|
Urodzinowa podróż do Cali |
|
|
|
|
piątek, 01 październik 2004 |
|
Po raz kolejny wylądowaliśmy w Cali. Odwiedzamy Valle del Cauca średnio raz w miesiącu. Tym razem chcieliśmy zrobić niespodziankę rodzinie Carvajal i wspólnie obejść 30. urodziny Mario.
Po opuszczeniu lotniska, nie ma już wątpliwości, gdzie się znajdujemy. Upał, duszno, bezwietrznie, zachmurzone niebo zakrywa słońce...
Po prawej i lewej stronie lotniska w Palmirze ciągną sią uprawy trzciny cukrowej. Aż po horyzont. Czasami krajobraz urozmaica kilka palm kokosowych. Ubranie lepi się do ciała, mimo że celowo wybrałam na dziejszy dzień lekką, bawełnianą koszulkę.
W Palmirze pakujemy plecaki na dach busa i po wielominutowym oczekiwaniu, wreszcie ruszamy do położonego o pół godziny drogi, Cali.
Pomocników kierowcy, którzy odprawiają pasażerów jest ośmioro, ale tak naprawdę pracuje tylko jeden. Gdyby nie różnica klimatu, czułabym się prawie jak w Polsce.
| Napisz komentarz | - Prosimy o
wpisywanie komentarzy związanych z treścią artykułów. - Ataki słowne i wulgaryzmy
zostaną usunięte. - Prosimy nie
używać tego portalu do promocji swojej strony internetowej. |
|
(Dodane przez Jagoda w dniu - 2004-10-20 09:47:51) Zazdrosna? Czekam na TE informacje niecierpliwie... | (Dodane przez Ewa w dniu - 2004-10-18 22:25:05) O Mario bedzie, ale innym razem... | (Dodane przez Jagoda w dniu - 2004-10-16 17:01:55) Fajny ten chlopak... Napisz o nim wiecej. |
Powered by AkoComment 2.0! and SecurityImage 2.2.0 |