Coś dziwnego w powietrzu…

Nie wiem, czy to moje nowe korale ze skórki pomarańczowej, które kręcą mi w nosie, ledwie zawieszę je na szyi, czy to może kiczowato różowa wielka, skórzana torba, jaką mam na ramieniu, czy to błyszcząco niebieskie niebo, które obudziło Bogotę, czy może rozgrzane powietrze, które każe zdjąć skórzane kurki, do jakich jeteśmy tu przywyczajeni…

A może to pachnące pączki, kukurydziany budyń – natillla i waniliowy likier – sabajón

Coś pojwiało się nagle w powietrzu, co sprawia, że wszyscy uśmiechają się jakoś szerzej i z większą ochotą maszerują do pracy…

A może to po prostu święta…

Deja un comentario

Tu dirección de correo electrónico no será publicada. Los campos obligatorios están marcados con *