|
Zawsze zachwycało mnie kupowanie świeżych owoców i warzyw na otwartych na powietrzu targach albo wielkich jarmarkach, na których mogłam przechadzać się między rzędami stoisk wypełnionych wszelkimi rodzajami produktów, bardziej lub mniej znanych, ale zawsze smakującach tak jak miejsce, w jakim się aktualnie znajdowałam.
W Barcelonie na przykład, uwielbiałam odwiedzać niewielki targ usytuowany przy samych Las Ramblas, na którym kupowałam brzoskwinie lub słodkie winogrona przed zwiedzaniem konstrukcji sławnego Gaudiego. W Batouri, zagubionym w kameruńskiej puszczy, pewnego dnia wybrałam się z moją przyjaciółką na afrykański rynek i prawie zemdlałam, w niesamowitym upale i słońcu padającym w zenicie, kupując platany i rybę przez trzy długie godziny. Caroline wybierała towary z prawdziwie afrykańską cierpliwością, rozmawiając ze sprzedawcami. Następnie spakowała produkty do koszyka, który niosła na głowie, a ja jak małpa chwyciłam kiść platanów w rękę i pomaszerowałyśmy do domu, aby przygotowaś pyszny obiad na ogniu znajdującym się poza budynkiem, w jedynym garnku, jaki posiadała moja koleżanka.
Tutaj, w Bogocie, również znalazłam podobne miejsce, które bardzo lubię i które odwiedzam co tydzień, z reguły w soboty lub niedziele rano. Palo Quemado jest najbardziej znanym targiem Bogoty. Jego powierzchnia podzielona jest na kilka sekcji: owoce, warzywa, sery, jajka, mięso, ryby, ziarna i zboża, kwiaty i artykuły przemysłowe.
Spora większość sprzedawców jest pochodzenia indiańskiego; są niscy, mają kruczoczarne włosy i ciemną skórę. Proponują wszelkie owoce tropikalne, które rosną na tych ciepłych ziemiach, we wszystkich kolorach i zapachach, jakie można sobie tylko wyobrazić. W innej części, trochę oddalonej od sekcji owocowo-warzywnej, znajdują się kwiaty. Tutaj kupić można moje ulubione, czerwono-pomarańczowe rajskie ptaki, o długich łodygach, wyższych ode mnie, a także: róże, lilie, goździki, itd. Za tą sekcją, znajduje się plac przeznaczony dla sprzedawców, którzy nie posiadają płatnych stoisk i którzy sprzedają tylko jeden rodzaj towaru, np. ziemniaki lub platany.
Poza Palo Quemado, na ulicy, również spotkamy sprzedawczynie ze swoimi koszyczkami wypełnionymi: pomarańczami, truskawkami, śliwkami i awokado. To ich jedyne bogactwo, owoce, które zdołały zebrać bardzo wcześnie rano a teraz starają się je sprzedać, aby móc zanieść swoim dzieciom coś do zjedzenia na obiad. I jak mówi babcia Mario, Doña Conchita, „idą szukać życia” z zapachem pomarańczy.
| Napisz komentarz | - Prosimy o
wpisywanie komentarzy związanych z treścią artykułów. - Ataki słowne i wulgaryzmy
zostaną usunięte. - Prosimy nie
używać tego portalu do promocji swojej strony internetowej. |
|
Targi i bazary... (Dodane przez Gosia w dniu - 2005-04-01 13:47:50) Witaj Ewa, Twoj tekst sprawil (czytany wczoraj przez moja mame Maryle i przeze mnie), ze postanowilysmy pojsc dzis na nasz lokalny bazar, ale inaczej niz zwykle. Pochodzimy "dla przyjemnosci", kupimy ogrodowe tulipany, za ktorymi zapewne tesknisz... A swoja droga, jak Ty to robisz, ze w zwyczajnym, szarym zyciu dostrzegasz tyle uroku? |
Powered by AkoComment 2.0! and SecurityImage 2.2.0 |