|
"200 pesos za tę piękną Afrykankę o dobrej figurze, która świetnie pierze" /Cartagena/
"Zamienię 30-letniego Mulata, dobrego kucharza, zdrowego, bez nawyków na Murzynkę, muła, kilka koni lub wóz" /Hawana, Kuba/
"Okazja: sprzedam 18 letnią Mulatkę, przywiezioną z farmy, bez nawków, posłuszną. Cena: 500 pesos" /Martynika/
"Mulatka, 26 lat z 5-miesięcznym niemowlęciem" /Veracruz/
Miasto Cartagena jest bez wątpienia najładniejszym miastem Kolumbii, ważnym portem Antylii, miastem kulturalnym i turystycznym, pełnym romantycznych uliczek i malowniczych placyków. Wszyscy jednak pamiętają, że Cartagena kryje również swoje czarne sekrety, jako że w XVII wieku była on głównym rynkiem niewolniczym w całej Ameryce hiszpańskiej.
Jednym z pozostawionych śladów tej okrutnej zbrodni Europejczyków jest największy plac* miasta znany obecnie jako Plac Samochodów.
Przenieśmy się do tej epoki…
Duży plac, otoczony poziomymi liniami kolonialnych balkonów wypełnionych kwiatami, gdzie sąsiedzi wymieniają się ostatnimi ploteczkami i przez które do mieszkań dociera przyjemna bryza. Wewnątrz - patia z kamiennymi studniami pośrodku, pełne tropikalnych roślin. Wszechobecny zapach soli i wilgoci. Na zewnątrz - gęsta atmosfera wąskich, prawie średniowiecznych uliczek, małych placyków i kościołów o kopułach z epoki Odrodzenia. Upał i intensywne słońce.

Na ulicach ludzie rozmawiają, żołnierze przechadzają się z zawieszonymi na plecach strzelbami. Karoce zaprzężone w konie, sprzedawcy owoców… Kilka osób czyta wywieszony edykt Trybunału Inkwizycyjnego. W porcie – tragarze ugnają się pod ciężarem przywiezonego towaru, marynarze, żebracy, zakonnicy. Na placach – handlarze, którzy porozumiewają się ze swoimi klientami w andaluzyjskim lub kanaryjskim dialekcie języka hiszpańskiego lub po portugalsku. Indianie Kalamarís i Turbacos wystawiają w ciszy naszyjniki i inne ozdoby przeznaczone na sprzedaż. Ktoś się śmieje, ktoś śpiewa, ktoś inny płacze…
A do portu w kolonialnej Cartagenie, gdzie naprawiane, a następnie ładowane są złotem, srebrem, drogim drewnem i szmaragdami statki, które następnie przepływają Karaiby, gdzie czakają na nie piraci i cały ocean w kierunku Hiszpanii zbliża się wielki galeon…
Ze statku schodzą setki afrykańskich niewolników, głodnych, zmęczonych, ciepiących i wystraszonych. Skuci łańcuchami, płacząc, kierują się w stronę placu, który znany jest jako targ niewolników albo symbolicznie "targ hebanu" lub "targ ludzkiego mięsa".
Warunki na pokładzie galeonów są okrutne i wielu Afrykańczyków choruje. Nie mogąc znieśc trudnej i długiej podróży, umierają. Ci, którzy zdołają przeżyć, sądzą, iż biali ludzie chcą ich zabić, a ich krwią pomalować bandery swoich statków. Jednak rzeczywistość jest inna.
Na początku XVII w. konkwistadorzy Ameryki Centralnej i Południowej odczuli wyraźny kryzys swojej ekspansji. W wyniku mordów Indian, brakować zaczynało rąk do pracy, co związane było z poważnym ryzykiem kolonizacji Nowego Świata. Potrzeba było coraz więcej rąk do pracy na plantacjach i w kopalniach złota. Ze względu na niewystarczającą liczbę Indian, postanowiono przywozić afrykańskich niewolników z Gwinei, Kongo i Angoli.

W tamtych czasach Cartagena stała się kolebką "czarnego rynku" Nowego Świata. Co miesiąc wyładowynao tam około tysiąca niewolników. Naukowcy szacują, że między XVI i XIX w. do Ameryki Południowej przywieziono 12-14 milionów afrykańskich niewolników. Byli oni prześladowani jak zwierzęta w swoich ojczyznach, skuwani łańcuchami i przewożeni w ciemnych i wilgotnych ładowniach statków z Czarnego kontynentu do Ameryki Południowej. Największymi portami, w których odbywały się targi niewolników były w owych czasach: Cartagena de Indias, Hawana, Veracruz i Buenos Aires. Do Cartageny docierało 60% niewolników. Szacuje się, iż w celu przewiezienia niewolników z Afryki do Nowego Świata wykonano około 54000 przepraw przez ocean. Jedna trzecia tzw. "towaru" umierała podczas podróży z powodu chorób i wycieńczenia.
