Kawa z pianką

Kawa z piankąPrawdę powiedziawszy, tym kawowym akcentem powinnam rozpocząć pisanie mojego dziennika. Stało się jednak inaczej i teraz nadrabiam zaległości. Po komputerze, kolejnym przedmiotem wyposażenia domu, który wymagał szybkiej wymiany lub przynajmniej naprawy, okazał się ekspress do kawy. Chyba od przegrzania, jako że ekspress „chodzi” w mieszkaniu w Candelarii na okrągło, pękł dzbanek, a jak wszystkim zapewne wiadomo, kupno samego dzbanka nie jest zadaniem łatwym.

Z reguły, kupuje się nową maszynę. No i tak właśnie zrobiłam i dziś jestem najszczęśliwszą kobietą na Ziemi, albo przynajmniej po tej stronie kałuży, jak zwykło się tutaj zdrobniale określać Ocean Atlantycki, który oddziela mnie od rodzinnego domu.

W tej chwili, na kuchennym blacie, stoi najprawdziwszy ciśnieniowy ekspress do kawy, który nie tylko potrafi zrobić pyszne, mocne i czarne espresso, ale ubija mleko na najprawdziwszą piankę… Będę miała od dzisiaj poważny dylemat, czy spędzać popołudnia we francuskiej piekarnii naprzeciw domu, czy pozostać w mojej słonecznej kuchni, z oryginalną kawą według francuskiej receptury. Chyba, że rozwiązaniem będzie robienie konkurencji mojemu sąsiadowi Rogerowi?

Deja un comentario

Tu dirección de correo electrónico no será publicada. Los campos obligatorios están marcados con *