|
W czasach współczesnych, w Kolumbii, ciągle jeszcze i na całe szczęście widoczne są liczne ślady prekolumbijskich kultur, które zamieszkiwały te tereny. Dzieje się tak nawet w Bogocie, która jest ogromnym, 8-milionowym i niezwykle nowoczesnym miastem.
I tak, na przykład, w gminie Cota, położonej na obrzeżach Bogoty 150 dzieci uczy się języka muisca, który według historyków jest językiem starszym od aramejskiego, którym posługiwała się najbardziej rozwinięta na tych terenach kultura prekolumbijska, pochodząca od linwistycznej rodziny chibcha. Język muisca przetrwał, mimo iż w 1770 r. jego użycie zostało oficjalnie zabronione królewskim nakazem panujących na tych terenach Hiszpanów.
Mimo iż wielu Kolumbijczyków nie zdaje sobie z tego sprawy, w codziennym słownictwie istnieje sporo wyrazów pochodzących z języka chibcha, np. curuba (owoc), guadua (roślina przypominająca bambus), tatacoa (dzikie zwierze), itd.
Inną pozostałością kultury chibcha są naturalne towary prodkowane z liści koki, która miała bardzo istotne znaczenie w tej kulturze. W bogotańskich sklepach kupić można wino z koki pomagające na depresje, ciastka z koki kontrolujące apetyt i zwalczające zmęczenie, herbatkę z koki dobrą na chorobę wysokościową, maści z koki uśmierzające bóle reumatyczne. Koka jest bowiem produktem, który przez wieki używany był przez Indian w celach rytualnych i absolutnie nie miał nic wspólnego z problemem narkotykowym Kolumbii.
Prócz tych kilku przykładów żywej do dzisiejszego dnia kultury chibcha, niezwykle ciekawym elementem kulinarnym Bogoty jest pochodząca jeszcze z czasów prekolumbijskich i przystosowana do współczesności charakterystyczna dla tego regionu zupa ajiaco.

Współczesne ajiaco to gęsty bulion z trzema rodzajami ziemniaków (papa criolla, papa pastusa, papa sabanera), z których pierwsze pod wpływem ciepła rozgotowują się, nadając zupie gęstą konsystencję, gotowana słodka kukurydza, obrane mięso kurczaka, gęsta śmietana, która nadaje płynowi kremowości, awokado i kapary, które dają odrobinę kwaskowości i koniecznie pikantny sos - ají. To wszystko aromatyzowane jest jeszcze liśćmi guascas, które są kluczowym składnikiem tej potrawy. Taka zupa powinna być podawana w glinanych miseczkach.
W ten sposób ajiaco doskonale komponuje tradycyjne dla zimnego klimatu regionu Cundinamarca i Boyacá składników indiańskiej kuchni: kukurydzy i ziemniaków z elementami hiszpańskimi przywiezionymi na kontynent podczas Konkwisty.
Mimo iż Kolumbijczycy zapewniają, że ajiaco jest tradycyjną potrawą z Bogoty, inne narody latynoskie też przekonują, że zupa ta jest ich potrawą narodową, bowiem podobne danie jada się i na Kubie i w Peru a nawet w Chile. Prawda jest chyba taka, że w wielu miejscach kontynentu południowo-amerykańskiego ze względu na podobny klimat powtarzają się i produkty żywnościowe, tak więc potrawy i ich składniki mogą być zbliżone.
Jedno jest jednak pewne. Od wielu wieków ajiaco w znanej nam postaci uznawane jest za tradycyjne danie regionu Bogoty. W wieku XIX, podczas obchodów Bożego Ciała, zupa ta sprzedawana była wokół kolumbijskich kościołów, a od 1840 r. uważana była nawet za główne danie bożonarodzeniowe. Czytając jej opisy na przestrzeni wieków jasne jest, iż jest ona pozostałością kultur prekolumbijskich, a jej składniki wraz z upływem czasu przystosowywały się do panujących warunków, gustów i możliwości. Zawsze jednak jej bazą był wywar z mięsa, koniecznie z nieodzownymi ziemniakami i kukurydzą. | Napisz komentarz | - Prosimy o
wpisywanie komentarzy związanych z treścią artykułów. - Ataki słowne i wulgaryzmy
zostaną usunięte. - Prosimy nie
używać tego portalu do promocji swojej strony internetowej. |
|
(Dodane przez w dniu - 2009-05-13 10:55:26) hello there, I love your pictures about colombia, makes me remember of many good memories when I lived there. Took some of them and posted on my facebook just to show my friends how colombian food look like, hope you dont mind, let me know if it bothers you I'll delete them :) here is the link: http://www.facebook.com/album.php?aid=258091&id=739600649&saved#/album.php?aid=258091&id=739600649 | hmmm... (Dodane przez Gosiek w dniu - 2009-04-04 13:28:17) Niestety miałam okazję spróbować jedynie ajiaco z torebki, ale nawet smaczne było, więc wyobrażam sobie jak fantastycznie musi smakować przygotowane domowym sposobem :P | (Dodane przez Kinga w dniu - 2009-02-25 16:39:38) taaak zupa jest rzeczywiście pyszna...co prawda nie próbowałam jej w Bogocie, narazie w Valencji, ale przygotowaną przez 100% kolumbijczków :) polecam! | Mniamiii!!! (Dodane przez Inez w dniu - 2009-02-18 19:59:19) Pychooota!!! Już za tym tęsknie, ale naszczęście wracam niedługo!!! :) | Mmmmm... (Dodane przez Anarch w dniu - 2009-01-27 09:57:18) Siedze w robocie i burczy mi przez Ciebie w brzuchu. Pierwsza rzecz, ktora skonsumowalem po przybyciu do Bogoty. A potem byly pan fe yuca, pan de bono, mazorca, tamal, mucho carne y club colombia (choc mi osobiscie bardziej smakuje aguilla), bunuelos, patacones i inne pysznosci. | Indiańska zupa (Dodane przez Ewelina w dniu - 2009-01-27 06:01:39) Mamy dzisiaj, na" wokandzie" zupę, z historią w tle.Jaka szkoda,że możemy smakować ją tylko wirtualnie. A wygląda tak zachęcająco..... | Zupka-poezja (Dodane przez Anna w dniu - 2009-01-27 02:44:18) Oj,pychotka...z Orlis i Marco Fidelem! |
Powered by AkoComment 2.0! and SecurityImage 2.2.0 |