|
Zapiski z podróży – Loma de la Cruz, Valle del Cauca
Upalna noc. Przy świetle Trzech Krzyży stojących na wzgórzu Cali i Księżyca, który w tej części świata widziany jest odwrotnie (tylko dolna część), wsłuchuję się w rytmy boliwijskiej muzyki „saya”. Obok, dziesiątki młodych ludzi zgromadzonych w ogromnym kole, tańczą na wolnym powietrzu w takt andyjskich melodii, które wygrywa: gitara, quena, tambor, patas de cabra, charango, zampoña.
Tańczą kilkuletnie dzieci i młodzi ludzie. Podskakuje nawet tata z niemowlakiem przewiązanym na piersi. Obok mnie, ciemnoskóra mieszkanka Cali sprzedaje obrane chontaduro (owoc w kształcie serca jedzony z solą lub miodem) i kawałki awokado.
Tańczę i ja, pijana powietrzem, upojona muzyką... Tańczę w indiańskim kole.
| Napisz komentarz | - Prosimy o
wpisywanie komentarzy związanych z treścią artykułów. - Ataki słowne i wulgaryzmy
zostaną usunięte. - Prosimy nie
używać tego portalu do promocji swojej strony internetowej. |
Powered by AkoComment 2.0! and SecurityImage 2.2.0 |