Korzystając z gościnnych występów studentów Fakultetu Sztuki Dramatycznej Uniwersytetu del Valle z Cali, wybraliśmy się wczorajszego wieczoru do Teatru Kolumba. „Dom Bernardy Alba” to poetycka adaptacja utworu andaluzyjskiego autora, Federico García Lorca, założyciela sławnej hiszpańskiej generacji artystów, określanej mianem Pokolenia 27.
Przesycona liryzmem sztuka, wykorzystując grę symboli, opowiada o tłumionych namiętnościach, nienawiści, kłamstwie, rywalizacji, przemocy i nieludzkim despotyźmie, ożywianym intrygami.
Siła tego przedstawienia tkwi, przede wszystkim, w mistrzowskiej grze aktorów, mężczyzn. Bohaterowie to pięć sióstr: Angustias, grana przez Diego Robledo, to mało efektowna kobieta, która rozpaczliwie chce wierzyć w to, że można kochać ją dla niej samej, a nie —jak w przypadku jej narzeczonego, Pepe— dla majątku, który jako najstarsza z córek ma odziedziczyć; Magdalena, interpretowana przez Bibianę Vargas, to kobieta, która z pozoru nic nie oczekuje od życia; Martirio, grana przez: Sindy Ángel i Dianę Vélez, to jedna i ta sama osoba, ukazana pod postacią bliźniaczek; Amelia, prezentowana przez Santiago Londoño, to osoba niezwykle roztrzepana; Adela zaś, interpretowana przez śliczną Sharo Cerquera, to najmłodsza z sióstr, która nie potrafi pogodzić się z dominacją matki i zamknięciem w domu. Tytułowa bohaterka, Bernarda Alba, w wykonaniu Wilmara Arroyave, to surowa strażniczka w stworzonym przez siebie samą więzieniu. Ona sama staje się jedną z ofiar okrutnej, pozbawionej sensu konwencji. Jedynymi świadkami tego rodzinnego dramatu jest para służących: Poncia, interpretowana przez Ricardo Gómez i doskonała w swej grze aktorskiej, Criada (w tej roli Julián Caicedo), oraz zamknięta w jednym z pomieszczeń babcia, María Josefa (Elizabeth Parra), która straciła rozum i marzy o wyjściu za mąż i zobaczeniu morza.
Spektakl urzeka niezwykle obrazową i sugestywną scenografią, której autorami są: Ricardo Duque i Álvaro Ramírez. Akcja sztuki rozgrywa się w ogromnym, ciemnym i smutnym domu, w jednym z miasteczek Hiszpanii. Córki Bernardy to ubrane na czarno widma, o białych twarzach i brzydkich, okrwawionych zębach, pozbawione wszelkiej nadziei, bo w piekle nie ma na nią miejsca.
To, co zachwyca w przedstawieniu to taniec, język ciała, muzyka i symbole, dzięki którym udało się ukazać poetycki utwór na teatralnej scenie. Ciekawe okazały się również nieistniejące w oryginalnej, książkowej wersji monologi, wypowiadane przez młodych aktorów, które stworzone zostały przez nich samych podczas sześciu miesięcy prób i przygotowań pod opieką reżysera, Juana Carlosa Agudelo Plata.
Napisz komentarz
- Prosimy o
wpisywanie komentarzy związanych z treścią artykułów. - Ataki słowne i wulgaryzmy
zostaną usunięte. - Prosimy nie
używać tego portalu do promocji swojej strony internetowej.
