Gorące siedzenia

Posladki

PosladkiKolumbijczycy są narodem wyjątkowo wrażliwym na punkcie swoich pośladków. Lubią wygodnie usiąść, ich bielizna zawsze jest bardzo wygodna, duże odległości wolą pokonywać samolotem niż autobusem, itd. Kolumbijscy mężczyźni cierpią na poważny problem związany z czopkami. W przypadku choroby zawsze wybierają tabletki lub syrop. Są w stanie znieść nawet zastrzyk, ale nigdy przenigdy nie pozwolą sobie zaaplikować czopka. W związku z tą narodową charakterystyką, od jakiegoś czasu obserwuję dziwne zachowanie pasażerów podróżujących w autobusach komunikacji miejskiej.

Przemieszczając się po mieście w autobusie wypełnionym ludzmi, kiedy któryś z siedzących zwalnia miejsce, aby wysiąść na najbliższym przystanku, Kolumbijczycy, jak to się normalnie zdarza w innych miejscach na świecie, biegną, aby zająć owe miejsce, ale… nie siadają, jak robię to ja, szybko i wygodnie, tylko przez kilka minut zwisają nad siedzeniem.

Początkowo myślałam, że skoro są tak mili i dobrze wychowani, czekają, obserwując, czy w ich pobliżu nie ma osoby starszej, matki z dzieckiem, albo inwalidy, którym oddaliby swoje miejsce. Ale nie… Potem przyszedł mi do głowy pomysł, że być może nie chcą zmieniać gwałtownie pozycji, ze stojącej na siedzącą, bo to niebezpieczne dla kręgosłupa. Nie wiem…

Gorace siedzenia

Wczoraj znajomi wyjaśnili mi, jaki jest powód tego zachowania. Kolumbijczycy nie siadają na wolnym miejscu, z którego chwilę wcześniej podniósł się pasażer autobusu, tylko pozostają w pozycji zwisającej nad krzesłem, ponieważ czekają, aż miejsce ostygnie. Nie znoszą siadać na ciepłym siedzeniu, bo się brzydzą i uważają, że jest to niehigieniczne.

Mnie natomiast, wygrzane siedzenie wydaje się zupełnie miłe i siadam na nim natychmiast. Ale o gustach się nie dyskutuje…

Skorpion Rene Higuity na stadionie Wembley

Kolumbijski bramkarz – René Higuita jest synonimem geniuszu południowoamerykańskiego futbolu. Kolumbijczycy na zawsze zapamiętają Higuitę, ponieważ jako jedyny piłkarz zdolny był złamać protokół świątyni światowej piłki nożnej, jaką jest angielski stadion – Wembley.

Był 6 września 1995 roku, 22 minuta meczu między Kolumbią i Anglią. Po wybiciu piłki przez Anglika – Jamie Redknapp’a, René Higuita zakrył bramkę i wykonał swoją słynną pozycję – „skorpiona”. Wyszedł z bramki do przodu, położył dłonie na trawniku i w tym samym czasie wyrzucił nogi w powietrze, odbijając piłkę i uniemożliwiając w ten sposób wbicie gola.

Continue reading “Skorpion Rene Higuity na stadionie Wembley”

Językowy ogród zoologiczny Kolumbii

Ropucha

RopuchaKolumbijczycy i Hiszpanie mówią teoretycznie tym samym językiem, jednak różnice w użyciu i znaczeniu pewnych słów uzależnione są od każdej z kultur. Jeśli podróżujesz do Hiszpanii, nie próbuj prosić kogoś, żeby się przesunął (hiszp. correrse un poco), nie wychwalaj pośladków kobiety (hiszp. cola – ogon) i nie mów młodej osobie, że wygląda jak churro (hiszp. churro – długie ciastko smażone na oleju i jedzone z gorącą czekoladą).

W pierwszym przypadku w Hiszpanii ‘correrse’ oznacza ‘mieć orgazm’; w drugim – ‘cola’ oznacza ‘penis’ i w trzecim – osoba, do której skierowany będzie komplement, zrozumie, że wygląda beznadziejnie.

Poza takimi różnicami, hiszpański kolumbijski posiada ogromny zasób metaforycznych wyrażeń, nieznanych w Hiszpanii, które odnoszą się do nazw zwierząt.

