|
Kilka miesięcy temu przeprowadziłam się po raz kolejny w Bogocie i mam nadzieję, że tym razem będzie to przeprowadzka na długie lata... Mimo, że miejsce pobieżnie znałam, to powoli się teraz do niego przyzwyczajam jako do mojej dzielnicy i prawdę mówiąc, jestem w niej autentycznie zakochana.
Moje mieszkanie w La Macarena - kremowy blok u podnóża Andów. /Fot. Flickr - susanacarrie/
Dzielnica ta to nieco śmiesznie dla Polaków brzmiąca, bo kojarząca się z piosenką – hitem z lat 90 Los del Río – La Macarena. Ale La Macarena w Bogocie to znacznie więcej niż skoczny utwór. La Macarena obok kolonialnej La Candelarii uznawana jest za dzielnicę bogotańskiej bohemy. Usytuowana jest w centralnej części miasta, obok fantastycznej dzielnicy Bosque Izquierdo, zamieszkiwanej w latach 30 ubiegłego wieku przez kolumbijską arystokrację z La Candelarii, która właśnie te tereny wybrała na swoje eleganckie domy. Plac do korridy, bloki - wieże Salmona i za nimi, u podnóża Andów La Macarena za dnia. /Fot. Flickr - Edgar Zuniga Jr./ Plac do korridy, bloki - wieże Salmona i za nimi, u podnóża Andów La Macarena nocą. /Fot. Flickr - Chalo G.G./ O La Macarenie pisał już New York Times, zaznaczając, że inne dzielnice Bogoty są takie, jak w każdym innym miejscu na świecie. La Macarena ma jednak własną, bogotańską osobowość i chyba wiele w tym prawdy. Opisujący to miejsce dziennikarz – Robert Reid dostrzegł w nim nawet podobieństwo do nowojorskiego Soho i romantycznej dzielnicy Palermo w Buenos Aires. Jak to określił, La Macarena to dzielnica dla tych wszystkich, którzy nie chcą być tacy jak cała reszta. Widok z tarasu budynku w La Macarena na centrum Bogoty. /Fot. Flickr - sergio_serrano/ W chwili obecnej La Macarena kojarzona jest jednak najczęściej z placem do korridy (Plaza de Toros de Santamaría), galeriami sztuki, jarmarkiem, na którym dzięki projektowi zagospodarowania centrum Bogoty kupić można będzie wszelkie organiczne produkty modne na świecie i określane jako Slow Food. La Macarena to również tzw. Strefa M (Zona M) czyli jedna z dzielnic restauracyjnych Bogoty. Położona na tle monumentalnych, ciemnozielonych Andów, które mimo że dosięgają tu 4000 metrów, w tropiku są ciągle zielone, ze wzgórzem Monserrate za plecami, jest doskonałym miejscem na spędzenie miłego popołudnia przy smakowitym jedzeniu. Miłe restauracyjki w La Macarena. /Fot. Flickr - nobara/ La Macarena to globalna wioska, jak zwykło się ją określać. Pełno w niej ludzi przybyłych z różnych stron świata, artystów, dziennikarzy, aktorów, europejskich studentów podróżujących podczas swoich rocznych “dziekanek” po Ameryce Południowej. Zatrzymują się oni w Candelarii (która jak można się było tego spodziewać z dnia na dzień jest coraz droższa) i La Macarenie... Klimat tego miejsca jest wyjątkowy, położenie fantastyczne, biorąc pod uwagę, że będąc tak blisko centrum nie czuje się tutaj ani hałasu olbrzymiego miasta, ani jego obrzydliwych spalin. Gdzie warto wpaść na coś pysznego: - Tapas Macarena (Carrera 4A Nº 26-01) – malutki, mało elegancki barek z wiszącą nogą – jamón serrano i hiszpańskimi tapas, które otworzył młody Holender - Peter Hoogeveen przybyły kilka lat temu do Bogoty. Godnym polecenia są malutkie smażone kaszanki, polane słodkim sosem z owoców uchuvas (żółte kuleczki przypominające mirabelki).
- Belgrado (Calle 26, N° 4-76) – serbska restauracja, którą od lat prowadzi uchodźczyni z byłej Jugosławii – Katarina Markovich.
- La Juguetería (Calle 27 N° 4A-03) – nieco dziwna w swoim wystroju restauracja pełna starych zabawek, głównie plastikowych lalek, w której podaje się doskonale przyrządzoną wołowinę.
- Ilhé (Carrera 3A N° 26-74) – fantastyczna restauracja kubańska, w jakiej podają najlepsze krokieciki z fasoli, gotowaną jukę w sosie cytrynowo – czosnkowym i nieopisany wręcz deser przypominający gęsty pudding.
Hiszpańskie tapas w La Macarena. Chyba będzie nam tutaj dobrze... Jedyne co mnie niepoki to fakt, że kiedy tylko nie chce mi się przygotowywać obiadu, alternatyw jest aż nadto, co widoczne zaczyna być w przesuwających się gwałtownie dziurkach w paskach naszych spodni... | Napisz komentarz | - Prosimy o
wpisywanie komentarzy związanych z treścią artykułów. - Ataki słowne i wulgaryzmy
zostaną usunięte. - Prosimy nie
używać tego portalu do promocji swojej strony internetowej. |
|
@Kinga (Dodane przez Marcin w dniu - 2011-05-03 14:09:23) Zastanow sie na tym 15 razy, zycie w Kolumbii to nie tylko fajna pogoda i widoki.....Toj Gustawo i miliony innych colombianos zyja w USA i Europie nie bez powodu | Doris (Dodane przez Dorota w dniu - 2011-05-03 03:00:46) Jest w tej dzielnicy, obok areny pomnik Kopernika!! Warto wwpomnieć o akcencie PL, chociaż tubylcy nie kojarzą za bardzo postaci z Polską... Ewo, śledzę Twoje wpisy, bo chociaż mieszkam na stałę w Polsce, od lat spędzam wakacje w Ameryce Południowej, a z Kolumbii zachwycona wróciłam miesiąc temu. Na starość kupię se tam hacjendę w okolicy Medellina, albo Cartegeny... I będę hodować fajne zioła i banany. Pozdrawiam. Doris | miejsce na ziemi (Dodane przez Ewelina w dniu - 2011-04-26 08:50:14) Wcale się nie dziwię, ze zakochałaś sie w tym miejscu. Tam jest naprawde uroczo. I to sąsiedztwo Andów.....Ale masz super widoki z okna. To piekne miejsce na ziemi i zyczę Wam, abyscie z Mario czuli sie tam jak domu... | (Dodane przez Kinga w dniu - 2011-04-24 10:26:54) Bardzo mi sie podoba! Cos czuje, ze jesli los sprawi, ze zamieszkamy jednak z Gustavo w Bogocie to bedzimy sasiadkami ;) |
Powered by AkoComment 2.0! and SecurityImage 2.2.0 |