Ludzie
        Początek arrow Osoby arrow María Nelly del Socorro - Guajira ze smakiem czyli gdzie je się najlepszą, karaibską rybę

María Nelly del Socorro - Guajira ze smakiem czyli gdzie je się najlepszą, karaibską rybę PDF Drukuj E-mail
piątek, 18 maj 2007

W Cartagenie wszyscy znają Socorro. Zaledwie wylądowaliśmy w karaibskiej stolicy i postawiliśmy stopy na rozgrzanej ziemi, przyszła nam ochota na spróbowanie czegoś pysznego. A co może być wyborniejszego od smażonej ryby, patacones i ryżu z kokosem?

Restauracja

Na pytanie, gdzie możemy znaleźć takie smakołyki, odpowiedź mieszkańców Cartageny była jedogłośna: Idźcie do Socorro (¡Vayan "Donde Socorro"!). I tak właśnie dotarliśmy do Socorro.

Z obmurowanej części miasta (tzw. Ciudad Amurrallada) udaliśmy się w stronę Centro de Convenciones, przeszliśmy pod arkadami obok Teatru Cartagena i Teatru Kolumba i obok Kościoła de la Tercera Orden skręciliśmy w lewo. Tam, w małej i bardzo malowniczej uliczce schowana jest restauracja z najlepszymi daniami z atlantyckiego wybrzeża.

Na patio poznaliśmy Socorro – właścicielkę i siłę napędową całego przedsięwzięcia. To ona gotuje, zaprasza klientów, gawędzi z nimi i ma absolutnie wszystko pod kontrolą. Chyba właśnie dlatego jej restauracja cieszy się tak dobrą renomą.

Jej prawdziwe imię i nazwisko brzmi María Nelly del Socorro, a jej korzenie sięgają kolumbijskiego półwyspu La Guajira, mimo iż urodziła się w Valledupar. W wieku 12 lat przeniosła się do Cartageny, gdzie poszła do szkoły. Przez wiele lat pracowała jako pielęgniarka w zakładzie medycyny nuklearnej, jednak miłość do kuchni zawsze była obecna w jej życiu.

Zainteresowanie gastronomią Socorro odziedziczyła po swojej babci, która prowadziła na wybrzeżu małą restaurację. María Nelly była kolejnym ogniwem długiego łańcucha kucharek w swojej rodzinie; kucharek, które z pokolenia na pokolenie przekazywały sobie w formie ustnej sekrety sztuki kulinarnej. Socorro jako mała dziewczynka rosła w kuchni, między patelniami i rondlami, wdychając aromaty typowych dla karaibskiego wybrzeża przypraw. To właśnie wtedy nauczyła się, że “w restauracji nieistotne są ładne serwetki ani eleganckie talerze, ale niezapomniany smak potraw, dla którego klienci wracają, nie zważając na miejsce.”

Restauracja

Socorro nie chce wyjawiać swych kulinarnych sekretów, ale wymienia tradycyjne przyprawy, które nadają jej karaibskiej kuchni właściwego sobie smaku: mały, kreolski czosnek, kminek, liście laurowe, tymianek, ziele angielskie i czerwona cebula. Reszta to „magia i przyprawa rąk".

Kiedy tak słucham Socorro, opowiadającej o swojej miłości do gastronomii, przychodzi mi do głowy bohaterka powieści “Przepiórki w płatkach róży”. Socorro, podobnie jak Tita, kocha to, co robi i dlatego właśnie potrawy wychodzące z jej kuchni są wyjątkowe, gdyż przygotowywane są z prawdziwą miłością. „Miłość […], nadaje sens wszystkiemu; to coś, co pozwala stworzyć z dwóch części jedność. W kuchni robimy dokładnie to samo: używamy wszystkich dostępnych elementów, żonglujemy nimi i na bazie miłości tworzymy rzecz niepowtarzalną i jedyną w swoim rodzaju, która następnie zostaje spożyta przez kogoś innego.” /Laura Esquivel/

Dla Socorro kuchnia jest właśnie tą „sztuką pozwalającą na żonglowanie, gdzie wszystko zależy od kreatywności”. Pozwala bowiem na tworzenie nowych przepisów na bazie tradycyjnych składników, stając się nie lada pasją. Rozmawiając ze mną w swojej restauracji, z ogromną pasją i czułością szepce mi do ucha: „W kuchni trzeba się zakochać, tak jak zakochujesz się w mężczyźnie."

Socorro nie posiada książki z karaibskimi przepisami. Ma je wszystkie dobrze schowane w swojej głowie. Musi mieć bardzo dobrą pamięć, bo w menu restauracji znajduję 75 różnych potraw przyrządzanych na bazie: langust, langustynek, krabów, kalmarów, krewetek, ślimaków i innych owoców morza, mięsa żółwia, ryb, wieprzowiny, wołowiny i drobiu. Jest również kilka tradycyjnych potraw z jej rodzimej La Guajiry: kura, królik, sarnina i inna dziczyzna. Dania przygotowywane przez Socorro nigdy się nie powtarzają. Każde danie z karty wychodzi codziennie odrobinę inne, dlatego że Socorro codzinnie jest inna. Socorro jest nie tylko mistrzynią kuchni. Jest prawdziwą artystką, która tworzy swoje dania, tak jak malarze, którzy nigdy nie malują tego samego obrazu dwukrotnie.

María Nelly Del Socorro

Kiedy spotykam ją po raz pierwszy, wychodzi ze swego kuchennego królestwa, z tyłu patio. To jej świat, którym w całości kieruje. Ubrana jest w długą, jedwabną tunikę w kolorze ognia. Jest bardzo ładna, opalona na kolor cynamonu, o zamyślonych, kawowych oczach i elegancko upiętych w kok włosach. Mówi, że lubi żywe kolory i wierzy w nie. Jej gwiazdą jest Słońce i kiedy słońce mocno świeci, Socorro jest wesoła, kiedy natomiast chowa się za chmurami, Socorro ma zły humor.

