Początek arrow Teksty Ewy Kulak arrow Milena i jej marakuje

Milena i jej marakuje PDF Drukuj E-mail
piątek, 23 czerwiec 2006

Przygotowywałam dzisiaj w firmie do wysyłki do Polski próbki pulpy z owoców egzotycznych, głównie mango, guajawy, banana i lulo. Pakując woreczki do styropianowego pojemnika przypomniała mi się pewna sytuacja, która miała miejsce na pierwszym roku studiów Filologii Hiszpańskiej na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu.

Podczas jednej z lekcji języka mówionego Milena – nasz wykładowca praktycznego hiszpańskiego i rodowita Kolumbijka pochodząca z Barranquilli (miasto położone nad Oceanem Atlantyckim), przebywająca od ponad 15 lat w Polsce, której praktycznie zawdzięczam mój obecny hiszpański opowiadać nam zaczęła o swoim rodzinnym domu na karaibskim wybrzeżu.

Milena snuła swoją opowieść, a my z otwartymi buziami wsłuchiwaliśmy się w niekompletnie jeszcze zrozumiałe zdania. W owym momencie opowieść o ogrodzie skąpanym w tropikalnym słońcu i pełnym egzotycznych owoców, po które wystarczyło tylko wyciągnąć rękę, wydawała mi się niesamowita. Kolumbia powodowała u mnie dreszcz emocji i chyba właśnie w tamtym momencie obiecałam sobie tak cichutko, że przecież ja muszę ją zobaczyć na własne oczy.

Milena opowiadała o krzaczkach marakui, które rosły za domem i po które jej mama biegła wcześnie rano, aby przygotować z nich pyszny, świeży sok. W Polsce trudno było wówczas znaleźć owoce marakui, a jeśli i nam się udało, sztuka tego owocu namiętności kosztowała fortunę. Poza tym nie bardzo wiadomo było co z nim zrobić. Zjeść na surowo, wymieszać z jogurtem, zmiksować?

W ostatnich czasach jednak świat bardzo się skurczył. Teraz to ja jestem w Kolumbii i mam pod oknem egzotyczne drzewka owocowe: marakuję, gwajawę i "palmę" bananową. Milena natomiast mieszka dalej w Polsce i w porze podwieczorku zajada się soczystym, czerwonym jabłkiem, za które ja z kolei oddałabym w tej chwili wszystkie marakuje.

Napisz komentarz
- Prosimy o wpisywanie komentarzy związanych z treścią artykułów.
- Ataki słowne i wulgaryzmy zostaną usunięte.
- Prosimy nie używać tego portalu do promocji swojej strony internetowej.
Imie:
Tytuł:
BBCode:Web Address Email Address Bold Text Italic Text Underlined Text Quote Code Open List List Item Close List
Komentarz:

This image contains a scrambled text, it is using a combination of colors, font size, background, angle in order to disallow computer to automate reading. You will have to reproduce it to post on my homepage
Wpisz podany w okienku kod bezpieczeństwa.
RADA: Jeżeli masz trudności z odczytaniem liter w okienku, kliknij na przycisk "odśwież" (dwie strzalki), aby wygenerować nowy obraz.

Komentarze
Oczywiscie, ze bananowiec jest trawa...
(Dodane przez Ewa w dniu - 2007-11-10 22:15:50)
Masz racje co do tej marakui. Chyba nie uzylam najlepszego okreslenia. Zamiast drzewka lepiej byloby napisac pnacy krzak, przynajmniej tak to u mnie wyglada.  
 
Co do bananowcow natomiast, to zapraszam do zapoznania sie z artykulem "Moje banany" http://www.kolumbijsko.com/ewa/kulak/moje_banany.html , w ktorym wyraznie mowi sie, ze roslina ta jest trawa.
Zaskoczenie
(Dodane przez Wojtek w dniu - 2007-11-10 19:00:18)
Masz drzewko marakuji ? a to nowość dla mnie, bo marakuja, to jedna z passiflor (a jest ich około 500 gatunków) i jest PNĄCZEM, bananowiec to nie palma, a TRAWA, co prawda duża, ale jednak trawa. 
 
Pozdrawiam, zycząc większej dbałości w informacjach.-
;)
(Dodane przez EWA w dniu - 2007-06-13 10:43:38)
Witam serdecznie: 
 
Kolumbie oblewaja dwa oceany: Atlantycki od polnocy i Spokojny od zachodu, dlatego wlasnie plaze na polnocy kraju i miasto Mileny znajduja sie nad Atlantykiem.  
 
Maja Kolumbijczycy jednak szczescie do takiego polozenia geograficznego swego kraju ;)
:)
(Dodane przez Marta w dniu - 2007-06-12 06:01:52)
Pani Ewo, 
Kolumbijka i urodzona nad Oceanem Atlantyckim? Nie rozumiem... Kolumbia to chyba z drugiej strony Ameryki Południowej...? Ale może z Polski to inaczej wygląda... ;)))

(Dodane przez mm w dniu - 2006-07-28 17:15:20)
"la vida seria mucho mas agradable si uno pudiera llevarse a donde quiera que fuera los sabores y los olores de la casa materna." 
Laura Esquivel, Como agua para chocolate 
abrazos de siempre, evita

Powered by AkoComment 2.0! and SecurityImage 2.2.0

 
wstecz   dalej »







Powered by: Joomla     Design by: Astrolabio    Hosting by: Nidohosting
Licencia Creative Commons, Ewa Kulak

Kilka słów o mnie Teksty Ewy Kulak Galeria zdjęć prywatnych Kontakt z Ewa Taka jest kolumbia Kolumbijskie zwyczaje Fascynujące miejsca w Kolumbii Ludzie Kolumbijskie legendy Przepisy Kolumbia w fotografii Galeria Macondo Versión en espanol Wersja polska