Mając na uwadze ten wielki, językowy ogród zoologiczny, pewien kolumbijski adwokat, mieszkający w Hiszpanii – Ramiro Montoya, zdecydował się opublikować słownik hiszpańsko – kolumbijski i kolumbijsko – hiszpański, w którym zebrał ponad 2500 wyrażeń z mówionego języka Kolumbii.
Poniżej, przedstawiam listę zwierząt wraz z ich przenośnym znaczeniem, którą znam i której sama używam na codzień:

Babilla (mały krokodyl)
Brzydka kobieta.

Bagre (gatunek ryby)
Kobieta bardzo brzydka.
Osoba o nieprzyjemnym wyglądzie.

Baranek – Cordero
Być barankiem: Być niewinnym, czystym.

Byk – Toro
Byczyć (Torear): Prowokować, denerwować kogoś.
Byczyć węże: Nie pozwolić, żeby Cię złapali na gorącym uczynku.
Być ubyczonym: Być wściekłym.

Chisga (gatunek ptaka)
Coś taniego, okazja.
Ubranie kupione za niską cenę.

Chucha (wielki szczur)
Zapach potu spod pachy.

Delfin – Delfín
Syn prezydenta.

Gołąb – Paloma
Być gołębiem: Nieszkodliwy, niewinny, naiwny.

Goryl – Gorila
Gorylić się (Engorilarse): Komplikować.

Grzechotnik – Cascabel
Grzechotka.

Jaszczurka – Lagarto
Lizus.
Ten, który szuka względów politycznych i społecznych.

Kaczka – Pato
Naczynie, które dawniej służyło do siusiania w nocy.
Iść za kaczkę: Iść na imprezę bez zaproszenia.
Płacić kaczkę: Ten, który obwiniany jest za wszystkich (kozioł ofiarny).

Kajman – Caimán
Osoba, która tymczasowo zastępuje kogoś w pracy, w zamian za niewielkie wynagrodzenie. Jeśli odbywa się to systematycznie, kajman zamienia się w kurczaka. Jeśli pracuje na pół etatu, określany jest jako „połowa kurczaka”, jeśli pracuje na ¼ etatu, określany jest jako „ćwiartka kurczaka” itd. W kolumbijskich portach spotkać można nawet „1/20 kurczaka”.

Kangur – Canguro
Mała torebka zakładana w pasie.

Kogut – Gallo
Być kogutem: Odważny, gwałtowny, problem.
Karmić piersią koguta: Nabierać, oszukiwać.
Jaśniej nie śpiewa kogut!: Coś jest jasne jak Słońce.
Grupa kogutów: Banda.

Kot – Gato
Lewarek samochodowy.

Kotek – Gatillo
Spust broni.

Koza – Cabra
Być kozą: Osoba aktywna.

Kozioł – Cabrón
Wulgaryzm.

Koziołek – Chivo
Kobieciarz.
Być kozłem ofiarnym: Osoba, którą bez powodu obarcza się winą.

Kózka – Chiva
Typowy autobus używany na wsiach i pomalowany na różne kolory.
Najważniejsza informacja pojawiająca się w mediach.

Krowa – Vaca
Robić krowę: Zbiórka pieniędzy na kupno czegoś.

Królik – Conejo
Robić królika: Wyjść bez zapłacenia rachunku.

Kura – Gallina
Być kurą: Być tchórzem.
Stara kura daje dobry rosół!: Kobieta z doświadczeniem.
Kurzyć (Gallinacear): Kokietować.

Kurczak – Pollo
Być kurczakiem: Być osobą młodą.

Kurczak (rodzaj żeński) – Polla
Zakład.
Penis.

Lis – Zorro
Być lisem: Osoba inteligentna.

Lisica – Zorra
Być lisicą: Prostytutka.

Mała małpa – Mico
Naczynie do siusiania.
Być małpą: Być urwisem.
Wkroczyła małpa do Kongresu: Pozwolić przejść ustawie, która wcześniej nie była dyskutowana.
Jeść rosół z małpy: Być zdenerwowanym.

Małpa – Mono/a
Blondyn/ka.

