Dawno temu już zdałam sobie sprawę, że w Kolumbii nie sposób znaleźć niektórych produktów, które w Polsce są czymś normalnym. Podobnie jak w Polsce nie ma wszystkich produktów żywnościowych, do jakich przyzwyczajeni są Kolumbijczycy.
W Kolumbii nie znajdziemy, na przykład, pietruszki ani selera w korzeniu (liście są natomiast bardzo bujne), które wyrzuca się do śmieci zanim dojadą na targ albo do supermarketu. Odwrotnie dzieje się z burakami. Kupić można korzeń buraka, ale nie sposób znaleźć liści, z których bardzo chętnie zrobiłabym polską botwinkę.
Ponieważ moje mieszkanie nie ma ogródka, nie mam gdzie posadzić tych buraków. Spacerując któregoś dnia po ogrodzie domu – muzeum kolumbijskiego Wyzwoliciela – Szymona Boliwara zorientowałam się, że za domem rośnie właśnie poszukiwana przez mnie botwinka. Zapytałam więc ochroniarza pilnującego terenu, komu oddawane są warzywa z ogrodu, skoro nikt tam nie mieszka. Okazało się, że całe zbiory wywożone są do jednego z domów dziecka w Bogocie. Liście buraków idą oczywiście na śmietnik. Wytłumaczyłam więc panu, że jestem w Polski i że my w Polsce spożywamy te liście. Patrzył na mnie dziwnie, ale w końcu za niewielką opłatą i ponieważ obcokrajowcom w Kolumbii pozwala się na dosłownie wszystko, skinął głową z przyzwoleniem, a ja w mgnieniu oka „ogoliłam” grządkę buraków i spakowałam je w torbę. Tego dnia ugotowałam przepyszną, polską zupę z liści buraków z ogrodu Boliwara. Jej smak był wyjątkowy, ponieważ i miejsce jest niezwykłe.
Quinta de Bolívar tchnie atmosferą czasów wyzwolenia Kolumbii z hiszpańskiego jarzma, ale to nie wszystko. Jest to również historyczny dom, w którym kwitła wielka miłość między Boliwarem i Manuelitą Sáenz.
Zanim zbudowana około 1810 r. Quinta stała się własnością kolumbijskiego Wyzwoliciela, przechodziła z rąk do rąk, aby w końcu rząd wolnej już Kolumbii podarował go Boliwarowi. Bohater mieszkał w sumie w Quinta de Bolívar 423 dni (najdłuższy pobyt w jednym miejscu za jego dorosłego życia), w 1821, w 1826 i w 1827, kiedy przybyła do domu ukochana Manuelita Sáenz, zamieniając tę posiadłość w centrum zabaw stolicy i spotkań politycznych.
Quinta de Bolívar jest posiadłością niezwykle atrakcyjną i jednym z ostatnich wiejskich domów z epoki Kolonii i z czasów przed wyzwoleniem, w pobliżu ówczesnej Bogoty, a w tej chwili w samym jej centrum. Otoczona pięknym ogrodem, poprzecinana alejkami i ogromnymi drzewami znającymi sekrety tego miejsca, z pięknym patio pełnym kwiatów wewnątrz budynku, owinięta jak wężem balkonem biegnącym wokół całego domu, na którym słuchać jeszcze stukot butów Boliwara, z romantycznym, marmurowym, białym kominkiem w gabinecie po lewej stronie, z fantastyczną jadalną na której stole stoją do dziś dnia naczynia, na których jadły ważne osobistości tamtej epoki, pamięta czasy swojej świetności.
Quinta de Bolívar uważana jest za ulubione miejsce odpoczynku Boliwara, który z przyzwyczajony był od dziecka do wygodnego życia i uwielbiał miejsca z ogrodami i zielenią, przypominające mu dzieciństwo, jakie spędził w hacjendzie otoczonej plantacjami swojego ojca. Boliwar często porównywał to miejsce do włoskich domostw, dodając: „Siedziby królewskie, jakie odwiedziłem w Europie oddychają atmosferą wielkiego świata. [...] Miejsce odpoczynku powinno byń natomiast samotne i spokojne. Wolę wygodę mojego pokoju i piękno krajobrazu nad złote dekoracje i przepych pałacy.”
Obecnie, Quinta, której remont zakończono w 1998 r., jest muzeum Wyzwoliciela, w którym podziwać można jego meble, ubrania, przedmioty osobiste, itd. Zanim jednak tak się stało, jej rola zmieniała się wielokrotnie: z miejsca spotkań polityczych partii konserwatywnej, szkoły dla panien, przychodni, fabryki napojów i fabryki rzeczy skórzanych.
- Prosimy o
wpisywanie komentarzy związanych z treścią artykułów. - Ataki słowne i wulgaryzmy
zostaną usunięte. - Prosimy nie
używać tego portalu do promocji swojej strony internetowej.
Komentarze
Niespotykane w Kolumbii produkty (Dodane przez Ewa w dniu - 2010-04-26 17:48:16) Czesc Leszku.
Chrzanu niestety w Kolumbii nie uswiadczysz, buraki - tak. Jogurt naturalny mozna czasami znalezc, w takich kartonikach, firmy Pasco bodajze, ale latwo nie jest, bo oni tu wszystko slodza. Smietany kwasnej rzeczywiscie nie ma, ale za to kapuste kwaszona mozna dostac w niemieckim rzezniku w Bogocie. Ogorki robie sobie sama ;)
Pytanie (Dodane przez Leszek w dniu - 2010-04-26 09:52:56) Przebywam w Cartagenie. Mam dużą ochotę na ćwikłę lub sos chrzanowy do ozorków. Lecz nie mogę dostać nigdzie chrzanu ani w korzeniach ani konserwowanego. (Rabano Picante). Rabano rojo to tutaj rzodkiewka. Czy w Bogocie można go dostać? Nie ma tu również jogurtu oprócz obrzydliwej słodkiej wodnistej maślanki. Niema kwaśnej śmietany. Kiszonych ogórków czy kapusty. Ostatnio kisiłem buraki na barszcz i wyszły takie jak w Polsce
Z uszanowaniem Leszek
Dom Boliwara (Dodane przez Ewelina w dniu - 2009-01-21 05:26:42) Botwinka nie jest ulubioną zupą w mojej rodzinie.Więc praktycznie jej nie gotuję, ale to fajnie Ewo, że będąc tak daleko od nas nie zapomonasz o naszej , polskiej kuchni.Zupa musiała smakowac, faktycznie, niezwykle wszak główny składni pochodził z miejsca niezwykłego. Dom Boliwara to piękne miejsce. Wspaniala okolica, bujna zieleń. A słowa Boliwara iż wolał go od najwspanialszych pałaców nie pozostawiają zadnych wątpliwości, że chciałoby się zobaczyć ten dom na własne oczy i osobiście poczuć jego aurę,
Botwinka od Boliwara (Dodane przez Anna w dniu - 2009-01-19 03:47:36) Byłyśmy tam razem.Do dzisiaj pamiętam zdziwienie pana z ochrony i pytanie:...w waszym kraju jadacie liście?... A botwinka była super!