Większość niewolników, którzy przybyli do dzisiejszej Kolumbii, wywożeni byli z Cartageny do kopalń w Antioquii, Cauca i Chocó oraz na plantacje w pobliżu Cartageny i Cali. Afrykańczycy pochodzili przede wszystkim z plemion Mandinga, Carabalí i Mondongo. Ich oryginalne pochodzenie używane było przez Hiszpanów jako narzucone nazwisko.
Historycy tej epoki przedstawiają dokładne ceny niewolników w Cartagenie. Wiadomo, że cena, jaką płacono w owych czasach za niewolnika uwarunkowana była jego wiekiem, stanem zdrowia i wyglądem fizycznym. W Afryce niewolnicy kupowani byli za dwa pesos. Na początku XVIII wieku natomiast za młodego niewolnika w wieku między 16 i 18 lat płacono między 150 i 250 pesos. Do porównania za "dom z samanu (cegła z niewypalonej gliny zmieszanej ze słomą) z depozytem" sprzedawany był za 900 pesos. Po określeniu ostatecznej ceny i dokonywaniu interesu, skórę niewolnika oznaczano rozpalonym żelazem. Najczęściej oznaczano pierś niewolnika literą "R" oznaczającą Koronę Królewską (Corona Real) i plecy inicjałami kupującego. Niektórzy niewolnicy oznaczani byli na twarzy.
W końcu XVII w. w Cartagenie mieszkało 2500 rodzin o korzeniach europejskich. Rynek niewolników był głównym źródłem dochodu miasta podczas całego wieku. Afrykańczycy bardzo szybko zastąpili Indian w pracach domowych. Jak twierdzi znany historyk tej epoki Alonso de Sandoval, w roku 1627 na jednego Europejczyka mieszkającego w Cartagenie, przypadało siedem osób pochodzenia murzyńskiego.
To właśnie jedna z mrożących krew w żyłach historii Cartageny, która przetrwała w pamięci jej mieszkańców.
Niewolnictwo zniesione zostało w 1852 r. Kolumbia była jednym z pierwszych krajów Ameryki Łacińskiej, w którym wydana została ustawa nakazująca uwolnienie niewolników. Pozwaliło to wszystkim Afrykaczykom przywiezionym na terytorium kolumbijskiego państwa stanie się wolnymi obywatelami.
*Na przestrzemi wieków plac posiadał różne nazwy. Początkowo znany był jako "Plac Sędziego". Później określano go jako "Plac Niewolnika", albo "Mercedes". Następnie znany był jako "Plac Trawy". W końcu XIX w. Burmistrz Miasta Cartageny zezwolił na parkowanie pojazdów wzdłuż Portalu Słodyczy, który stanowi ścianę zamykającą plac. Od tego momentu plac określany był jako "Plac Samochodów". W 1919 r. nadano mu z kolei nazwę "Placu ekwadorskiego", aby w ten sposób uczcić podpisanie w Cartagenie traktatu granicznego między Ekwadorem i Kolumbią.
Bibliografia:
Cartagena. Kolumbia: http://www.cartagenainfo.com/sanpedroclaver/
Cartagena de Indias: http://www.uniandes.edu.co/Colombia/Turismo/destinos/cartagen.htm
Niewolnictwo i abolucjonizm: http://www.archivogeneral.gov.co/version2/htm/esclavitud/INTRODUCCION.htm
Twarze niewolnictwa: http://www.amnistiacatalunya.org/edu/2/esclav-fannypolania.html
| Napisz komentarz | - Prosimy o
wpisywanie komentarzy związanych z treścią artykułów. - Ataki słowne i wulgaryzmy
zostaną usunięte. - Prosimy nie
używać tego portalu do promocji swojej strony internetowej. |
|
Cartgena (Dodane przez Aga w dniu - 2007-05-11 03:21:53) Prawie bezmyślnie zachwyciłam się balkonami Cartageny i sielankowym wyglądem uliczek. Ale dopiero opis rynku niewolników dopełnia obrazu i pozwala mi poczuć lepiej wagę tego miejsca. Chciałabym kiedyś tu przyjechać. Pozdrowienia |
Powered by AkoComment 2.0! and SecurityImage 2.2.0 |