Motyl – Mariposa
Mężczyzna o cechach kobiecych.

Mucha – Mosca
Pieniądze.
Być muchą: Być uważnym.

Mulica – Mula
Ciężarówka o 18 kołach.
Osoba, która przemyca narkotyki do innego kraju.

Niedźwiedź – Oso
Robić niedźwiedzia: Być śmiesznym.
Ale niedźwiedź!: Ale wstyd!

Orzeł – Águila
Mieć wzrok orła: Osoba, której zauważa wszystko.

Osa – Avispa
Osi (Avispado): ¯ywy.
Mieć pas jak osa: Bardzo szczupła.

Osioł – Burro
Idiota.

Owca – Oveja
Być owcą: Osoba pokojowa, spokojna.

Papuga – Lora
Ktoś, kto bez przerwy mówi.
Dawać papugę: Być głośnym i robić o wszystko problem.

Papużka – Perico
Połowa kawy i połowa mleka.

Papużka falista (rodzaj żeński) – Perica
Narkotyk
Mała papużka falista (rodzaj męski): Jajecznica.

Pies – Perro
Rzucić psy: Kokietować, uwodzić.
Być psem: Don Juan, który wykorzystuje kobiety.

Pluskwa – Chinche
Coś nieprzyjemnego, klejącego, niemiłego, nie do zniesienia.
Zadanie uciążliwe i kłopotliwe.

Ptak – Pájaro
Penis.

Robak – Gusano
Służalczy, nikczemny.
Robaczyć (Gusanear): Odbić narzeczoną przyjacielowi (albo kokietować ją).

Ropucha – Sapo
Być ropuchą: Plotkarz, donosiciel.
Ropuszyć: Donosić.

Ryba – Pez
Jak ryba w wodzie: Wygodnie.

Sardynka – Sardino/a
Młody/a.

Sęp – Gallinazo
Kobieciarz.

Sroka – Cotorra
Plotkara.
Osoba bardzo gadatliwa.

Suka – Perra
Okropny kac.

Szczur – Rata
Być szczurem: Złodziej.

¦wierszcz – Chicharra
Mała wiązka marihuany nazywana tak, ponieważ jej kształt przypomina świerszcza lub cykadę.
Uświerszczyć się (Enchicharronarse): Mieć dużo probemów.

¦wierszcz – Grillo
¦wierszczyć się (Engrillarse): Mieć problemy.

¦winia – Cochino
Brudny.

Tití (mała małpka z Amazonii)
Pokazać się jak tití: Mieć zły humor.

Trzmiel – Cucarrón
Być trzmielem: Plotkarz.

Tygrys – Tigre
Kawa z małą ilością mleka.
Być tygrysem: Wybijać się.

Wąż – Culebra
Dług.
Zabić węża: Zapłacić dług.
Być wężem: Być podstępnym
Wężowy (Enculebrao): Mieć ogromny dług.

Wesz – Ladilla
Być wszą: Coś uciążliwego, klejącego, ciężkiego.

Wielbłąd – Camello
Praca, problem.
Ale wielbłąd!: Coś, co wymaga dużego wysiłku.
Wielbłądzić (Camellar): Pracować.

Wieprz – Cerdo
Być wieprzem: Brudny, łajdak.

Wilk – Lobo
Ktoś o złym guście.

Zając – Liebre
Nie wiadomo, którędy skacze zając: Niespodzianka.

¯mija – Víbora
Być żmiją: Człowiek niedobry.

¯ółw – Tortuga
Robić operację wąża: Kiedy pracownicy publiczni pracują przesadnie wolno, z powodu strajku, itd.

Sok z borojo z wybrzeża Pacyfiku (afrodyzjak)

Boroj?

Boroj?Składniki (na 8 porcji):

1 owoc borojó
2 litry wody
1 szklanka mleka w proszku
½ kg cukru
2 ubite jajka
1 łyżka wanilii
1 łyżeczka gałki muszkatołowej

Przygotowanie:

Przeciąć owoc na pół. £yżką wyjąć miąższ i dodać do niego trochę wody. Zmiksować. Wymieszać mleko w proszku w pozostałej wodzie, dodać wanilię, gałkę muszkatołową, jajka i cukier. Zmiksować i dodać miąższ. Podawać schłodzone.

