|
Lubię kolumbijskie poranki. Wtedy bowiem niemal codziennie świeci słońce (deszcz pada dopiero po południu), stolica budzi się w jakimś takim nieodgadnionym nastroju, zadając sama sobie pytanie: Co przyniesie nowy dzień?
Po wysłuchaniu porannych wiadomości (najczęściej nie najlepszych), wypiciu przepysznej, świeżo spażonej kawy (koniecznie w skarpetce) i schrupaniu tostów z dżemem marakujowym, wybywam do pracy. A że pracę mam dosłownie za rogiem, 300 metrów od domu, nie muszę, jak większość mieszkańców Bogoty rezydujących w sypialnianych częściach miasta, spędzać dwóch godzin w samochodzie w jedną stronę. Jednym bowiem z podstawowych problemów kolumbijskiej stolicy są gigantyczne korki i brak alternatywnych dróg dojazdowych. W godzinach porannych i popołudniowych Bogota jest po prostu „zatkana” i przygotować należy się na kilkugodzinne stanie w korku.
Ponieważ korki mnie nie dotyczą, idę sobie spacerkiem do pracy. Po drodze przystaję na moment przy ulicznym straganie, na którym miła pani wyciska naturalny sok z pomarańcz. To najlepszy moment na doładowanie się porządną dawką witamin.

Z kubkiem aromatycznego, pomarańczowego napoju, wchodzę do budynku Ministerstwa. Magnetyczna karta, otwarta bramka, rejestr laptopa i już wjeżdżam szybką windą na moje piętro 35. Z okna rozciąga się przepiękny widok na południową część miasta.
Lubię tę porę dnia - kolumbijskie poranki, pachnące pomarańczami i kawą i przeczuciem, że to będzie kolejny, dobry dzień. | Napisz komentarz | - Prosimy o
wpisywanie komentarzy związanych z treścią artykułów. - Ataki słowne i wulgaryzmy
zostaną usunięte. - Prosimy nie
używać tego portalu do promocji swojej strony internetowej. |
|
Kochane kolumbijskie poranki (Dodane przez Martica w dniu - 2008-08-11 11:01:16) Ja tez bardzo kochalam te poranki w Kolumbii, o ktorych piszesz. Z jakiegos powodu tylko pamietam sloneczne poranki, tak jakby w ogole nie istnialy te deszczowe :) Tez mialam kilka przecznic do pracy, przed biurowcem kupowalam wiaderko owocow albo sok pomaranczowy, a potem tylko podziwialam cudny widok (coprawda nie z 35) z 9 pietra na Parque Nacional i zaczynalam moj dzien. Czulam dokladnie to, co ty i az mi ciarki przechodza i lzy naplywaja do oczu, ze juz mnie tam nie ma :( | kolumbijski czar (Dodane przez Justi w dniu - 2008-05-01 13:06:38) Czytając Pani artykuły czuję się coraz bardziej oczarowana Kolumbią!!!Chyba sama tam zamieszkam!!!W tym artykule jest tyle optymizmu,że od razu poprawia mi się humor.Życzę zawsze takich cudownych poranków!Pozdrawiam z deszczowej,ale ciepłej Warszawy! | (Dodane przez Ewelina w dniu - 2008-04-27 15:18:26) Oto jak wyglądają poranki osoby szczęśliwej.Aż chce się żyć i optymistycznie patrzeć w przyszłość.Ewo, czytając to robi sie naprawdę ciepło na sercu.Wystarczy zamknąć oczy i juz idę w stronę straganu gdzie miła pani........itd...itd. | (Dodane przez Izka w dniu - 2008-04-27 15:06:24) Ewa to najprzyjemniejsza rzecz jaką ostatnio czytałam:-) Muchas gracias:-) |
Powered by AkoComment 2.0! and SecurityImage 2.2.0 |