|
„Pozwól, aby świat Cię zmienił, a będziesz mógł zmieniać świat...”
Obok fotografii, moją ulubioną rozrywką jest zdecydowanie kino. Zwłaszcza wtedy, kiedy mam możliwość obejrzenia czegoś wyjątkowego. Jednym z ostatnich, wartych poznania filmów, jest „Dziennik motocyklowy”, brazylijskiego reżysera Waltera Salles i nie dlatego, że od wielu już lat `el Che´ jest dla mnie prawdziwym idolem i bohaterem, ale dlatego, że historia ta jest niesamowicie emocjonująca, dobrze opowiedziana i powstała na bazie książki „Notatki z podróży” napisanej przez niezwykłą osobę, Ernesto Guevarę de la Serna, najbardziej charyzmatycznego, rewolucyjnego lidera, zamordowanego przez CIA w boliwijskiej puszczy.
Podróż na motocyklu Norton z roku 1939, określanym z dość dużą dozą humoru – la Poderosa (Potężna), rozpoczyna się w Buenos Aires w 1952 r., kiedy to młody Che, student medycyny, tuż przed ukończeniem studiów, wyrusza razem ze swoim przyjacielem, biochemikiem, Alberto Granados, w wielomiesięczną podróż po kontynencie południowoamerykańskim. To doświadczenie odciśnie na jego życiu trwały ślad, zmieniając je diametralnie.
Ta niezwykła przygoda daje dwójce młodych ludzi możliwość obserwacji jakże skomplikowanej, społecznej topografii Ameryki Łacińskiej. Pozwala im odnaleźć rzeczywistość przepełnioną niesprawiedliwością popełnianą wobec słabszych; poznać, co to nierówność społeczna, bieda, choroby, niewiedza, nadużycia, ale również nieopisane wręcz piękno, godność i solidarność społeczeństwa, które według słów samego Guevary “stanowi jedną, mieszaną rasę, która od Meksyku po Cieśninę Magellana wykazuje znaczące podobieństwa.”
Istnieją trzy punkty, które czynią ten film wyjątkowym. Pierwszy, to mistrzowska gra aktorska, zwłaszcza fantastycznego, meksykańskiego aktora, Gaela García Bernal (Ernesto Guevara de la Serna), który rozkochuje swoją nieśmiałością i ogromnym humanizmem i Argentyńczyka Rodrigo de la Serna (Alberto Granados) za interpretację postaci niezwykle czarującej, która momentami odbiera Bernalowi pierwszy plan. Drugim punktem jest przedstawienie realnych osób, nie aktorów, których napotykamy podczas całej podróży, począwszy od Argentyny, Chile, przez Boliwię, Peru, gdzie majestatyczne ruiny Machu Pichu i ślady obecności Inków wywierają na bohaterów znaczący wpływ, aż po kolonię trędowatych napotkaną w samym sercu amazońskiej puszczy, Kolumbię i na końcu Wenezuelę. Trzeci punkt to poruszenie tematu podróży jako lekcji życia i definicji własnej drogi politycznej i etycznej.
„Dziennik motocyklowy” to film – hymn ku czci tych osób, które wybiegają krok dalej poza swoje otoczenie...
„Osoba, która pozostawiła te zapiski umarła, stąpając po raz kolejny po argentyńskiej ziemii. Ten, który porządkuje i dopracowuje te notatki, czyli ja, nie jest już mną. Albo przynajmniej nie jest mną takim, jakim byłem wcześniej. To przemieszczanie się bez określonego kierunku po naszej ‘Wielkiej Ameryce’ zmieniło mnie bardziej niż mógłbym przypuszczać.” /Ernesto Guevara, „Notatki z podróży”/
| Napisz komentarz | - Prosimy o
wpisywanie komentarzy związanych z treścią artykułów. - Ataki słowne i wulgaryzmy
zostaną usunięte. - Prosimy nie
używać tego portalu do promocji swojej strony internetowej. |
|
Ech (Dodane przez dama-perversa w dniu - 2004-11-09 09:48:57) A w Polsce "Dzienniki motocyklowe" przewidziane dopiero na styczen. Szczesciara. |
Powered by AkoComment 2.0! and SecurityImage 2.2.0 |