Mleczny shake z melonem

Shake z melona

Shake z melonaSkładniki:

½ szklanki mleka
2 łyżeczki soku z cytryny
1 łyżeczka miodu
pulpa z dojrzałego melona

Przygotowanie:

Zmiksować wszystkie składniki, aż do otrzymania kremowego płynu. Podawać z lodem. Aby otrzymać inny ciekawy smak, można zastąpić melona papają.

Ananasowe masato

Ananas

AnanasSkładniki (na 20 porcji):

Skórka ananasa
1 ananas pokrojony w plastry
¼ szklanki ryżu lub płatków owsianych
Goździki i cynamon do smaku
1 panela

Przygotowanie:

Dokładnie umyć skórkę ananasa i umieścić ją w garnku. Zalać wodą i dodać połowę ananasa. Zagotować wraz z pozostałymi składnikami, do momentu aż ryż będzie miękki. Zestawić z ognia i ostudzić. Kiedy będzie już zupełnie zimny, zmiksować i przetrzeć przez sitko. Do gotowego już gęstego płynu dodać pokrojoną w małą kostkę pozostałą połówkę ananasa. Schłodzić w lodówce.

Ludzkie tragedie ukryte między helikoniami

Caquet?

Do tej pory nazwa Florencja kojarzyła mi się z jednym z tych europejskich miejsc, pełnym zabytków, sztuki, historii i tradycji, związanym z intelektualnymi i religijnymi prądami różnych epok, które wykorzystuje przeszłość jako źródło inspiracji. Florencja to dla mnie włoscy geniusze: Dante Alighieri, Michał Anioł, Boccaccio, pałace, place, fontanny, kościoły, galerie i muzea, które reprezentują niewyczerpany historyczny skarb.

Caquet?Później usłyszałam o Florencji w Caquetá, w Kolumbii, oddalonej o 563 km od Bogoty, na granicy amazońskiej puszczy; miasta, które w niczym nie przypomina europejskiej Florencji.

Florencja założona została w 1902 r. przez ojca Doroteo de Pupiales i powstała na miejscu magazynu kauczuku. Nazwa miasta nadana została w hołdzie Florentyńczykowi – Paolo Ricci, związanemu z kauczukową firmą, do której należał magazyn, ale również w hołdzie kolorowym kwiatom (kwiat – po hiszp. flor), którymi zachwycał się ojciec Doroteo.

Hymn Florencji /Luis Alberto Osorio C./

Ziemia miłości i przyjemności
Ziemia wykąpana w słońcu
Florencja – oaza miłości
Gwiazdo południa, moja ukochana
Pod niebieskim niebem
Twoje dzieci śpiewają
Ten hymn miłości
Florencjo za Ciebie
Oddam moje życie.

Kwiat egzotycznyHeliconiasAktualnie Florencja znana jest jako miejsce pełne plantacji kwiatów egzotycznych: helikonii i caribei, które uprawiane są na miejscu plantacji koki. Panują tutaj idealne warunki klimatyczne, konieczne do upraw tych gatunków leśnych roślin, eksportowanych na cały świat.

Florencja zawdzięcza jednak swą famę nie tylko helikoniom. Począwszy do las 70. region Caquetá nieprzerwanie cierpi w wyniku przemocy, jaka spotyka mieszkańców ze strony nielegalnych grup zbrojnych. Populacja przeżywa wieczny dramat, boi się o swój dobytek i życie swoich dzieci – „nie chce, aby skończyły one z karabinem w górach”.

Dzisiaj rano poznałam pewną kobietę – mieszkankę Florencji, która kilka tygodni temu straciła w wyniku walk męża – Jairo, ojca swoich czworga dzieci. Tragedia ta zmusiła ją do opuszczenia tego wszystkiego, co posiadała, ucieczki z własnego domu, wspomnień i tego, co do tej pory stanowiło jej życie. Tydzień temu z jedną walizką, do której spakowała przedmioty pierwszej potrzeby, przybyła do Bogoty. Od tego momentu mieszka wraz z dziećmi na ulicy.

