Oryginalnymi mieszkańcami Wysp Rosario (Wysp Różańcowych) byli Indianie należący do rodziny Karib, którzy opuścili te tereny w momencie przybycia na nie konkwistadorów. Następnie, w epoce Kolonii, wyspy stały się miejscem odpoczynku i doskonałą kryjówką piratów, którzy stąd właśnie atakowali miasto Cartagenę de Indias.
W XIX wieku wyspy zajęte zostały przez zbiegłych niewolników. Począwszy od lat 50 XX wieku rozpoczęła się urbanizacja tych terenów. Historia Wysp Rosario, niezależnie od epoki, usłana jest w związku z tak różnorodnymi mieszkańcami, którzy się na nich osiedlali przez wieki, mnóstwem sekretów i legend. Jedna z historii związana jest ze słynnym galeonem San José.
Zatopienie galeonu San José, czyli hiszpańskiego Titanica
Zgodnie z zapisami historyków, galeon San José był najbardziej załadowanym skarbami statkiem, który w czasie hiszpańskiej Kolonii wypłynął z portu w Cartagenie w kierunku Hiszpanii. Działo się to 7 lipca 1708 r. Kapitanem statku był admirał José Fernández de Santillán. Galeon wypełniony był złotem i srebrem, które wycenione zostały w czasach współczesnych na nie mniej niż 5 miliardów dolarów.
Nikt jednak nie przewidział, że warunki pogodowe ulegną pogorszeniu w sposób tak gwałtowny. W ciągu zaledwie paru chwil, chmury pokryły niebo, łącząc się z oceanem, z nieba padać zaczął deszcz, a fale biły o burtę statku.
Po południu do galeonu zbliżył się “El Expedition”, angielski statek kierowany przez Charles’a Wagera. Rozpoczęła się wielka bitwa morska, w wyniku której hiszpański galeon zatonął.
Do tragedii doszło o 19:30 wieczorem. Imponujący galeon ze wszystkimi skarbami opadł na dno Morza Karaibskiego, na głębokość około 210 metrów, stając się tym samym legendą i celem życia wielu śmiałków, którzy na przestrzeni wieków próbowali dotrzeć do ukrytych w jego wnętrzu kosztowności.
Poszukiwania galeonu San José rozpoczęły się w 1982 r., kiedy pewna amerykańska firma otrzymała pozwolenie na przeszukanie obszaru, na którym zdaniem ekspertów zatopiony statek powinien się znajdować. Kilka miesięcy później firma odnalazła galeon i uznana została za odkrywcę jego skarbów.
Obecnie, po dwudziestu latach procesów sądowych i prawie 3 wiekach od zatopienia galeonu San José, kolumbijski Sąd Najwyższy ogłosił wyrok, zgodnie z którym dokonał podziału skarbów znajdujących się po dziś dzień na zatopionym na dnie morza statku. Zdaniem Sądu “dobra posiadające wartość historyczną, kulturalną lub naukową i charakterystykę skarbów” staną się własnością Kolumbii, natomiast pozostałe przedmioty posiadające wartość wyłącznie finansową, podzielone zostaną na pół (50% i 50%) między kolumbijskie państwo a firmę, która odnalazła statek.
- Prosimy o
wpisywanie komentarzy związanych z treścią artykułów. - Ataki słowne i wulgaryzmy
zostaną usunięte. - Prosimy nie
używać tego portalu do promocji swojej strony internetowej.
Komentarze
(Dodane przez NR w dniu - 2007-11-25 16:44:21) Jednym słowem kolumbijski rząd leci sobie w kulki :)
(Dodane przez
w dniu - 2007-08-09 02:57:30) ............ super zakonczenie..........