Bogotańskie śniadania

Mango

MangoKilka dni temu, kiedy bardzo wcześnie rano przemierzałam ulice Bogoty w towarzystwie delikatnej, porannej bryzy i przepięknych gór budzących się w odsłaniającej je mgle, pomyślałam o kolumbijskich porankach. Bogotańskie poranki są owocowe.

AnanasKolumbijczycy nie rozpoczynają dnia od kawy. Nie jedzą jajek, ani kiełbaski. Pierwszym posiłkiem dnia, który napełnia ich siłą i energią tak potrzebną do zmagania się ze wszystkimi problemami dnia codziennego, są powszechnie występujące na kontynencie amerykańskim, owoce.

Przechadzając się po mieście, spotkać można tutaj często stoiska, które oferują świeże owoce: soczyste kawałki ananasa, pocięte melony, plastry arbuza, słodkie i kremowe mango, mięciutkie i czerwono-pomarańczowe papaje.

Owoce_na_ulicyNa kolumbijskich drogach, mnożą się mini-bary, których jedynym wyposażeniem jest stary stół i maszyna nazywana licuadorą, dzięki której przygotowuje się na miejscu świeży i słodki sok w wodzie lub mleku, ze wszelkich rodzajów owoców: okrągłego i żółtawego lulo, dużej i białej w środku guanabany, gwajawy, która kształtem przypomina gruszkę, dużych i czarnych jak las nocą jeżyn, marakui znanej jako owoc namiętności, słodkich pomidorów z drzewa, żółtej i przypominającej owoc kaktusa, pitahai, wydłużonej kuruby, która wymieszana z małymi banankami, zwanymi bocadillos (kanapki) daje przepyszny sok.

Takie są właśnie kolumbijskie poranki; słodkie, o smaku tropikalnych owoców i zapachu mgły wznoszącej się ponad Andami.

Tropikalny placek z dojrzałego platana

Platany

PlatanySkładniki:

3 bardzo dojrzałe platany (muszą mieć czarną skórkę, można je zastąpić bananami) pocięte w drobną kostkę
3 jajka
½ szklanki oleju
1 szklanka utartego białego sera
sól do smaku

Przygotowanie:

Podsmażyć na oleju pokrojone platany, aż do ich zezłocenia. Oddzielić żółtka i ubić białko na pianę. Następnie dodać żółtka.

Dorzucić do jajek usmażone platany i utarty biały ser. Wysmarować naczynie tłuszczem i wylać na nie masę. Wstawić do podgrzanego do 120° C piekarnika i pozostawić na 20 minut lub do zrumienienia.

Nie mów o mnie obcy

Brat

BratKorzystając z ostatnich dni, które dzielą nas od ¦wiąt Bożego Narodzenia, okresu przyjacielskich uścisków i ogromnej radości, proponuję dzisiaj uroczą piosenkę argentyńskiego autora, Rafaela Amor, spokojną i bardzo wzruszającą.

Nie mów o mnie „obcy”,
ponieważ urodziłem się daleko,
albo dlatego, że ziemia, z której pochodzę,
ma inną nazwę.

Nie mów o mnie „obcy”,
ponieważ piłem z innej piersi,
albo dlatego, że w dzieciństwie
opowiadano mi bajki w innym języku.

Nie mów o mnie „obcy”,
przecież miłość naszych matek,
miała to samo światło,
tę samą piosenkę i ten sam pocałunek,
o którym one śnią,
karmiąc swoje dzieci.

Nie mów o mnie „obcy”,
nie zastanawiaj się, skąd pochodzę.
Lepiej pomyślmy, dokąd podążamy,
dokąd prowadzi nas czas.

Nie mów o mnie „obcy”,
przecież Twój chleb i Twój ogień,
uspokajają mój głód i moje zimno,
a Twój dach mnie okrywa.

Nie mów o mnie „obcy”.
Twoja pszenica jest moją pszenicą,
Twoja dłoń jest moją dłonią,
Twój ogień jest moim ogniem,
a głód nigdy nie uprzedza,
zmienia tylko właściciela.

Nie mów o mnie „obcy”,
ponieważ przyprowadziła mnie droga,
ponieważ urodziłem się w innym społeczeństwie,
ponieważ znam inne morza
i pewnego dnia wypłynąłem z innego portu.
Przecież pożegnalne chusteczki
i zamazane źrenice tych,
których pozostawiamy daleko,
wszędzie są takie same.
Przyjaciele, którzy nas wołają
i modlitwy również są identyczne
i taka sama miłość,
z którą marzy się o powrocie.