UchodzcaCodziennie rano, dzięki uprzejmości niektórych kierowców, wchodzi do autobusu z najmłodszą córeczką na rękach i opowiada swoją historię. Zbiera kilka pesos, za które kupuje jedzenie i czarne worki na śmieci, które chronią przed wilgocią i na których kładzie swoje dzieci na chodniku, aby w ten sposób pomóc im znieść zimną noc.

Takich historii jak ta jest bardzo wiele, zbyt wiele, tak wiele, że nie starczyłoby palcy moich i wszystkich moich znajomych, aby je policzyć; historii matek, wdów, które w wyniku przemocy i wiecznej, głupiej, kolumbijskiej wojny, opuścić musiały to wszystko, co do nich należało i odejść z domów, w poszukiwaniu pokoju i lepszej przyszłości dla swoich rodzin.

Urodziny

Wczoraj, w dniu moich 26. urodzin, zdałam sobie sprawę, że wokół mnie pojawiło się wiele osób, które na każdym kroku pokazują mi swoją serdeczność i przyjaźń i dla których jestem choć odrobinę ważna. Taki stan rzeczy powoduje u mnie łaskotki, z tych przyjemnych, które malują uśmiech i smarują go słodką czekoladą. Dlatego właśnie, dla tych wszystkich, którzy byli ze mną wczoraj i którzy codziennie mi towarzyszą – ogromny uścisk i serdeczne podziękowania (alfabetyczne):

Dla mojego, kochanego Mario – za „śniadanie”, jaskinię księżyca, kawę z pianką podaną do łóżka, tysiące balonów i serpentyn, hiszpańskie tapas, grzane wino w wagonie, wymarzone buty i olejek;

Dla Adolfo Thang, Edgara Rodrígueza, Freddiego, Germana, Gilberto, Herberta, Juana Carlosa E., Juana Carlosa F., Livina, Marthiki, Miriam – za boskie cumpleaños feliz i przyjęcie w Casa Polaca;

Dla Agi Gronik – za pamięć;

Dla Alby Lucíi i Guillermo, miłośników języka hiszpańskiego – za życzenia i wesołą buźkę;

Dla Alejo, Amandy, Gracieli, Juliety, Very i pozostałych Carvajali – Hurtado – za zastępowanie mi rodziny;

Dla Basi – za to, że zawsze jest, jaka jest – wyjątkowa;

Dla Carmel – za schowane w łazience trufle;

Dla moich kolegów dziennikarzy: Adriany, Alejandro, Alexy, Caroliny, Daniela, Diego, Johna, Marceli, Oscara, Paoli, Reginy, Simonne i Williama Alejandro – za wspólne wino pite podczas lekcji pisania, za prezenty łakomego przyjaciela i za rozpieszczanie mnie;

Dla Hamiltona – za to, że o mnie pamięta;

Dla Diany Mileny Garcés – za wspaniały weekend i różową kartkę;

Dla Diany Gómez – za serdeczność i za robaka z tortem;

Dla mojej rodziny – za to, że jest daleko i dlatego jeszcze bliżej;

Dla Jaime Andresa – za polędwicę w sosie z mango i szalonego twista w sobotę;

Dla Javiera – za tort z arequipe, balonik i uchuvas w cukrze;

Dla Kasi Madyjewskiej – za zachowanie w pamięci naszego Madrytu;

Dla Kasi Noculak – za wirtualny krem przeciwzmarszczkowy;

Dla Leona, Maltańczyka – za to, że zawsze ma mnie w pamięci, jak przystało na prawdziwego przyjaciela;

Dla Macieja – za okrągłe słoneczko;

Dla Mileny – za „istnieć, dopóki ktoś nas wspomina” i inne z jej pięknych cytatów;

Dla Nohemí – za telefon z Pałacu Sprawiedliwości;;

Dla mojej kuzynki Izy – za najśmieszniejszy e-mail, jaki dostałam w życiu.

Doctoritis

Czyscibut

CzyscibutOd dawna irytują mnie pewne zachowania, będące na porządku dziennym w stosunkach międzyludzkich, które mają miejsce w kolumbijskich firmach. Kolumbijczycy, porównując ich, na przykład, z Hiszpanami, są dobrze wychowani i bardzo uprzejmi. W ich słownictwie istnieje całe mnóstwo wyrażeń grzecznościowych, używanych na codzień, takich jak: do usług (a sus órdenes), z przyjemnością (con mucho gusto), to dla mnie zaszczyt (el placer es mío), itd.

