|
W życiu istnieje wiele miłych rzeczy, które sprawiają nam przyjemność. Mnie do głowy tak na gorąco przychodzą następujące obrazki:
- Spadające pierwsze płatki śniegu
- Gorąca kawa z rogalikiem w niedzielę rano
- Lody z makadamii jedzone po kryjomu przed obiadem
- Deptanie złotych i suchych liści w parku w październiku
- Oczekiwanie na dzień urodzin
- Gruby list z drugiego końca świata, od kogoś od kogo już dawno nie mieliśmy żadnych wieści
- Filiżanka gorącej herbaty z miodem i cytryną pita w oknie, kiedy na dworze szaleje tropikalna burza
- Trzaskające w kominku drwa
- Banknot znaleziony niespodziewanie w kieszeni starych spodni
- Pusta droga, mocno otwarte okna samochodu i wiatr, dużo wiatru wpadającego do środka
- Dźwięk cykady wieczorem, kiedy odpoczywasz w hamaku
- Dojrzały arbuz, w którym zanurzamy spragnione usta.
Ale jest też pewien obrazek, który obserwuję każdego ranka, zjeżdżając po Ulicy Trzeciej w stronę Placu Dziennikarzy (Plazoleta de los Periodistas).
Candelaria posiada jeden hotel, mały, raczej skromny, ale wyglądający dość przytulnie. Tutaj zatrzymują się turyści, w stylu hippie, którzy nie mogą, albo nie chcą sobie pozwolić na wynajęcie pokoju na północy oraz młodzi obcokrajowcy pochodzący z Europy Zachodniej, których przywiodła do Kolumbii przygoda.
Codzienie rano, kiedy Słońce zaczyna wznosić się nad Andami, na schodach tego hotelu siadają goście, z filiżanką kolumbijskiej kawy w ręce i wyciągają twarze do tej ogromnej, żółtej kuli, którą znamy wszyscy, niezależnie od kraju pochodzena, czy miejsca zamieszkania.
Schody tego budynku są jednymi z nielicznych w tej części miasta, na które o tej porze dnia pada Słońce. Wynika to z faktu, iż na przeciwko tego domu znajduje się luka, przez którą przenikają słoneczne promienie, ogrzewając betonowe stopnie i czyniąc to miejsce jednym z najskromniejszych i zarazem najmilszych miejsc w Bogocie.
| Napisz komentarz | - Prosimy o
wpisywanie komentarzy związanych z treścią artykułów. - Ataki słowne i wulgaryzmy
zostaną usunięte. - Prosimy nie
używać tego portalu do promocji swojej strony internetowej. |
|
Mi hotelucho (Dodane przez Ambrosio w dniu - 2006-04-19 10:20:35) Bueno, no sé si habra desaparecido uno, pero a mi me consta que - en los ańos 80 y 90-, habian dos hoteles en la Candela. Yo me hospedé varios meses en uno, muy muy modesto por cierto, cuando formaba parte de un conjunto callejero de musica peruana. Y es verdad que habia un ambiente incomparable, en medio de todos estos "trotamundos", artesanos, hippies, contando historias y aventuras alrededor de un almuerzo y un tintico. | sniadanka (Dodane przez Anka w dniu - 2005-11-16 07:02:08) A rodzinne sniadania w Gostyniu? |
Powered by AkoComment 2.0! and SecurityImage 2.2.0 |