Nie mów o mnie „obcy”,
przecież posiadamy ten sam krzyk,
to samo stare zmęczenie,
które niesie ze sobą człowiek
od początku swego istnienia,
kiedy nie istniały granice,
zanim pojawili sią oni,
ci, którzy dzielą i zabijają,
ci, którzy kradną,
ci, którzy kłamią,
ci, którzy sprzedają nasze sny…
To oni wymyślili
słowo „obcy”.

Nie nazywaj mnie obcym,
to bardzo smutne słowo,
słowo przeraźliwie zimne,
które pachnie zapomnieniem i wygnaniem.

Nie mów o mnie „obcy”.
Popatrz na Twoje dziecko i na moje,
jak trzymając się za ręce,
wspólnie biegną aż do końca ścieżki.

Nie mów o nich „obcy”.
Oni nie znają języków,
ani granic, ani flag.
Popatrz, jak idą do nieba
z gołębim uśmiechem,
który łączy ich w locie.

Nie mów o mnie „obcy”.
Pomyśl o Twoim bracie i o moim,
o ciele pełnym kul,
całującym śmiercią ziemię.
Oni, nie byli obcymi,
znali się od zawsze,
w wiecznej wolności
i zawsze wolni umarli.

Nie mów o mnie „obcy”,
spójrz lepiej w moje oczy,
głębiej od nienawiści,
od egoizmu i od strachu,
a zobaczysz, że jestem człowiekiem.
Nie mogę być „obcym”.
Nie mów o mnie „obcy”.

Kolumbijskie mass media

Prasa

PrasaDostęp do prasy i mediów i ich poziom na różnych kontynentach, prezentują się bardzo różnie. Jak wyjaśnia w jednym z artykułów Ryszard Kapuściński, generalnie ludźmi nawykłymi do czytania prasy są Europejczycy, którzy gazety kupują w drodze do pracy.

W Ameryce Łacińskiej istnieją silne tradycje dziennikarskie, towarzyszące polityce i literaturze. W Stanach Zjednoczonych liczą się na rynku tak naprawdę trzy tytuły. Prasę na bardzo dobrym poziomie znajdziemy za to w Afryce Południowej, krajach Maghrebu, Egipcie, Indiach i Chinach. Najgorzej z gazetami jest w Afryce.

RadioW Afryce i Ameryce Południowej rolę podstawowego nośnika informacji pełni radio. Na tych kontynentach, powszechnie przyjęły się sąsiedzkie spotkania, podczas których wysłuchuje się najświeższych wiadomości przekazywanych później rodzinie i znajomym oraz relacji sportowych.

Częste stało się włączanie radia i wyciszanie telewizora podczas meczu piłki nożnej, kiedy cała rodzina ogląda na ekranie futbol, komentowany w radio.

W krajach afrykańskich i południowoamerykańskich radio i telewizja stanowią główne źródło rozrywki, choć ta ostatnia w Afryce jest mniej dostępna.

W Ameryce Łacińskiej telewizja traktowana jest niemal wyłącznie jako część branży rozrywkowej. Telewizja ma dostarczać obrazu, a nie wyjaśnień. Aby dowiedzieć się, co się wydarzyło i zrozumieć dane wydarzenie, sięga się po gazetę lub radio.

TelewizjaDlatego właśnie tak popularne i oczekiwane w Europie „Wiadomości wieczorne”, które stanowią podsumowanie dnia, w Kolumbii dalece odchodzą od europejskiego schematu.

Telewizyjne informacje rozpoczynają tzw. zimne ciała, czyli wszystkie złe wydarzenia: zabici, ranni, zaatakowani i uprowadzeni. Od czasu do czasu, pojawi się kilkusekundowa i mało znacząca notatka ze świata, po czym przez około 20 minut pokazywane zostają spocone ciała, czyli sportowcy, głównie piłkarze, gdyż futbol jest najwyżej cenionym sportem w Kolumbii. Od czasu do czasu, w ramach urozmaicenia, dołączona zostaje krótka informacja o Formule 1, uwarunkowana uczestnictwem w wyścigach, rywala M. Schummachera, Kolumbijczyka, Juana Pablo Montoya.