W języku hiszpańskim istnieją dwie możliwości uprzejmego zwracania się do osoby: señor (pan) i don. Jak wskazuje Słownik Hiszpańskiej Akademii Królewskiej:

Pan, i (Z łac. senĭor, -ōris) – Señor.
1. Właściciel czegoś; ten, kto ma władzę nad kimś albo nad czymś.
[…]
4. Osoba szanowana, która nie jest już młoda.
[…]
6. Pracodawca w stosunku do pomocy domowej.
7. Forma grzecznościowa używana przy zwracaniu się do mężczyzny lub kobiety, z którymi się nie pozostaje w stosunkach rodzinnych, zażyłych, poufałych, mimo że jego/jej pozycja społeczna jest równa naszej lub niższa.
[…]
18. Kobieta lub żona.

Don (Z łac. domĭnus).
1. Zwrot grzecznościowy, obecnie bardzo popularny, używany zawsze przed imionami męskimi.

Jeden z hiszpańskojęzycznych specjalistów do spraw norm dyplomacji i protokołu – Patricio Latapiat Hormazábal, w „Podręczniku cereminiału publicznego i protokołu Republiki Chile” wyjaśnia, iż tytuł ‘señor’, pojawia się przed nazwiskiem mężczyzny, kobiety zamężnej lub wdowy, np. Señor González, Señora Pérez lub przed funkcją, jaką piastuje dana osoba, np. Señores diputados (panowie posłowie). Termin ‘don’ lub ‘doña’ poprzedza zawsze imię, np. Don Pedro, Doña Luisa.

Od kiedy jestem w Kolumbii, bardzo często obserwuję fenomen doktoritis, występujący między przedsiębiorcami tego kraju. Kolumbijczycy wyśmiewają się z mieszkańców najbardziej arystokratycznego miasta kraju – Popayán, w którym zwyczaj ten jest niezwykle popularny. ‘Doktor’ to również tytuł nadawany przez czyścibutów swoim klientom.

W wielu tutejszych firmach pracownicy zwracają się do siebie per ‘doktor’, oczekując, że koledzy odbiją piłeczkę i będą robić tak samo. W rezultacie ta wymiana „doktorów”, która ich podnieca i powoduje, że czują się ważniejsi, mnie osobiście doprowadza do szewskiej pasji. Tego popołudnia, trochę zmęczona tym ciągłym ‘doktor i doktor’, zajrzałam do biblii języka hiszpańskiego, czyli Słownika RAE, aby raz na zawsze zweryfikować, co oznacza termin ‘doktor’ i proszę, co znalazłam:

Doktor. (Z łac. doctor, -ōris).
1. Osoba, która uzyskała stopień naukowy nadawany przez wyższe uczelnie i instytuty naukowe po napisaniu rozprawy, obronie jej w czasie publicznej dyskusji i zdaniu wymaganych egzaminów.
2. Osoba, która jest nauczycielem sztuki.
3. Tytuł nadawany przez Kościół niektórym świętym, którzy z głębokim dogmatyzmem bronili religii lub nauczali w jej imieniu.
4. Lekarz, mimo że nie posiada stopnia naukowego doktora.

Te definicje rozwiały moje wątpliwości. Przypatrując się temu zagadnieniu z punktu widzenia językoznawcy, nikt nie ma prawa używać tytułu ‘doktor’ w stosunku do osoby, która nie posiada tego stopnia naukowego, nie jest lekarzem ani świętym. I nie ważne, że ktoś czuje się z tym lepiej. Dlatego właśnie, panowie przedsiębiorcy, nie bądźcie śmieszni i przestańcie nadawać sobie tytuły, których nie posiadacie i których nie zdołaliście zdobyć własnymi siłami!

