|
Po wielotygodniowej, biurokratycznej walce, dostarczaniu dokumentów, o których istnieniu nie miałam do tej pory pojęcia, udało nam sie ustalić ceremonię ślubną na konkretną datę - piątek 9 marca, dzień po Międzynarodowym Dniu Kobiet. Wiodąca jednak do tego droga była dość kamienista i pełna wybojów.
Mieszane małżeństwo Kolumbijczyka z osobą o innej narodowości widziane jest bowiem w Kolumbii jako coś dziwnego i nietypowego. Wielu notariuszy nie chce udzielać takiego ślubu, bojąc się, że jest to nielegalne; inni - godzą się na realizację takiego ślubu, ale niemalże po kryjomu i za cenę przynajmniej 15-krotnie większą od właściwej sumy za ślub podawanej przez kolumbijskie prawo.
Notariusz udzielający ślubu cywilnego w Kolumbii na nasze pytanie o możliwość zawarcia związku małżenskiegio Kolumbijczyka z obywatelką Polski zadał Mario następujace pytania:
- Kiedy ja dokładnie przyjadę do Kolumbii i czy przyjeżdżam tylko na wakacje?
- Kiedy Mario zamierza opuścić Kolumbię?
Informacje, że mieszkam w Kolumbii na stałe od czterech lat, że tutaj legalnie pracuję w moim zawodzie, że mówię biegle po hiszpańsku, że Mario nie zamierza emigrować do Polski i że się kochamy i dlatego właśnie chcemy się pobrać nie przekonywała urzędnika państwowego, który przyzwyczajony jest do "średnio legalnych" związków małżeńskich zawieranych między Kolumbijczykami i osobami innych narodowości w celu szybkiego opuszczenia Kolumbii.
Ostatecznie, po dotarczeniu notariuszowi całej sterty dokumentów z właściwymi sobie apostillami (specjalne dokumenty poświadczające wydawane przez polskie Ministerstwo) przetłumaczonych przez tłumacza przysięgłego na język hiszpański i kiedy myśleliśmy, że teraz to już wszystko pójdzie jak po maśle, okazało się, że mój oryginalny, polski akt urodzenia jest nie do przyjęcia przez kolumbijskie prawo, gdyż nie zawiera on informacji pojawiającej się w rejestrze Kolumbijczyków, dotyczącym stanu cywilnego.
Tłumaczenie, że nie wszystkie dokumenty na świecie są identyczne i że w Polsce akt urodzenia wydawany jest w momencie rejestracji dziecka, a wiec około tydzień po jego narodzinach, a nie na każde zawołanie jak dzieje się to w Kolumbii i że w związku z tym nie może on zawierać stanu cywilnego rejestrowanej osoby, gdyż kilkudniowe dziecko jest zawsze panną (lub kawalerem) a nie mężatką (lub żonatym mężczyzną), rozwódką (lub rozwodnikiem) ani wdową (ewentualnie wdowcem) i że dlatego właśnie do polskiego aktu urodzenia dodaje się inny dokument zaświadczający o aktualnym stanie cywilnym i który wydawany jest przez polski Urząd Stanu Cywilnego i jest podstęplowany apostillą z Ministertwa i przetłumaczony na język hiszpański, nie miało sensu. Notariusz nie dawał się przekonać. Trzeba było wobec tego prosić o interwencję polską Ambasadę w Bogocie, która wydała odpowiedni certyfikat z pieczęcią polskiego konsula, potwierdzający moje tłumaczenia.
Kolejne schody pojawiły się po zaakceptowaniu dokumentów, kiedy wyjaśniliśmy notariuszowi, że nasza ceremonia ślubna będzie nietypowa i odbędzie się w wyjątkowym, wybranym przez nas miejscu, gdzie nigdy wcześniej nie zawierano związku małżeńskiego i które uznawane jest za dziedzictwo kulturalne nie tylko Kolumbii ale całej Ameryki Południowej i które związane jest z powieścią "Maria" - symbolem południowoamerykańskiego romantyzmu. Okazuje się, że zgodnie z kolumbijskim prawem, młoda para musi brać ślub w miejscu zamieszkania. Wybrane i wymarzone przez nas miejsce nie zgadzało się jednak zupełnie z naszym miejscem zamieszkania. W świetle tutajeszego prawa, ślub możemy wziąć tylko w Bogocie, bo tutaj na stałe mieszkamy.
W końcu jednak udało nam się przekonać notariusza i do tego pomysłu.
Po wielu stresujących tygodniach notarisz w okręgu Cerritos w departamencie Valle del Cauca zaakceptował nasze dokumenty i miejsce ceremonii i zgodził się na wybraną przez nas datę ślubu.
C.d.n. | Napisz komentarz | - Prosimy o
wpisywanie komentarzy związanych z treścią artykułów. - Ataki słowne i wulgaryzmy
zostaną usunięte. - Prosimy nie
używać tego portalu do promocji swojej strony internetowej. |
|
(Dodane przez Cassie w dniu - 2008-03-02 14:42:28) Ja wyszlam za maz za Rumuna ale zadnych problemow nie mialam i slub bralam w Polsce, nie wiedzialam ze w Kolumbii sa takie problemy zawsze wydawalo mi sie ze jak sie dwie osoby kochaja to nic na drodze nie stoi :) pozdrowka | PROBLEM (Dodane przez PIOTR w dniu - 2007-04-21 07:08:08) Podobny problem miała Novelka nie w Kolumbi ale w Polsce gzie brała ślub też z KOLUBIJCZYKIEM.Pozdrawiam. | (Dodane przez Artur Wdowiak w dniu - 2007-03-24 06:53:24) Serdecznie witam Naprawde bajecznie to wszystko wymysliliscie.Serdeczne gratulacje na waszej nowej drodze na ktora wlasnie wstapiliscie. Ewo mam nadzieje (jezeli to bedzie mozliwe) spotkac Was wkrotce w Bogocie i poznac osobe ktora przygotowuje najwspanialsza strone internetowa o kolumbii.pozdrawiam serdecznie Polski kangur z Jasnej Gory ;-) | gratuluje (Dodane przez monika w dniu - 2007-03-17 13:28:50) wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia...ciesze sie , że pokonaliście wszustkie "schody" a swoja drogą ta biurokracja jest co najmiej śmieszna i absurdalna |
Powered by AkoComment 2.0! and SecurityImage 2.2.0 |