Dom Bernardy Alba (Dodane przez Dorota w dniu - 2009-10-25 08:44:31) Pragne podzielic sie krotko moimi wrazeniami z obejrzanego spektaklu "Dom..." w wykonaniu teatru z Meksyku. Oba spektakle, kolumbijski i meksykanski grane sa podstawowo przez mezczyzn. Zafascynowala mnie jednak bardziej interpretacja meksykanska. Mezczyzni grali role kobiet, ale byli mezczyznami. Bernarda - to wysoki, bardzo meski aktor, nie nasladujacy kobiety, bez maikijazu, z kamienna twarza... Gral genialnie. Ogladajac zatracilam poczucie plci aktorow, byli postaciami. Scenografia prosta, identyczne ksztaltem krzesla, jedynie roznej wysokosci, dlugosci byly wszystkim - stolem, lozkiem... Kostium - czarny, dla wszystkich podobnego kroju, ale roznych materii. Bylam w Polsce na kolumbijskim przedstawieniu, meksykanskie ogladalam na kairskim festiwalu, konhcepcja obu widowisk z gra mezczyzn - podobna, jednakze interpetacja meksykanska byla bez porownania ciekawsza, bardziej nowatorska, poprostu wspaniala
Agradecimiento (Dodane przez Sharo Cerquera w dniu - 2005-02-07 17:16:23) Hola, soy Adela en "Los silencios..." y quiero agradecer a Ewa y a todos los que vieron nuestra obra. Fue hecha con mucho amor y sacrificio. Gracias, Ewa por apoyar a los jóvenes actores caleños y por difundir nuestro trabajo.
(Dodane przez Ricardo Domínguez w dniu - 2004-10-27 12:40:59) Hola Ewa:
Soy Ricardo Domínguez. Tú me conoces como La Poncia en LOS SILENCIOS DE LA CASA DE BERNARDA ALBA. Gracias por ver la obra y muchas gracias por escribirnos y escribir de nosotros. Es emocionante saber que la obra de una u otra forma le ha llegado al corazón a mucha gente. Además no te imaginas todo lo que nos vimos obligados a hacer en Cali, para poder llevar la obra a Bogota.
Gracias Ewa. Un beso y recuerda que en Cali tienes 10 nuevos amigos.
(Dodane przez Juan Carlos Agudelo w dniu - 2004-10-26 21:55:29) Hola y gracias por tus palabras. Realmente me alegra saber que te tocamos el alma. Soy el director de "Los silencios de la casa de Bernarda Alba". Me gustaría invitarte para que conozcas el nuevo proyecto con mi compañía. "La casa del silencio..." que fundamos en 1997. En Bogotá nosotros estaremos estrenando como en junio del próximo año, si logramos encontrar la financiación. Bueno mi correo es
y
Encantado de conocerte. Chiao.
"Los silencios..." (Dodane przez Mario w dniu - 2004-09-27 00:24:46) Tuve la oportunidad de ver hace ya algún tiempo esta puesta en escena, en Cali, en el teatro La Máscara. Bueno, digo en el teatro, pero en realidad, fue en el patio, en el solar de atrás del teatro.
Excelente...
Ahora, cuando fui al Colón, la escenografía también estuvo estupenda, el maquillaje, la actuación, el libreto, los diálogos, la historia y todo... espectacular. Diez puntos para estos paisanos y muchos éxitos en su futuro actoral.
NOTA: Otra obra que vi en Cali y que me encantaría repetir es La muerte de Giacomo Turra, en CaliTeatro... ¿Alguien sabe si vendrán a Bogotá?
Comparaciones (Dodane przez Mario w dniu - 2004-09-27 00:26:02) Hace un tiempito fui con gran espectativa al teatro La Candelaria, bastante tradicional y famoso. La obra traía por título Nayra (La Memoria) y estaba dirigida por Santiago García.
Estuve también en la obra Los silencios de la casa de Bernarda Alba, de los estudiantes de la Universidad del Valle, en el Teatro Colón.
Entonces comparé y finalmente sentí una vez más que era cierto lo que canta Alberto Cortés "no por gastar los zapatos se sabe más de la vida", o como dice Eduardo Peralta y George Brassens "tenga 20 años o sea anciano, si uno es guevón, es guevón..."
Qué tristeza me produjo la obra Nayra, al ver a destacados actores, de gran trayectoria, haciendo una obra de poca calidad. Qué alegría me dio ver a estos estudiantes de Univalle, derrochando en el escenario un talento que vale el aplauso de diez minutos.
Siempre hay algo que aprenderle a la juventud... ¿no?