Szaleństwa miłości i przyjaźni

Dzien przyjazni i milosci

Dzien przyjazni i milosciW ten weekend Kolumbia myśli tylko o jednym – o przypadającym w sobotę Dniu Przyjaźni i Miłości. Przygotowania do tego wydarzenia rozpoczęły się już wiele tygodni temu. W piątek, na przykład, władze kolumbijskiej stolicy zamknęły trasę Transmilenio (system autobusów przegubowych przypominający metro), znaną jako Las Aguas, toteż mieszkańcy Candelarii zmuszeni byli do pokoniania dziesięciu ulic pod górkę na piechotę. Sklepy na całej długości Ulicy Siódmej (strefa handlowa) otwarte były do późnych godzin nocnych, aby ułatwić osobom pracującym zakup prezentów.

Centra handlowe wypełniły się oszalałymi kupującymi, którzy, jak w ostatnich dniach grudnia, w bożonarodzeniowej gorączce, szukali na ostatnią minutę jakiegokolwiek prezentu dla swych bliskich. Najpopularniejsze marki biżuterii, słodyczy, bielizny i telefonów komórkowych wypuściły na ten weekend specjalne, miłosne kolekcje. Bogota wypełniła się stoiskami z kwiatami, a w restauracjach trzeba było rezerwować stoliki na kilka dni wcześniej, aby zjeść świąteczny obiad lub kolację…

Mnie osobiście to szaleństwo i gorączka Dnia Miłości i Przyjaźni zupełnie nie odpowiadają i do złudzenia przypominają mi narzucone przez Amerykanów Walentynki, które cała Ameryka Północna i Europa obchodzą 14 lutego każdego roku. Dlatego właśnie zdecydowaliśmy obejść to święto spokojnie. Mimo tego bawiliśmy się doskonale.

Dzien przyjazni i milosciObchody zaczęliśmy już w piątkowe popołudnie. W firmie przygotowaliśmy loterię, tzw. amigo secreto, czyli sekretnego przyjaciela. Wszyscy pracownicy wyciągali losy z nazwiskiem osoby, której następnie kupowaliśmy prezenty w ustalonej wcześniej cenie. Ja wyciągnęłam moją koleżankę – Dianę Gómez i bardzo ucieszyłam się z tego powodu, gdyż kobietom zawsze łatwiej zrobić jakiś podarunek niż mężczyznom. Po policyjnym rozpoznaniu dowiedziałam się, że jej ulubionym kolorem jest pomarańczowy. W czwartek po południu wybrałam się do centrum na poszukiwanie odpowiedniego prezentu. Wybrałam śliczną, pomarańczową bluzeczkę, filiżankę w podobnym kolorze do porannej kawy, jaką pijemy w pracy i hiszpańską lampkę na świeczkę, która daje romantyczne światełko. W piątek wieczorem otwarliśmy paczki i proszę… Dostałam największy prezent – różową, dopasowaną i bardzo rzucającą się w oczy kurtkę. Bardzo dziękuję, Marthica…

Następnego dnia, w sobotę, znajomy krytyk filmowy – Alberto Posso przyniósł nam cztery wejściówki na premierę doskonałego filmu pt. „Czlowiek ringu”. Zaprosiliśmy naszych przyjaciół – Dianę i Jaime, a po filmie poszliśmy na pyszny obiad do romatycznej restauracji „El Teatro”, za Teatrem Castellana, który rozpoczął się aperitiwem, po którym zaserwowano nam polędwicę w sosie z mango. Pychotka!

Dzien przyjazni i milosciPo południu zjedliśmy jeszcze prawdziwą, kaloryczną bombę – lody z orzecha makadamii (moje ulubione) z brownie (czekoladowe ciastko na gorąco) i skondensowanym mlekiem i poszliśmy potańczyć na specjalnych maszynach. Mistrzem „Let’s twist again” okazał się Jaime, który, mimo grypy, zgromadził najwięcej punktów bez pomyłki.

Zanim wróciliśmy do domu, zatrzymaliśmy się jeszcze na rewelacyjnym występie tańców z wybrzeża Ocenu Atlantyckiego: cumbii i porro. Kobiety o murzyńskiej krwi i szerokich strojach z falbanami (polleras) tańczyły trzymając zapalone świece w rękach i wiklinowe tace, którymi imitowały ruch przesiewania złota w rzece; mężczyźni, natomiast, na boso wykonywali akrobacje z maczetami, z których leciały iskry, próbując tym samym zdobyć serca swych partnerek.