Wiadomości kończy bardzo rozległa część rozrywkowa (gorące ciała), która skupia się na plotkach, analizie romansów sławnych osób, skrótach przedstawianych aktualnie na antenie reality show i fragmentów telenowel, prezentowanych przez piękne, długonogie blondynki, których jednak wiedza pozostawia wiele do życzenia a uroda dalece odbiega od latynoskiej.

Tak właśnie wyglada codzienny, wieczorny program kolumbijskiej telewizji.

Juan Valdez / Carlos Sanchez – symbol kolumbijskiej kawy

Juan_Valdez

Juan_Valdez“Zapach kawy nadaje mojemu życiu sens, budzi mnie i daje mi energię. Od wielu lat, o każdej porze dnia, pozostawiam włączony ekspress i kiedy tylko się budzę, przygotowuję sobie filiżankę kawy i zaczynam nowy dzień, rozkoszując się jej aromatem. Jeśli jej nie wypiję, dzień zaczyna się źle.”
/Carlos Sánchez/

 

Continue reading “Juan Valdez / Carlos Sanchez – symbol kolumbijskiej kawy”

Sombrero vueltiao

Sombrero_vueltiao

Sombrero_vueltiaoSombrero vueltiao, charakterystyczny dla sawann Kordoby i Sucre, nadmorskich regionów Kolumbii, znanych z silnych upałów, kapelusz, dawno już przestał być elementem rolniczego stroju, stając się narodowym symbolem Kolumbii.

Ten typ kapeluszy, wykonywany jest z naturalnego włókna, określanego jako “trzcina strzała”, porastającego brzegi rzek i mokradła atlantyckiego wybrzeża, które następnie splata się ze sobą.

VueltiaoSombrero vueltiao zaprojektowany został około 300-u lat temu i początkowo był wyłącznie biały, gdyż rzemieślnicy nie znali techniki farbowania.

Pojawił się on w plemieniu Zenú, a dziś, farbowany na bazie błota i liści rośliny zwanej `bija´, określany jest jako prawdziwe dzieło sztuki. Kapelusz ten to prawdziwa książka, przedstawiająca zwierzęta i rośliny i opowiadająca o czynnościach życia codziennego: polowaniach, rybołóstwie, zbiorach, sposobie urządzania mieszkań, itd.
 
Najbardziej wytworne sombreros posiadają 19, 21, 23 i 27 obrotów. To nazewnictwo staje się często powodem niedomówień i pomyłek, gdyż wiele osób nie będących ekspertami w tym temacie, sądzi iż liczba ta odnosi sią do ilości nawinięć trzciny, kiedy w rzeczywistości chodzi tu o ilość par włókna, które się splata. Im więcej takich par, tym bardziej elegancki okazuje się kapelusz.

Sombrero vueltiao jest efektem ponad 300 lat pracy rzemieślników, którzy z każdym dniem starają się ulepszać swój produkt. Po “27”, na pewno pojawi się “29” i bardziej skomplikowane vueltiaos. Nie możemy bowiem przewidzieć, dokąd doprowadzi Kolumbijczyków ich wyobraźnia, gdyż w materii kapeluszy żaden inny naród nie może się z nimi równać.

Bożonarodzeniowy koktail

Składniki
(dla 4 osób):

14 pomarańcz
1 puszka skondesowanego mleka
lód

Przygotowanie:

Wycisnąć sok z pomarańcz i przelać go przez sitko. Powoli wymieszać sok ze skondensowanym mlekiem. Do kieliszków nałożyć lód i zalać go koktajlem.

Dzieci żołnierze

Dziecko_zolnierz

Dziecko_zolnierzWedług ostatnich raportów, szacuje się, iż liczba dzieci biorących aktywny udział w konfliktach zbrojnych na świecie, zbliżona jest do 300 tysięcy. Po Birmie, Kongo, Ugandzie i Liberii, Kolumbia jest jednym z krajów o największej liczbie walczących nieletnich.

Dzieci pochodzące z mniejszości indiańskich, afrokolumbijskich i regionów rolniczych rekrutowane są siłą i wdrażane w szeregi guerrilli (FARC), Wojska Wyzwolena Narodowego (Ejército de Liberación Nacional ELN) i oddziałów Samoobrony (Autodefensas Unidas de Colombia AUC). Następnie poddawane zostają bardzo surowym warunkom i normom, otrzymując w zamian ubrania i pieniądze dla swoich rodzin.