Socorro to kobieta o silnym charakterze i mocnym głosie, który słychać z samej ulicy. Mówi głośno, żywo gestykulując, śmieje się, śpiewa, tańczy między stołami. Swoją obecnością wypełnia restaurację pozytywną energią, cały czas udowadniając, kto jest jej właścicielem. Socorro dumna jest ze swojego lokalu, którego stworzenie kosztowało ją lata ciężkiej pracy.

Siada z nami przy stole i zaprasza na kieliszek białego wina, pyszną, rybę sierrę (piłę), świeżo wyłowioną z Morza Karaibskiego, patacones, zieloną sałatę i ryż z kokosem. To najlepszy obiad, jaki jadłam w życiu.

Restaurację z typowymi, karaibskimi daniami Socorro otwarła 17 grudnia 1986 r. blisko tej, w której pracuje zaledwie od dwóch miesięcy. Od tamtego czasu wiele się nauczyła i nabyła ogromnego doświadczeniu w zarządzaniu lokalem. Jest ona poza tym bardzo spotrzegawcza. Stale obserwuje gości swoimi ciemnymi oczami Guajiry i nie potrzebuje pytać, czego sobie życzą. Twierdzi, że kulinarną ochotę widać w oczach klienta. Po skończonym jedzeniu osobiście sprawdza, czy na talerzach zostało jedzenie. Jeśli tak się zdarza, oznacza to, że przyprawa nie była odpowiednia, albo danie nie zostało ugotowane z miłością.

Przez lata wielu mieszkańców Cartageny starało się wykorzystywać renomę, przepisy, smak potraw i magiczne dłonie Maríi Nelly del Socorro, nadając swoim restauracjom nazwę “Donde Socorro” i w ten sposób przyciągnąć zagubionych klientów. Wystarczy jednak spóbować potraw tej dumnej i silnej Guajiry, która przelewa w przyrządzane przez siebie przysmaki całą gastronomiczną miłość przekazaną jej przez babcię, aby przekonać się, że najlepszą smażoną, morską rybę i najdelikatniejszy ryż z kokosem je się za kościołem de la Tercera Orden w Cartagenie.

Patacon, ryba sierra i ryz z kokosem

Wielu polityków, artystów i sportowców odwiedziło restaurację Socorro i pozostało jej wiernymi klientami. Dania bowiem, przygotowywane na piecu opalanym drewnem, podkreślają prawdziwy smak tradycyjnej, karaibskiej kuchni. W daniach tych każdy z nas doszukuje się naszych własnych, zapomnianych korzeni, gdyż tak naprawdę „jesteśmy tym, co jemy”. /Laura Esquivel/

Napisz komentarz
- Prosimy o wpisywanie komentarzy związanych z treścią artykułów.
- Ataki słowne i wulgaryzmy zostaną usunięte.
- Prosimy nie używać tego portalu do promocji swojej strony internetowej.
Imie:
Tytuł:
BBCode:Web Address Email Address Bold Text Italic Text Underlined Text Quote Code Open List List Item Close List
Komentarz:

This image contains a scrambled text, it is using a combination of colors, font size, background, angle in order to disallow computer to automate reading. You will have to reproduce it to post on my homepage
Wpisz podany w okienku kod bezpieczeństwa.
RADA: Jeżeli masz trudności z odczytaniem liter w okienku, kliknij na przycisk "odśwież" (dwie strzalki), aby wygenerować nowy obraz.

Komentarze
ryba
(Dodane przez Ania vel Anielka w dniu - 2008-05-09 17:31:16)
Mnie ryba smakuje najbardziej na plazy ,popijana zimnym piwkiem ,a potem sjesta w hamaku.Dostepne nie tylko w Cartagenie,ktora faktycznie jest bardzo ladna.My mieszkalismy za pierwszym razem w apartamencie naszego kolegi na 10 pietrze ,z oknami do poziomu podlogi -z widokiem na ocean ,a z drugiej strony na zatoke.Cos fantastycznego.Takie mieszkanie moglabym miec i taki widok chcialabym ogladac codziennie.Jedyny problem z myciem tych okien od strony oceanu,ktory jest po drugiej stronie drogi i ma sie wrazenie,ze podplywa pod wiezowiec.
SOCORRO
(Dodane przez Piotr w dniu - 2007-05-20 22:18:09)
Ewo byłem tam z żoną w styczni tego roku.Cartagena jest piękna,zwiedzilismy ja całą mieszlaliśmy w pieknym kolonialnym hotelu o nazwie Caraibe jedliśmy tam gdzie ty ,wyspy Różańcowe to coś pieknego.Jestesmy zauroczeni Kolumbią i w zasadzie czytamy twoją stronę bardzo chetnie tym bardziej ,że byliśmy w wielu miejscach tam gdzie i ty byłaś.Zanim wybraliśmy sie do Kolumbii to zaleźliśmy twoją stronę i ona była nam na początku naszej podróży przewodnikiem.Mocno pozdrawiamy.

Powered by AkoComment 2.0! and SecurityImage 2.2.0

 
wstecz   dalej »







Powered by: Joomla     Design by: Astrolabio    Hosting by: Nidohosting
Licencia Creative Commons, Ewa Kulak

Kilka słów o mnie Teksty Ewy Kulak Galeria zdjęć prywatnych Kontakt z Ewa Taka jest kolumbia Kolumbijskie zwyczaje Fascynujące miejsca w Kolumbii Ludzie Kolumbijskie legendy Przepisy Kolumbia w fotografii Galeria Macondo Versión en espanol Wersja polska