokąd sięga mi ręka. Drugim rozwiązaniem jest poczekanie na odpowiednią okazję, kiedy to raz do roku (w przypadku budynku, w jakim mieszkam od półtora roku ten szczęśliwy dzień jeszcze nie nadszedł) przyjeżdża profesjonalna ekipa do mycia okien, opłacana przez administrację, która zwiesza się z dachu budynku i myje od zewnątrz jedno okno za drugim. | Napisz komentarz | - Prosimy o
wpisywanie komentarzy związanych z treścią artykułów. - Ataki słowne i wulgaryzmy
zostaną usunięte. - Prosimy nie
używać tego portalu do promocji swojej strony internetowej. |
|
a na Syberii (Dodane przez Jerzy w dniu - 2008-11-09 00:57:20) Na Syberii okna można myć tylko przez trzy miesiące w roku. Bo w pozostałe szmata przymarza do szyby. Bo jest np. minus 53 stopnie... | (Dodane przez kontynuacja w dniu - 2008-11-07 17:49:09) Moj kumpel w Cartagenie ma apartament na 10 pietrze z oknami do podlogi.Jego gosposia zapowiedziala,ze moze robic wszystko w chalupie z wyjatkiem mycia tychze okien.No i biedaczek musial to robic sam.A ze apartament wychodzi oknami na morze ,wiec bryza powoduje,ze czesto sa "zamglone" | (Dodane przez Taita w dniu - 2008-09-16 05:21:45) "A zresztą kto by się takim czymś przejmował?"- hihi, no jak to kto? Ja na przykład ;) Nie mieszkam co prawda w Kolumbii, ale doskonale znam ten problem, bo moje irlandzkie okna otwieraja się na zewnątrz! Nie mam wiec mozliwosci umycia całego okna, bo siegam tylko do połowy ;) W Irlandii problem jest mniejszy, jako ze duzo osob (cleaners) oferuje swoje usługi w tym zakresie. Nie jestem zwolenniczka generalnych porzadków wielkanocnych czy tez wiosennych, mimo to zawsze staram sie miec czysty i uporzadkowany dom. Do tej pory mi sie to udawało - po prostu nie znosze bałaganu :) Pozdrawiam serdecznie :) | (Dodane przez Iza z Torunia w dniu - 2008-09-15 13:25:40) Byłabym wdzięczna gdyby w Polsce nie było tego zwyczaju mycia okien i robienia innych wiosennych porzadków. Nie to zebym lubila żyć w brudzie, ale jak słyszę, że moja koleżanka z pracy w każdą sobotę robi generalne sprzatanie, to mam poczucie winy, że znów byłam w lesie albo nad Wisłą zamiast robić rewolucję w całym domu. Pozdrawiam serdecznie z zimnej Polski. |
Powered by AkoComment 2.0! and SecurityImage 2.2.0 |