Jak opisuje Tomás Eloy Martínez w artykule “Kolumbia: liście na wietrze długiej wojny”:

Dziecko“Delikatny i mały jak ptaszek. O ciemnych, dzikich włosach i uciekającym spojrzeniu. Miał ogromną bliznę na policzku, otwartą tą samą maczetą, która zabrała życie jego rodziców […] W ciągu trzech, nieskończenie długich dni, zjadł dwa banany i wypił dwa palce wody […] Wszyscy wcześniej czy później musimy umrzeć […] Lepiej umrzeć wcześniej. Cierpienie jest wtedy mniejsze.”

Na treningi i codzienne życie dzieci związanych z konfliktem zbrojnym, składają się lekcje praktycznego użycia broni, produkcji bomb, wojskowych strategii, pracy w kuchni i stróżowania. Praktyki te oparte są na strachu, okrucieństwie, karze i torturach. Dziewczynki stają się ofiarami przemocy i wykorzystywania seksualnego.

Dziewczynka_z_lalkaWiększość małych żołnierzy w Kolumbii wiąże się z wojną, nie mając innej alternatywy. To najczęściej zdesperowani młodzi ludzie, głodni i nie uczęszczający do szkoły. Oni są prawdziwymi ofiarami tej wojny. To dzieci, które umierają, dzieci, które zabijają; sieroty, inwalidzi, ze swoimi młodymi, ale zwiędłymi już duszami, pełnymi nieładu, strachu i nienawiści.

Minąć musi sporo czasu zanim uda sią zabliźnić rany, jakie pozostały na ich ciele, w mózgu i duszy. Problem dzieci – żołnierzy rozwiązać może tylko koniec wojny.

¦winki morskie

Swinka_morska

O gustach się nie dyskutuje…

Swinka_morskaKażdy kraj posiada typową dla siebie gastronomię. Dla osoby pochodzącej z innej kultury, pewne dania mogą wydawać się dziwne. Zdarza się tak, kiedy wspominamy o twarzy z Oruro, czyli pieczonej baraniej głowie (karnawałowe danie z Boliwii), jadalnych mrówkach z Santander (Kolumbia) czy mięsie małpy z Amazonii.

Kolumbia, podobnie jak inne kraje andyjskie, specjalizuje się w daniu, które budzić może sporo emocji, a jest nim pieczona świnka morska.

Nazwa cuy (świnka morska) pochodzi z języka quechua i powstała na bazie dźwięków wysyłanych przez te zwierzątka: „cuy-cuy”. ¦winki morskie to zwierzęta andyjskie, o krótkiej, przylegającej do ciała sierści, dużej głowie i małym ryjku, adaptujące się z dużą łatwością do wszelkich miejsc i klimatów.

Mięso andyjskich świnek morskich jest bogate w proteiny, a jego smak przypomina mięso królicze. W regionie Nariño (południe Kolumbii), zdanie: “Zapraszam Cię na pieczoną świnkę morską”, jest hołdem składanym zaproszonemu, gdyż zgodnie z tradycją, danie to towarzyszy obchodom uroczystości ważnych w życiu każdego człowieka, takich jak: zaręczyny, ślub, urodziny pierwszego dziecka, chrzciny, Pierwsza Komunia, szczęśliwy finał interesów, itd.

KonkursW ostatnich latach, na placach dużych miast pojawiła się nowa forma zarabiania pieniędzy, dzięki trenowanym świnkom morskim. W popularnych dzielnicach, ustawia się 14 ponumerowanych, plastikowych pojemników z otwartymi drzwiczkami. Przechodnie obstawiają, do którego z pojemników wskoczy świnka. Kiedy właściciel zbierze już wystarczającą ilość gotówki, na jego znak, świnki morskie zaczynają wyścig i każda z nich dociera do jednego pojemnika. Praktyka ta zabroniona jest przez kolumbijskie prawo. Mimo wszystko, policjanci przyglądają się konkursowi, albo i w nim uczestniczą.

Słownik kieszonkowy:

Zęby kłótliwej świnki morskiej – oznacza silne zęby osoby mogącej bez żadnej trudności gryźć twarde potrawy, a nawet kości

To jest świnka morska (on) – mężczyzna o dużym potencjale seksualnym

To jest świnka morska (ona) – kobieta posiadająca wiele dzieci

¦winki morskie piszczą – kiedy zwierzęta te siadają w kąciku i zaczynają piszczeć, jest to symbolem pokoju i szczęścia

Nadepnąć na świnkę morską – w dawnych czasach hodowano świnki morskie w kuchniach. Z braku prądu, ich nadepnięcie było znakiem smacznej kolacji

¦winki morskie się boją – znak czyjejś śmierci.

