Park Jaime Duque otworzył swoje drzwi dla publiczności po raz pierwszy 27 lutego 1983 r. Głównym celem tego miejsca – moim zdaniem bardzo wzniosłym i wartym uznania – było umożliwienie tym wszystkim Kolumbijczykom, którzy nie mają możliwości poznania innych miejsc na świecie fantastycznej podróży poprzez nieznane kraje i kultury, łączącym zabawę z lekcjami historii i geografii. Do tego miejsca pomysł mnie zachwycał.
Jak podkreślam, projekt stworzenia tego miejsca wydaje mi się doskonały, jednak rezultat, jaki przyszło mi obejrzeń, jest jednam słowem tragiczny. Wspomniany park nie proponuje nic innego jak absurdalną mieszankę kultur, historii i stylów, nie mających ze sobą nic wspólnego i które udowadniają tylko zły gust i brak przygotowania i rozsądnej wyobraźni jej twórcy. Być może jako filologa uzna się mnie za osobą przewrażliwioną na punkcie poprawnej pisowni, jednak jak możemy mówić o centrum edukacyjnym, skoro wyjaśnienia przedmiotów, budynków i dzieł zawierają całe mnóstwo błędów ortograficznych?
Jednym z głównych punktów parku jest wierna kopia Taj Majal – reprodukcja, która kosztowała zapewne miliardy pesos, skonstruowana w skali 1:1. Jest to kopia mauzoleum poświęconego Mumtaz Mahal – żonie mongolskiego cesarza – Sha Vahan, którego oryginał znajduje się w Agrze, w Indiach. Wewnątrz tego ogromnego budynku, na powierzchni 22000 metrów kwadratowych nie ma absolutnie nic. Wnętrze mauzoleum zostało niewykorzystane. Jedynym, co zwiedzający może zaobserwować, są kopie sławnych światowych obrazów: Maja Ubrana i Maja Goła Francisco de Goya, obrazy zgromadzone w Louvre’rze, David Michała Anioła, itd. – w sumie kilkanaście obrazów namalowanych na... białych płytkach łazienkowych. Coś okropnego!
Kolejnym budynkiem jest tzw. Pałac z Tysiąca i Jednej Nocy, który prezentuje skróconą historią „Ali Baby i 40 Rozbójników”. Cały przejazd wykonuje się w łódkach, które poruszają się strasznie wolno, dlatego też zwiedzający próbują za wszelką cenę się odpychać, aby przyspieszyć tę nudnawą atrakcję. Na końcu przejazdu pojawiają się ni stąd ni z owąd dwie sceny z „Kopciuszka”, które nie mają absolutnie nic wspólnego z Baśniami z Tysiąca i Jednej Nocy i które są opowieściami arabskimi i perskimi. Czego chce się tutaj nauczyć? Mieszaniny bajek i historii niezwiązanych ze sobą w żaden sposób?
Poza tymi atrakcjami mamy jeszcze w parku: stary samolot; pociąg widmo, do którego nie chce się nawet wsiąść; ogromną ręką Boga mającą 38 metrów wysokości i ważącą 750 ton, która podtrzymuje kulę ziemską (nie wiem, co to ma oznaczać); budynki w stylu bizantyjskim; między nimi ogromna flaga Kolumbii; syreny, delfiny, fontanny, pegazy... Moim zdaniem – jedno wielkie pomieszanie stylów, znaczeń i kultur.
Najgorszym miejscem jest jednak Muzeum Światowych Strojów, w którym wystawione zostały tradycyjne ubrania pochodzące z antycznego Rzymu i Grecji, Hiszpanii, Francji w epoce rewolucji, Chin, Tailandii, Japoni, Rosji i krajów latynoamerykańskich. Do tego momentu, zwiedzanie wydawało mi się jeszcze dość interesujące, szczególnie dla kobiety, jednak, kiedy dotarłam do witrynek, w których zamknięte zostały amerykańskie lalki Barbie przebrane za Kolumbijki, opuściłam to miejsce jak najszybciej to było możliwe.
Ogród Dinozaurów to kolejna atrakcja tego parku. W brzuchu ogromnego brontosaura, który mierzy 34 metry długości i 14 metrów wysokości stoi młoda dziewczyna, która jak zepsuty magnetofon powtarza co chwilę dziesięć zdań, które wykuła na pamięć, dotyczących wyginięcia dinozaurów. Zwiedzający podczas przejścia przez brzuch dinozaura, popychany przez kolejne osoby, które wchodzą za nim, wysłuchuje tej samej opowieści trzykrotnie.
Bez wchodzenia w szczegóły tak właśnie wygląda Park Jaime Duque – „park inspirowany wzniosłymi marzeniami i wczorajszymi fantazjami”. Cytat ten znalazłam na branzoletce, jaką nałożono mi na nagdarstek przy wejściu. Konstrukcja tego miejsca kosztowała niewątpliwie fortunę. Pytanie, jakie mi się nasuwa, to czy Kolumbijczykom należy za wszelką cenę narzucać tak zaprezentowaną wizję świata? Czegóż bowiem mogą się nauczyć kolumbijskie dzieci w miejscu z tak zdegradowaną estetyką, anachroniczymi i żałosnymi atrakcjami? Znudzone i zagubione twarze wychodzących są dla mnie ostateczną odpowiedzią. Nie wyobrażam sobie, ile pieniędzy zainwestowano w budowę tego parku. Suma ta przyprawiłaby mnie zapewne o ból głowy. Jestem jednak przekonana, że z odrobinę lepszym gustem można by stworzyć prawdziwy, kulturalny raj, służący do nauki i odpoczynku... godny Kolumbijczyków.
Napisz komentarz
- Prosimy o
wpisywanie komentarzy związanych z treścią artykułów. - Ataki słowne i wulgaryzmy
zostaną usunięte. - Prosimy nie
używać tego portalu do promocji swojej strony internetowej.
Komentarze
El parque es un asco (Dodane przez german david gonzalez w dniu - 2006-06-19 12:42:35) este parque me paracio muy feo ya que las atracciones son un robo y son muy aburridas