Mieszkańcy Providencji zmieniali się w historii wyspy bardzo często. Jak podają źródła, na samym początku, czyli przed XVII wiekiem, cały archipelag zamieszkiwany był tymczasowo przez przez indian Moskito, pochodzących z wybrzeży Ameryki Centralnej.
Około roku 1620 na archipelag San Andrés i Providencia dotarli z Bermudów w poszukiwaniu nowych ziem Brytyjczycy. Stworzyli oni plantacje produktów przeznaczonych na eksport, czyli: tytoniu, trzciny cukrowej i bawełny oraz na użytek własny: patatów, fasoli, fig, pomarańcz, juki, anansów i bananów. Społeczeństwo podzielone było wówczas na trzy grupy:
plantatorów,
rzemieślników
i niewolników, którzy przywożeni byli na karaibskie wyspy z Afryki, podobnie jak w pozostałych regionach kraju.
W tym samym czasie, na otaczającym wyspy morzu, grasować zacząli piraci francuscy, angielscy i holenderscy. Angielska kolonia atakowana przez korsarzy szybko zaczęła słabnąć, co wykorzystali Hiszpanie, atakując Providencię i wyrzucając z niej Anglików. Walki o posiadanie Providenci trwały między Hiszpanami i Anglikami od 1641 do 1677. Po tym okresie, obydwa państwa straciły zainteresowanie wyspami i archipelag pozostał niemal kompletnie opuszczony.
W 1730 roku, po raz kolejny na wyspy powrócili Anglicy z niewolnikami, którzy pracowali na plantacjaach bawełny. I znowu odezwali się Hiszpanie, którzy mieli wyraźną chrapkę na te karaibskie wysepki. Jednak w roku 1834, kiedy zniesione zostało niewolnictwo, czarni mieszkańcy wyspy otrzymali na własność ziemie, na których do tej pory pracowali jako niewolnicy. Przestali wówczas uprawiać bawełnę, zastępując ją palmą kokosową i czyniąc wyspę kokosowym rajem.
Spadkobiercy afrykańskich niewolnków zajęli się również rybołóstwem, produkcją drewna i polowaniami na żółwie, które po dziś wykorzystawane są nie tylko do przygotowywania fantastycznych dań, ale z których skorupy otrzymuje się tzw. carey, do produkcji niezwykle oryginalnej biżuterii.
Ta ogromna mieszanka kulturowa stworzyła swój własny język: creole i karaibską odmianę angielskiego i zaadoptowała wiele religii, które pokojowo ze sobą współistnieją po dziś dzień: baptyści, adwentyści i katolicy.
To jednak nie wszystko. Bowiem na Prowidenci zabraknąć nie mogło (a jakże) Polaka. Wracając zw spaceru po centrum miasteczka na przyczepie ciężarówki, jednym z przewożonych był sympatyczny, starszy, ciemnoskóry wyspiarz o długiej, białej brodzie. Nasze zainteresowanie wzbudziły jego jasnoniebieskie oczy, które jakoś dziwnie nie współgrały z jego wyglądem. Niebieskooki wyspiarz opowiedział nam niezwykłą historię.
Na wiadomość, że jesteśmy z Polski, niesamowicie się ucieszył. Okazuje się bowiem, że jego pradziad był... Polakiem, a nazywał się Teodor Birelski. Podobno wypłynął z Europy po powstaniu listopadowym i w pobliżu wyspy Providenci wyskoczył ze statku do wody i dopłynął do brzegu. Nie wiadomo, czy urzekła go tajemnicza wyspa, czy też podjął dramatyczną decyzję o ucieczce ze statku. Faktem jest jednak, że dopłynął do brzegu, na Providencji pozostał i założył tam rodzinę. A jednym z jego spadkobierców jest właśnie spotkany ciemnoskóry mężczyzna o wyglądzie Robinsona Crusoe i pięknych, rozmarzonych, polskich oczach.
- Prosimy o
wpisywanie komentarzy związanych z treścią artykułów. - Ataki słowne i wulgaryzmy
zostaną usunięte. - Prosimy nie
używać tego portalu do promocji swojej strony internetowej.
Komentarze
Robinson/birelski (Dodane przez
w dniu - 2008-07-29 16:36:50) Do you speak English? I am a descendent of Robinson/Birelski from Providencia.
Polacy (Dodane przez w dniu - 2007-11-17 02:48:18) ot,nasza polska fantazja-pradziada p.Birelskiego