|
Spotykam go co noc, kiedy schodzi z dzielnicy położonej wysoko w górach, obijając się o ściany domów Candelarii. Zawsze trzyma w ręce długi, drewniany kij, którym toruje sobie drogę i który zastępuje mu zmęczone i niewidzące od dawien dawna oczy. Na plecach przewieszony ma wielki worek, wypełniony tym wszystkim, co udało mu się zebrać podczas swej nocnej wędrówki.
Jest mu wszystko jedno, o jakiej porze dnia wychodzi. Nie może zobaczyć światła dnia, ale sprzedaje światło. I tak jak mała dziewczynka w jednej z bajek duńskiego pisarza, Hansa Christiana Andersena, które podarowano mi w dzieciństwie i które mi się nie podobały, gdyż większość z nich kończyła się smutno (bajki nie mogą mieć takich zakończeń), sprzedaje zapałki...
Bogota pełna jest żebraków, którzy kładą się w drzwiach kościołów i na chodnikach miasta, pokazując swoje ropiejące rany na rękach i nogach i błagając przechodniów o monetę. Bieda najniższych klas społecznych Kolumbii jest ogromna, niepoliczalna. Są to kobiety w ciąży nie posiadające mieszkań i żyjące na ulicy, bezdomni, którzy zbierają wszystko, co tylko możliwe na śmietnikach, bose dzieci owiniąte w stare ręczniki, które spacerują po centrum stolicy… Wszyscy oni proszą o wsparcie i pomoc materialną. A niewidomy mężczyzna z zapałkami przechodzi prawie niezauważony ciemnymi uliczkami Candelarii, szukając nie tylko jedzenia i kołdry, którą mógłby się okryć, ale światła, które dawno temu zostało mu zabrane.
| Napisz komentarz | - Prosimy o
wpisywanie komentarzy związanych z treścią artykułów. - Ataki słowne i wulgaryzmy
zostaną usunięte. - Prosimy nie
używać tego portalu do promocji swojej strony internetowej. |
|
(Dodane przez ilona w dniu - 2010-01-08 03:56:21) bardzo smutny, i jakże poruszający wpis...trzeba się bardzo uodpornić i nauczyć "przechodzić" koło tego zjawiska obojętnie. wiem że nie można porównywać sytuacji bezdomnch w Kolumbii i w Polsce, gdzie bezdomnych jest oczywiście wielu ale ogromna jest tez dla nich pomoc. nikt z nich nie jest głodny (są dożywniani), mają zapewnione miejsce noclegowe, inną pomoc. pracuję w ośrodku który pomaga ludziom wyjść z bezdomności i większości się to udaje. bezdomni których widuje się na ulicy i dworcach mają w większości problem z alkoholem, bądź również w nielicznych przypadkach z narkotymami, lub jak też bywa są bezdomnymi z wyboru. w takich przypadkach bardzo trudno jest im pomóc. nie ma jednak w Polsce sytuacji aby dzieci były bezdomne, z niedożywieniem również się "walczy". przeciętny wrażliwy smiertelnik czytając taki artykuł czuje się winny że taka niesprawiedliwość panuje, że ludzie tak bardzo cierpią i że sytuacja się nie poprawia. Napisz proszę jak globalny jest ten problem, czy Państwo kolumbijskie w jakikolwiek sposób pomaga tym ludziom, czy organizacja, fudnacje które niosą im pomoc? czy przeciętni Kolumbijczycy pomagają? |
Powered by AkoComment 2.0! and SecurityImage 2.2.0 |