Nie myślałam nigdy, że spanie w amazońskiej dżungli jest tak niewiarygodnie wyjątkowe, że zasłuży sobie na odrębny post na tej stronie. Po moim jednak pobycie na południowym krańcu Kolumbii, stwierdziłam, że kilka spędzonych tam nocy w indiańskiej maloce przy samej Amazonce wartych jest tych słów.
Leticia sama w sobie jest miejscem niesamowitym. Stanowi ona bowiem kolumbijskie wrota do Amazonii. Położona jest w sercu amazońskiej puszczy, na granicy Brazylii, Peru i Kolumbii, co sprawia, że geograficznie rzecz biorąc, staje się jeszcze atrakcyjniejsza.
W Bogocie dobrze zjeść można w znanych resturacjach takich jak: „Andrés Carne de Res", „Fragata", „Crepes & Waffles", „Wok", itd, gdzie uczęszczają Kolumbijczycy i obcokrajowcy (w zależności od grubości portfela).
Canopy to modna w ostatnich latach na całym świecie dyscyplina sportu ekstremalnego, polegająca na przelatywaniu na dużych wysokościach z jednego do drugiego punktu po stalowych kablach.
Ostatni weekend spedziłam w Regionie Kawy, odpoczywając od gwaru molocha, jakim jest Bogota i odwiedzając co ciekawsze przystanki trzech kolumbijskich departamentów, które tworzą tzw. Trójkąt Kawowy: Caldas, Quindío i Risaraldę.
Dawno temu już zdałam sobie sprawę, że w Kolumbii nie sposób znaleźć niektórych produktów, które w Polsce są czymś normalnym. Podobnie jak w Polsce nie ma wszystkich produktów żywnościowych, do jakich przyzwyczajeni są Kolumbijczycy.
Jest w Kolumbii wiele magicznych miejsc, powiedziałabym nawet, że jest ich całe mnóstwo, ale jest jedno zupełnie wyjątkowe. Jego symbolem są ciemnoskóre kobiety, które co dnia spotkać można na plaży w Cartagenie, kiedy kołysząc swoimi szerokimi biodrami, przechadzają się brzegiem Morza Karaibskiego i oferują świeże i soczyste owoce, które charakteryzują Kolumbię.
Jakiś czas temu brałam udział w największych targach turystycznych Kolumbii. Przechadzając się między stoiskami promującymi poszczególne regiony kraju, moją uwagę przykuł sympatyczny pan, który zapraszał do odwiedzenia swojej hacjendy na kolumbijskiej sawannie.
Guatapé – maleńkie, kolumbijskie miasteczko, położone we wschodniej części departamentu Antioquia, mniej więcej w odległości półtorej godziny jazdy samochodem od Medellín, jest jednym z tych miejsc, do których chce się wracać. I wracać wielokrotnie...
W Kolumbii zwykło się mówić, że kraj ten posiada najlepsze położenie geograficzne na świecie. Takie stwierdzenie może wydawać się nieco przesadzone i egocentryczne, ale Kolumbijczycy są w dużej mierze właśnie egocentrykami.
Wybrałam się dzisiaj na spacer do Macareny. Macarena w Bogocie nie jest związana, jak można by przypuszczać, ze znaną piosenką i tańcem, który wiele lat temu był niezwykle popularny w Polsce. Nazwa dzielnicy odnosi się natomiast do słynnej hiszpańskiej Matki Boskiej, la Virgen de la Macarena, której figura przywieziona została wiele lat temu w to miejsce.