|
Przygotowywałam dzisiaj w firmie do wysyłki do Polski próbki pulpy z owoców egzotycznych, głównie mango, guajawy, banana i lulo. Pakując woreczki do styropianowego pojemnika przypomniała mi się pewna sytuacja, która miała miejsce na pierwszym roku studiów Filologii Hiszpańskiej na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu.
Podczas jednej z lekcji języka mówionego Milena – nasz wykładowca praktycznego hiszpańskiego i rodowita Kolumbijka pochodząca z Barranquilli (miasto położone nad Oceanem Atlantyckim), przebywająca od ponad 15 lat w Polsce, której praktycznie zawdzięczam mój obecny hiszpański opowiadać nam zaczęła o swoim rodzinnym domu na karaibskim wybrzeżu.
Milena snuła swoją opowieść, a my z otwartymi buziami wsłuchiwaliśmy się w niekompletnie jeszcze zrozumiałe zdania. W owym momencie opowieść o ogrodzie skąpanym w tropikalnym słońcu i pełnym egzotycznych owoców, po które wystarczyło tylko wyciągnąć rękę, wydawała mi się niesamowita. Kolumbia powodowała u mnie dreszcz emocji i chyba właśnie w tamtym momencie obiecałam sobie tak cichutko, że przecież ja muszę ją zobaczyć na własne oczy.
Milena opowiadała o krzaczkach marakui, które rosły za domem i po które jej mama biegła wcześnie rano, aby przygotować z nich pyszny, świeży sok. W Polsce trudno było wówczas znaleźć owoce marakui, a jeśli i nam się udało, sztuka tego owocu namiętności kosztowała fortunę. Poza tym nie bardzo wiadomo było co z nim zrobić. Zjeść na surowo, wymieszać z jogurtem, zmiksować?
W ostatnich czasach jednak świat bardzo się skurczył. Teraz to ja jestem w Kolumbii i mam pod oknem egzotyczne drzewka owocowe: marakuję, gwajawę i "palmę" bananową. Milena natomiast mieszka dalej w Polsce i w porze podwieczorku zajada się soczystym, czerwonym jabłkiem, za które ja z kolei oddałabym w tej chwili wszystkie marakuje. | Napisz komentarz | - Prosimy o
wpisywanie komentarzy związanych z treścią artykułów. - Ataki słowne i wulgaryzmy
zostaną usunięte. - Prosimy nie
używać tego portalu do promocji swojej strony internetowej. |
|
Oczywiscie, ze bananowiec jest trawa... (Dodane przez Ewa w dniu - 2007-11-10 22:15:50) Masz racje co do tej marakui. Chyba nie uzylam najlepszego okreslenia. Zamiast drzewka lepiej byloby napisac pnacy krzak, przynajmniej tak to u mnie wyglada. Co do bananowcow natomiast, to zapraszam do zapoznania sie z artykulem "Moje banany" http://www.kolumbijsko.com/ewa/kulak/moje_banany.html , w ktorym wyraznie mowi sie, ze roslina ta jest trawa. | Zaskoczenie (Dodane przez Wojtek w dniu - 2007-11-10 19:00:18) Masz drzewko marakuji ? a to nowość dla mnie, bo marakuja, to jedna z passiflor (a jest ich około 500 gatunków) i jest PNĄCZEM, bananowiec to nie palma, a TRAWA, co prawda duża, ale jednak trawa. Pozdrawiam, zycząc większej dbałości w informacjach.- | ;) (Dodane przez EWA w dniu - 2007-06-13 10:43:38) Witam serdecznie: Kolumbie oblewaja dwa oceany: Atlantycki od polnocy i Spokojny od zachodu, dlatego wlasnie plaze na polnocy kraju i miasto Mileny znajduja sie nad Atlantykiem. Maja Kolumbijczycy jednak szczescie do takiego polozenia geograficznego swego kraju ;) | :) (Dodane przez Marta w dniu - 2007-06-12 06:01:52) Pani Ewo, Kolumbijka i urodzona nad Oceanem Atlantyckim? Nie rozumiem... Kolumbia to chyba z drugiej strony Ameryki Południowej...? Ale może z Polski to inaczej wygląda... ;))) | (Dodane przez mm w dniu - 2006-07-28 17:15:20) "la vida seria mucho mas agradable si uno pudiera llevarse a donde quiera que fuera los sabores y los olores de la casa materna." Laura Esquivel, Como agua para chocolate abrazos de siempre, evita |
Powered by AkoComment 2.0! and SecurityImage 2.2.0 |