Kolumbijskie życie w szklanej kuli

Jeden z moich znajomych Kolumbijczyków stwierdził ostatnio:

„Nie potrzeba mi dużo do szczęścia. Wystarczy mi mój dom (mieszka w olbrzymiej, kilkusetmetrowej wilii z basenem w luksusowej dzielnicy Cali), samochód, służąca, klub, gdzie mogę odpocząć i pograć z przyjaciółmi w squash’a . Od czasu do czasu, jakiś Rolex. Nie jestem wymagający.”

Continue reading “Kolumbijskie życie w szklanej kuli”

Brudne okna

Kolumbijskie okno, które trudno umyć

Uogólniając, okna w kolumbijskich domach, biurowcach, sklepach itd. są zwyczajowo nieświeże, mają ślady wysuszonych kropel deszczu, przyklejony kurz, itd. A dlaczego tych okien się systematycznie nie myje?

Continue reading “Brudne okna”

Bogotańska dzielnica Macarena

Restauracja w Macarenie

Wybrałam się dzisiaj na spacer do Macareny. Macarena w Bogocie nie jest związana, jak można by przypuszczać, ze znaną piosenką i tańcem, który wiele lat temu był niezwykle popularny w Polsce. Nazwa dzielnicy odnosi się natomiast do słynnej hiszpańskiej Matki Boskiej, la Virgen de la Macarena, której figura przywieziona została wiele lat temu w to miejsce.

Continue reading “Bogotańska dzielnica Macarena”

Tajemniczy przyjaciel

Od kilku dni na moim biurku pojawiają się słodkie pyszności. Do tej pory nie udało mi się rozszyfrować, kto zostawia mi to czekoladkę, to rurki z nadzieniem owocowym, to dojrzałą brzoskwinię. Można by pomyśleć, że to jakiś ukryty, kolumbijski adorator, który chce na siebie zwrócić uwagę…

Continue reading “Tajemniczy przyjaciel”

Czarny i gruby czyli sympatyczne, kolumbijskie wyrażenia

Adam i Ewa - grubasy Fernando Botero

W Kolumbii istnieją dwa eufemizmy (słowa używane zastępczo w celu złagodzenia wyrażeń zbyt dosadnych), które bez należytego zrozumienia kontekstu mogą razić, a nawet szokować. Chodzi o wyrażenia negro/a, negrito/a (czarny lub Murzyn) i gordo/a, gordito/a (gruby, grubas), używane dość często między partnerami w celu zwrócenia się do siebie w sposób jak najbardziej serdeczny.

Continue reading “Czarny i gruby czyli sympatyczne, kolumbijskie wyrażenia”