Grupy społeczne (estratos)

Zebrak_na_ulicy_siodmej

Zebrak_na_ulicy_siodmejKolumbia, jak wiele innych krajów latynoamerykańskich, jest państwem estratos (warstwa społeczna). W Kolumbii jest ich siedem.

Estrato 0 obejmuje część społeczeństwa, żyjącą w skrajnym głodzie i nędzy, która nie posiada żadnego zabezpieczenia mieszkaniowego, ani medycznego. To ludzie żyjąc na ulicy, żebrający, śpiący w drzwiach obcych domów, owinięci folią i starymi kartonami.

Estrato_1Estratos 1 i 2 nie mogą również liczyć na pomoc społeczną. Cierpią głód, bezrobocie i w ogromnej większości są ofiarami częstych w Kolumbii kataklizmów (pożarów, powodzi, itd).

Estratos 3, 4 i 5 to tak zwana klasa średnia.

Estrato 6 to śmietanka kolumbijskiego społeczeństwa, żyjąca w ogromnych i pięknych rezydencjach, w przyjemnych i czystych dzielnicach, wypełnionych egzotycznymi roślinami. To Kolumbijczycy spędzający wakacje w Europie, jedzący kolacje w ekskluzywnych restauracjach, posiadający najnowsze modele samochodów i kupujący ubrania znanych marek w Miami.

Estratos decydują i ustalają ceny wody, gazu, prądu i telefonu.

Estrato_2Warstwa społeczna determinuje przyszłość urodzonych w niej osób. Niejednokrotnie, ludzie pochodzący z niskich estratos, z wielkim wysiłkiem kończą edukację na poziomie podstawowym. Poszukiwanie środków na utrzymanie rodziny, zmusza dzieci do towarzyszenia rodzicom przy sprzedaży wszelkiego rodzaju artykułów na ulicy i zdobywaniu jedzenia. Bez możliwości poprawy warunków życia, młodzi ludzie wiążą się ze środowiskiem przestępczym i przemytem narkotyków, albo poszerzają szeregi żołnierzy, gdyż ta profesja gwarantuje im stabilną pracę.

Estrato_6Młode osoby marzące o studiowaniu na prestiżowych uniwersytetach (w Bogocie według ostatnich rankingów najlepsze uniwersytety to: Los Andes, Rosario, Javeriana y Externado), muszą wcześniej skończyć dobre i prywatne (co znaczy, bardzo kosztowne) licea, przed nimi zaś, równie drogie przedszkola i szkoły podstawowe.

Prywatne uczelnie, ze swoimi kolorami i strefami zieleni, przypominają centra handlowe. Klasy wyposażone są w sprzęt multimedia, video beam´y, doskonałe materiały dydaktyczne, telewizory, sale informatyczne, strefy przeznaczone do nauki, eleganckie kawiarnie i fantastyczne biblioteki.

Szukając pracy jako wykładowca uniwersytecki na najlepszych uniwersytetach, podczas rozmowy kwalifikacyjnej przygotować się należy do pytań dotyczących wyznawanej religii, liceum, w jakim uczą się dzieci, dzielnicy, w jakiej się mieszka, itd.

RestauracjaFenomen estratos nie obejmuje jednak wyłącznie tematu mieszkania, sklepów, czy edukacji. To, co naprawdę razi, to fakt, że rozwarstwienie społeczne pojawia się także w restauracjach. I nie mówimy tu o miejscach, w których „należy się pokazać”, gdyż jest to dobrze widziane; ani o lokalach drogich i ekskluzywnych. Mówimy o dużych restauracjach, podzielonych na „estratos”, czyli strefy dla klientów dobrych i lepszych.

Celem życia wielu Kolumbijczyków jest wspięcie się w skali społecznej. Jest to widoczne, przede wszystkim, wśród przedstawicieli klasy średniej (tzw. klasy wypływającej). Wielu ludzi, mieszkających w estrato 4, z ogromnym wysiłkiem, opłaca swoim dzieciom doskonałe szkoły, aby zapewnić im „lepszą przyszłość”. Inne osoby, mieszkające w estrato 5, poszukują mieszkań w uboższych dzielnicach w celu obniżenia kosztów.

Tym, co naprawdę rządzi kolumbijską rzeczywistością, są pieniądze. Nieważne, jaki jesteś, ważne, kim jesteś i skąd pochodzisz…